Koniec wielkiego projektu? Gliński: Za tej władzy będzie NIC!

To był jeden ze sztandarowych - także w wymiarze symbolicznym - projektów za rządów Zjednoczonej Prawicy. Odbudowę Pałacu Saskiego, Pałacu Brühla oraz kamienic przy ul. Królewskiej zapowiedział 11 listopada 2018 r. podczas obchodów stulecia odzyskania niepodległości ówczesny prezydent Andrzej Duda. Za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy wydarzenia toczyły się szybko.
W lipcu 2021 r. Sejm uchwalił ustawę o przygotowaniu i realizacji inwestycji. Zakładano, że odbudowę będzie można zrealizować w ciągu około 10 lat. Jeszcze tego samego roku powołano spółkę „Pałac Saski”, która miała prowadzić inwestycję.
W 2022 r. rozpoczęto pierwsze prace terenowe i archeologiczne na placu Piłsudskiego, a w 2023 r. ogłoszono międzynarodowy konkurs architektoniczny. Zwycięzcę wyłoniono w październiku 2023 r. Wygrała warszawska pracownia architektoniczna WXCA Group sp. z o.o..
W 2026 roku, zgodnie z harmonogramem, miało dojść do:
- zakończenia prac projektowych.
- wyboru generalnego wykonawcy.
- rozpoczęcia prac budowlanych.
W 2029 roku prace miały się zakończyć, a w 2030 roku pałac miał zostać oddany do użytku. Miał tam znaleźć swoją siedzibę m.in. Senat.
W czasach rządów PiS projekt pozostawał pod nadzorem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kluczową rolę w przedsięwzięciu odgrywał wicepremier Piotr Gliński, trudno się więc dziwić, że dziś to on alarmuje o faktycznych fiasku całego przedsięwzięcia.
„Pałac Saski nie będzie odbudowany! Przynajmniej za tej władzy! Spółka właśnie odstąpiła od negocjacji z projektantem, który wygrał międzynarodowy konkurs architektoniczny na odbudowę Pałacu. Oznacza to praktycznie koniec projektu!A wg harmonogramu właśnie miał ruszyć przetarg na wykonawcę a w przyszłym roku budowa!? Będzie NIC" - napisał na platformie X polityk PiS.
źr. wPolsce24











