Kolejna kompromitacja minister kultury. Ona naprawdę to powiedziała i zirytowała miliony Polaków. „Dajcie jej mówić!”

Próbując za wszelką cenę bronić forsowanych przez resort projektów, urzędniczka nie tylko wykazała się głębokim oderwaniem od rzeczywistości, ale i bezczelnie uderzyła w miliony polskich kibiców piłkarskich, posługując się przy tym całkowicie fałszywymi danymi. Reakcja Polaków? Potężna fala oburzenia zmieszana z głośnym śmiechem.
W trakcie debaty nad rządowym projektem ustawy, minister Marta Cienkowska postanowiła dowieść, jak potężne znaczenie społeczne ma branża artystyczna. Sam pomysł ministerstwa o finansowanie emerytur ludziom świata kultury budzi kontrowersje, a metoda, jaką wybrała szefowa resortu, by przekonywać posłów do pomysłu wywołała w sieci prawdziwe tsunami. Cienkowska uznała bowiem, że najlepszym sposobem na podbicie bębenka swoim projektom będzie otwarte zdeprecjonowanie najpopularniejszej dyscypliny sportowej w Polsce – piłki nożnej.
Z mównicy sejmowej padły słowa, które natychmiast stały się hitem Internetu:
To nie jest ustawa dla garstki ludzi. Ich praca dociera każdego roku do dziesiątek milionów osób. Dla porównania polską Ekstraklasę obejrzało tylko 3 miliony ludzi” – ogłosiła z dumą minister.
Zderzenie z faktami: Skąd minister wzięła te dane?
Wypowiedź minister Cienkowskiej spotkała się z brutalną weryfikacją ze strony internautów, dziennikarzy sportowych oraz samych kibiców. Twierdzenie, jakoby polską Ekstraklasę oglądały „tylko 3 miliony osób”, jest nie tylko rażącym niedoszacowaniem, ale jawnym kłamstwem i wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.
Statystyki oglądalności oraz frekwencji na polskich stadionach bezlitośnie obnażają brak merytorycznego przygotowania rządzącej ekipy. Wystarczy spojrzeć na oficjalne i powszechnie dostępne dane podsumowujące ostatnie sezony:
-
Sama frekwencja na stadionach w skali całego sezonu regularnie przekracza próg 3,5 do 4 milionów widzów fizycznie obecnych na trybunach.
-
Jeśli natomiast doliczymy do tego miliony Polaków zasiadających przed telewizorami – oglądających transmisje na antenach Canal+ oraz w Telewizji Polskiej w likwidacji, a także śledzących skróty w mediach społecznościowych – realny zasięg Ekstraklasy sięga kilkunastu milionów unikalnych widzów rocznie!
Rzucenie z mównicy sejmowej liczby „3 milionów” pokazuje, że urzędnicy ministerstwa tworzą narrację pod z góry założoną tezę, kompletnie ignorując twarde fakty i podstawową matematykę.
Furia i śmiech w sieci. „Dajcie jej mówić!”
Reakcja internautów była natychmiastowa. Nagranie z wystąpieniem minister obiegło platformę X (dawny Twitter), wywołując setki komentarzy nacechowanych ironią, rozczarowaniem i zwykłą złością na poziom debaty parlamentarnej. „Dajcie jej mówić XDDDDD” – pisali internauci, wskazując, że im dłużej przedstawiciele tego rządu się wypowiadają, tym mocniej sami się kompromitują.
Pod postem dokumentującym ten popis ignorancji wprost wylało się oburzenie komentatorów:
-
„Oni żyją w jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Przecież jeden lepszy weekend z meczami Lecha, Legii, Śląska czy Widzewa przed telewizorami i na stadionach generuje gigantyczne zasięgi, o których ci ich niszowi artyści mogą tylko pomarzyć” – zauważa jeden z użytkowników.
-
„Kolejna 'ekspertka' od wszystkiego. Skąd oni biorą te dane? Z instytutu danych z znikąd? Kompromitacja na całą Polskę” – czytamy w kolejnym komentarzu.
-
„Zamiast łączyć, to znowu dzielą i szczują. Teraz kultura ma być lepsza od sportu? Po co to głupie i na dodatek nieprawdziwe porównanie?” – pyta zaniepokojony internauta.
-
„To jest dramat. Minister rządu RP nie potrafi sprawdzić podstawowych liczb przed wyjściem na mównicę. Oglądalność samej Ekstraklasy bije ich statystyki na głowę” – podsumowuje inny komentator.
Salonowa pogarda dla tradycyjnych pasji Polaków
Dla wielu komentatorów prawicowych i konserwatywnych, wypowiedź Cienkowskiej to coś więcej niż zwykłe przejęzyczenie czy błąd asystenta piszącego przemówienie. To wyraźny przejaw głębszego trendu – pogardy „uśmiechniętych” elit liberalno-lewicowych wobec masowych, tradycyjnych pasji Polaków.
Ruch kibicowski i sport od zawsze były nośnikami silnych tożsamości narodowych, lokalnych i patriotycznych, co najwyraźniej kłuje w oczy warszawskie salony.
Próba przeciwstawienia „wzniosłej” kultury (rzekomo trafiającej do „dziesiątek milionów”) „prymitywnej” w ich ocenie piłce nożnej, idealnie wpisuje się w snobistyczną narrację obecnej władzy. Minister zapomniała o jeszcze jednym ważnym fakcie - owszem Polacy doceniają kulturę wysoką i masowo odwiedzają muzea. Warto jednak spojrzeć na to, które. Bo to, że dzieła Matejki, Malczewskiego, Chełmońskiego czy Witkacego przyciągają tłumy, nie oznacza, że chcemy kontemplować sztukę pani Gosi Bartosik i jej bogate oralno-fekalne artystyczne porfolio.
Polacy po raz kolejny zobaczyli, że u sterów resortów zasiadają ludzie, którzy nie tylko nie rozumieją własnego społeczeństwa, ale dodatkowo posługują się jawną manipulacją, byle tylko uzasadnić swoje ideologiczne projekty. Pozostaje mieć nadzieję, że fala krytyki, jaka zalała minister Cienkowską, zmusi ją do jakiejkolwiek refleksji – choć patrząc na dotychczasowe standardy tej ekipy, szanse na to są niestety iluzoryczne.
źr. wPolsce24











