Kaczyński znowu zaskoczył wszystkich! Tyle spekulacji do śmietnika
Zapowiadano sądny dzień, wielkie spotkanie rozłamowe, na którym Mateusz Morawiecki pożegna się z partią, a jego zwolennicy zostaną zmuszeni do publicznej samokrytyki, posypania głowy popiołem lub odejścia. Twitterowe trolle Romana Giertycha już zacierały ręce, a klawiatury liberalnych dziennikarzy już były rozgrzany do czerwoności, by ogłosić koniec PiS-u. I co? I nic.
Owszem Jarosław Kaczyński ściągnął na Nowogrodzką wielu posłów Prawa i Sprawiedliwości, ale tylko po to, by pokazać jedność. Obok siebie stanęli, zwaśnieni według maisntremowych mediów, Mateusz Morawiecki i Przemyław Czarnek.
Politycy wspólnie zwrócili się do zwolenników tej formacji o przekazywanie wpłat, by możliwe było przeprowadzenie skutecznej kampanii wyborczej.
Prezes PiS przypomniał, że rząd wciąż nie wypłaca należnych partii środków z budżetu państwa, chodzi o ogromną z perspektywy funkcjonowania partii kwotę 46 milionów złotych, co uniemożliwia równorzędną walkę o głosy Polaków.
Jarosław Kaczyński podkreślił, że mimo regularnych składek wpłacanych przez parlamentarzystów, formacja potrzebuje darowizn od obywateli, aby móc rywalizować z obecnym rządem. Prezes przupomniał sukces zbiórki podczas kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego jako dowód na siłę społecznego zaangażowania, a skarbnik partii Henryk Kowalczyk wyjaśnił, jak formalnie powinna wyglądać taka wpłata.
źr. wPolsce24











