Samochody niemal wjechały pod pociąg, bo rogatki za szybko się uniosły. PKP ustaliło, że zawinił ich pracownik

Niebezpieczny incydent miał miejsce 6 grudnia. Na wykonanym w podbydgoskiej wsi nagraniu, które błyskawicznie obiegło internet, widać, jak otwierają się zapory, a samochody wjeżdżają na przejazd kolejowy. W pewnym momencie zapory zaczynają się znów opuszczać, a przez przejazd przejeżdża z dużą prędkością pociąg Intercity. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Po tym incydencie władze gminy od razu zażądały wyjaśnień od PKP. Teraz specjalna komisja PKP sformułowała ostateczne wnioski. Jej eksperci ustalili, że zawinił człowiek, a nie awaria techniczna.
Jak informuje Fakt, komisja ustaliła, że rogatki zadziałałyby prawidłowo, gdyby nie ingerencja pracownika.
- Przyczyną przedwczesnego otwarcia rogatek na przejeździe był błąd pracownika Polskich Linii Kolejowych, spowodowany niewystarczającą koncentracją przy wykonywaniu obowiązków – napisała w oświadczeniu. Potwierdziła, że wobec osoby odpowiedzialnej wyciągnięto już surowe konsekwencje służbowe.
To jednak nie koniec jej kłopotów. Nadkomisarz Lidia Kowalska z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy poinformowała, że 39-letni dróżnik usłyszał zarzut spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia lub zdrowia uczestników ruchu drogowego.
Grozi mu za to do 3 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna w momencie zdarzenia był trzeźwy. PKP zadeklarowała także, że do czerwca przeprowadzi prace modernizacyjne, które wyeliminują możliwość powtórki tego incydentu.
źr. wPolsce24 za Fakt











