Kosiniak-Kamysz okłamuje Polaków w sprawie PGZ. Liczby mówią same za siebie

Mateusz Morawiecki we wtorek był gościem programu Rymanowski Live. Pytany, czy Polska powinna zlikwidować Polską Grupę Zbrojeniową, były premier odpowiedział: "Być może. Powinniśmy dzisiaj skorzystać z najlepszych części tej firmy, ale przede wszystkim postawić na polski biznes prywatny i ja to zrobię."
Wcześniej w rozmowie przyznał, że zarządzanie PGZ „także w naszych czasach było słabe”, a spółka „naprawdę nie stanęła na wysokości zadania i dzisiaj nie staje na wysokości zadania”. Morawiecki wziął też część odpowiedzialności na siebie: „to jest też mój błąd, ponieważ wprawdzie PGZ podlegał ministrowi obrony narodowej, ale ja byłem premierem i biorę to też na siebie”.
Kosiniak-Kamysz odpowiada: "szkodliwy i antypaństwowy postulat"
Do słów byłego premiera natychmiast odniósł się szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, nazywając pomysł likwidacji PGZ „szkodliwym i antypaństwowym postulatem” oraz „klasycznym rozbojem, nie rozwojem”.
Szef MON stwierdził również, że PGZ jest przez niego reformowany, by „po latach stagnacji za rządów PiS stał się czempionem zbrojeniowym europejskiego formatu”. Tyle że fakty mówią coś zupełnie innego.
Śliwka odpowiada liczbami: gdzie ta stagnacja?
I tu do gry wchodzi poseł Andrzej Śliwka (PiS), który opublikował w mediach społecznościowych zestawienie, które rozbraja mit „stagnacji”. Porównajmy rok 2015 (przejęcie władzy przez PiS) z rokiem 2023:
- Przychody – wzrosły z 3 826,5 mln zł w 2015 roku do 10 252,95 mln zł w 2023 roku. To wzrost o 168%.
- Wynik finansowy (zysk) – z +49,53 mln zł w 2015 roku do +876,63 mln zł w 2023 roku. Wzrost aż o 1670% – prawie siedemnastokrotnie!
- Eksport – z 471,6 mln zł w 2015 roku do 1,484 mld zł w 2022 roku. To wzrost o 215% (dane za 2022 rok).
- Portfel zamówień – z 3,3 mld zł w 2015 roku do 15,258 mld zł w 2022 roku (wartość podpisanych kontraktów). Wzrost o 362%.
To jest eksplozja rozwoju
A to nie wszystko. Nakłady inwestycyjne w całej Grupie PGZ utrzymywano na poziomie setek milionów złotych rocznie, przeznaczając je na budowę nowych hal produkcyjnych, uruchamianie linii technologicznych oraz rozwój zdolności do realizacji największych programów modernizacyjnych Wojska Polskiego. Czy to naprawdę wygląda na „stagnację”?
Szczególnie jaskrawym przykładem sukcesu jest Huta Stalowa Wola. Za rządów PO-PSL (2007–2015) była spółką na granicy upadłości – część zakładu sprzedano nawet chińskiemu inwestorowi, prowadzono zwolnienia grupowe, a wyniki finansowe były dramatycznie słabe. Dziś HSW to perła w koronie Polskiej Grupy Zbrojeniowej i jeden z czołowych europejskich producentów systemów artyleryjskich – armatohaubice Krab i moździerze Rak. To za rządów PiS HSW stała się tym, czym jest dzisiaj.
Kosiniak-Kamysz, Tomczyk czy Tusk biegają dziś po tych zakładach i wypinają piersi do orderu, zapominając, kiedy te projekty zostały rozpoczęte i dzięki komu te spółki są dziś perełkami w europejskim przemyśle zbrojeniowym. To za rządów Prawa i Sprawiedliwości polska zbrojeniówka stanęła na nogi.
Krótka historia PGZ – od pomysłu do potęgi
Pomysły na konsolidację polskiego przemysłu zbrojeniowego pojawiały się już w latach 90. XX wieku. Przez lata próbowano łączyć państwowe zakłady w ramach Polskiego Holdingu Obronnego (dawnego Bumaru), ale operacja zakończyła się fiaskiem – m.in. z powodu sprzeciwu Huty Stalowa Wola i niechęci wojskowych przedsiębiorstw remontowo-produkcyjnych.
Przełom nastąpił we wrześniu 2013 roku, kiedy ówczesny premier Donald Tusk ogłosił powstanie Polskiej Grupy Zbrojeniowej. 5 grudnia 2013 roku PGZ S.A. została wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego. Nowy holding skupił kilkadziesiąt państwowych firm zbrojeniowych, a w 2015 roku proces konsolidacji został zakończony. Dziś PGZ to największy i najważniejszy podmiot branży obronnej w Polsce, skupiający kilkadziesiąt przedsiębiorstw.
Można krytykować zarządzanie PGZ – sam Morawiecki przyznał, że „także w naszych czasach było słabe” – ale nazywanie tego okresu „stagnacją” to po prostu mijanie się z faktami. Liczby mówią same za siebie: PGZ za rządów PiS nie stała w miejscu – rosła w siłę. A ci, którzy dziś przypisują sobie zasługi, zapominają, że fundamenty pod ten sukces położyli inni.
źr. wPolsce24 za X











