Polska

Imigrant molestował wnuczkę swojej partnerki. Służby zainteresowały się dopiero po interwencji mediów

opublikowano:
Koszmar Joanny – molestowanie dziecka, rozbita rodzina i bezradność służb wobec skazanego imigranta.
Jej koszmar skończył się dopiero po interwencji mediów. (fot. ilustracyjna Pixabay)
Imigrant z Ameryki Południowej został skazany przez sąd za molestowanie wnuczki swojej partnerki, a po wyroku został nielegalnie w Polsce. Służby zainteresowały się nim dopiero, gdy usłyszeli pytania od dziennikarzy.

Wstrząsająca sprawa została opisana przez Wirtualną Polskę. Jak informuje portal, mężczyzna o imieniu Miguel przyjechał do Polski z Ameryki Środkowej jeszcze w XX wieku. Uczył się w naszym kraju, ale często jeździł do Niemiec, by trudnić się przemytem. 
Tam poznał panią Marzenę i jej męża. Wkrótce potem wdał się z nią w romans. Kobieta rozwiodła się ze swoim mężem, a reszta jej rodziny szybko polubiła jej nowego partnera. Zamieszkali w Niemczech, ale często bywali w Polsce. Miguel w żadnym z tych państw nie miał stałej pracy, dorabiał dorywczo. Zdarzało mu się zniknąć na całe miesiące.

Zabawa w doktora

W 2018 roku córka Joannna, córka pani Marzeny, została zaproszona z mężem na parapetówkę. Jej mama i Miguel byli akurat w Polsce, więc poprosiła ich, by zostali z dziećmi. Kilka tygodni później jej młodsza córka opowiedziała jej o zabawie w doktora i o tym, że kazał jej starszej córce Klarze, która miała wtedy 8 lat, zdjąć majtki. Joanna szybko zrozumiała, że jej dziecko padło ofiarą molestowania seksualnego. Następnie zapytała o to Klarę, nagrywając jej odpowiedź dyktafonem. Dziewczynka się rozpłakała, bo wujek jej powiedział, że to tajemnica i jak się wyda, to wszyscy pójdą do więzienia. Dzieci obwiniały się, że ją zdradziły.

Joanna wysłała to nagranie swojej matce, ale ta nie uwierzyła, oskarżyła jej córkę o konfabulację. Kilkadziesiąt minut później do jej domy wbiegł wściekły Miguel, który zrobił jej awanturę. „Wujek, to i tak się musiało kiedyś wydać” - powiedziała mu Klara. Po tych słowach, widząc roztrzęsione dziecko, Joanna wyrzuciła go za drzwi. Bała się jednak zgłosić sprawę na policję, W międzyczasie dowiedziała się od swoich córek, że to nie był jedyny taki incydent. W końcu zgłosiła sprawę prokuraturze.

To podzieliło rodzinę. Jej matka i babka stanęły po stronie mężczyzny. Jej babka Wanda zeznała w sądzie, że Joanna brała jakieś narkotyki i to przez to to wszystko. Twierdziły, że uknuła spisek przeciwko Miguelowi i matce. Gdy oskarżony pojawiał się na rozprawach, Marzena rzucała mu się na szyję, a zupełnie ignorowała swoją córkę i wnuczkę. Serce mi się krajało, bo to przecież moja mama. Kochałam ją – powiedziała dziennikarzom.

Sąd nie miał wątpliwości

Sąd nie miał wątpliwości, że mężczyzna jest winny. Skazał go na 3 lata więzienia. Sąd okręgowy potwierdził ten wyrok do 2 lat i 8 miesięcy. Zabronił mu także zbliżać się do niej bliżej niż na 200 metrów do momentu osiągnięcia przez Klarę pełnoletności. Ostatecznie mężczyzna wyszedł z więzienia za dobre sprawowanie na początku 2022 roku.

Wyrok nie sprawił, że rodzina uwierzyła w winę Miguela. Klara, oprócz traumy, miała też poczucie winy – obwiniała się o to, że to przez nią rodzina się rozpadła. Miała problemy ze spaniem i koszmary, problemy w relacjach z rówieśnikami, halucynacje, zdiagnozowano u niej depresję, bywała w szpitalach psychiatrycznych. W końcu próbowała się zabić. Joanna powiedziała dziennikarzom, że do dziś ma problemy, nie zasypia przy zgaszonym świetle.

Po odsiedzeniu wyroku Miguel zamieszkał na stałe w mieszkaniu Marzeny, oddalonym o kilkaset metrów od mieszkania jej córki. Widywała go codziennie. Marzena zmarła w zeszłym roku, ale nie może go wymeldować, chociaż mieszkanie należy do niej, bo mieszka w nim także jej babka, a ta nie chce się na to zgodzić.

Fikcyjne małżeństwo

Co więcej okazało się, że Miguel ma żonę. Nie była nią Marzena. Joanna powiedziała dziennikarzom, że to fikcyjne małżeństwo. Ożenił się ze starszą, niezbyt majętną sąsiadką, by zostać w Polsce na stałe, miał jej za to zapłacić 25 tys. zł. Wszystko zaaranżowała Marzena, która radziła jej nawet, jak oszukać kontrole sprawdzające, czy nie jest to pozorowany związek. Jak zauważa WP, mieszkanie jego „żony” jest oddalone od mieszkania Joanny o 150 metrów, co oznacza, że odwiedzając ją łamałby sądowy zakaz zbliżania się do Klary – ale nikt nie zwrócił na to uwagi.

Miguel próbował zalegalizować swój pobyt w Polsce, ale w listopadzie zeszłego roku mu tego odmówiono. Charakter czynu wnioskodawcy z punktu widzenia ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego RP zagraża najważniejszemu dobru, jakim jest ochrona małoletnich, a ochrona ta ma charakter bezwzględny z uwagi na fakt bezbronności małoletnich i ich nieświadomości co do czynów wobec nich skierowanych – napisano w decyzji, dodając, że Miguel nadal nie widzi nic złego w tym, co zrobił.

Pomogli dopiero dziennikarze 

Mimo tej decyzji mężczyzna pozostał w kraju. Joanna pisała w jego sprawie do różnych oddziałów Straży Granicznej, Urzędu ds. Cudzoziemców, Rzecznika Praw Dziecka. Mówiła o tym policji i prokuraturze. Straż Graniczna odsyłała ją pod inne adresy, RPD poprosił o kontakt, pozostali całkowicie zignorowali. W lutym zaczęła widywać Miguela w pobliżu własnego mieszkania i powiadomiła o tym policję, ale sprawę umorzono w maju z braku dowodów.

Coś zmieniło się dopiero, gdy kobieta kilka miesięcy temu skontaktowała się z dziennikarzami. Pod koniec sierpnia zapytali o tę sprawę Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, ale nie otrzymali odpowiedzi. 3 września zapytali ponownie. 9 września dostali nieoficjalną informację, że Miguel został zatrzymany przez Straż Graniczną.

Kilka godzin później urzędnicy z MSWiA to potwierdzili i poinformowali, że rozpoczęto wobec niego czynności związane z deportacją. Na podstawie zebranego materiału dowodowego Straż Graniczna stwierdziła, że osoba ta stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa lub porządku publicznego w Polsce – napisali. Nie wytłumaczyli jednak, dlaczego ignorowano koszmar Joanny przez blisko trzy lata. Później wydział prasowy MSWiA poinformował ich, że wydano mu decyzję o zobowiązaniu do powrotu, której przymusowe wykonanie zaplanowano na 20 września, co oznacza, że od wczoraj nie powinno go być już w Polsce.

źr. wPolsce24 za WP.PL

 

Polska

„Gołymi rękami upychałem gazę w klatce piersiowej”. Dwaj lekarze ruszyli na ratunek policjantowi

opublikowano:
Chirurdzy prof. Michał Pędziwiatr (L) i dr Mateusz Wierdak (P) rozmawiają z mediami przed siedzibą Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, 8 bm. Przebywający z rodzinami w pobliskiej restauracji lekarze pospieszyli z pierwszą pomocą funkcjonariuszom policji, którzy ucierpieli w wymianie ognia ze sprawcą zamachu terrorystycznego na krakowskim Rynku Głównym 7 listopada br. (amb) PAP/Art Service
Walka na krawędzi życia. Wstrząsająca relacja chirurgów z serca zamachu w Krakowie. Prof. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak. (fot. PAP/Art Service)
Wśród osób, które jako pierwsze udzieliły pomocy ciężko rannemu policjantowi w centrum Krakowa, znaleźli się wybitni krakowscy lekarze: dr Mateusz Wierdak oraz prof. Michał Pędziwiatr. Chirurdzy, którzy w chwili ataku przebywali w pobliżu prywatnie ze swoimi rodzinami, bez wahania ruszyli ratować życie poszkodowanym.
Polska

Zagadka naszywki zamachowca z Krakowa rozwiązana. To nie to, co myśli większość

opublikowano:
Napastnik z Krakowa miał na sobie charakterystyczną naszywkę. Wyjaśniamy co oznaczała
(fot. zrzut ekranu z X\ Pexels)
Zdjęcia ekwipunku 24-letniego sprawcy zamachu w Krakowie wywołały w sieci falę spekulacji. Uwagę internautów przykuła naszywka z rogatym szkieletem godzącym włócznią w krwawiące serce. W mediach natychmiast zaczęto łączyć napastnika z zagranicznymi formacjami ochotniczymi i wcześniejszymi incydentami w Polsce. Sprawdziliśmy genezę tego symbolu – wbrew pozorom nie ma on nic wspólnego ze zorganizowaną ideologią, a kupić może go każdy.
Polska

Bohaterscy policjanci wybudzeni ze śpiączki. Stan jednego z nich wciąż ciężki

opublikowano:
Wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar (P), dyrektorka Wydziału Powiadamiania Ratunkowego Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego Edyta Klimowska-Bobula (C) oraz dyspozytor główny Dyspozytorni Medycznej MUW Dominik Wilk (L) na briefingu prasowym przed posiedzeniem sztabu kryzysowego w siedzibie Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie, 8 bm. Spotkanie zorganizowano w związku z atakiem z użyciem broni palnej, do którego doszło 7 bm. na krakowskim Rynku Głównym. (amb) PAP/Art Service
Walka o życie i zdrowie po zamachu w Krakowie. Nowe informacje o rannych policjantach i ofiarach (fot. PAP/Art Service)
Po tragicznych wydarzeniach w centrum Krakowa małopolskie służby przedstawiły najnowszy raport dotyczący stanu zdrowia poszkodowanych osób. Jak poinformował podczas konferencji prasowej wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar, w krakowskich placówkach medycznych przebywa obecnie 16 rannych. Lekarze toczą walkę o powrót poszkodowanych do zdrowia, a szczególną uwagą otoczeni są funkcjonariusze, którzy z narażeniem życia powstrzymali napastnika.
Polska

Co wiemy o zamachowcu z Krakowa. Prawicowy ekstremista czy skrajny lewak?

opublikowano:
Kim był sprawca zamachu w Krakowie?
Kim był sprawca zamachu w Krakowie? (fot. PAP/Art Service, Facebook, x.com)
Tragiczne wydarzenia z krakowskiego Rynku Głównego jeszcze nie doczekały się ustaleń śledczych, a w przestrzeni publicznej już rozgorzała bezwzględna walka o narrację polityczną. Zanim prokuratura i biegli zdołali zrekonstruować pełny profil psychologiczny oraz motywy 24-letniego Michała O., politycy i komentatorzy ruszyli do szufladkowania sprawcy. Wystąpienie ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego, który niemal natychmiast powiązał napastnika ze „skrajną prawicą”, wywołało falę zarzutów o pochopność i próbę instrumentalnego narzucenia wygodnej tezy. Równolegle zaczęto wyciągać zupełnie przeciwne fakty i poszlaki, ukazując obraz dalece bardziej skomplikowany.
Polska

Ważny gest prezydenta wobec rannych policjantów, którzy powstrzymali mordercę

opublikowano:
Łukasz Gibała
Łukasz Gibała (fot. PAP/Art Service)
Polska wciąż opłakuje ofiary dramatu, do którego doszło na krakowskim Rynku Głównym. W obliczu bezprecedensowego ataku to właśnie determinacja i bezgraniczne poświęcenie funkcjonariuszy Policji zapobiegły jeszcze większej hekatombie. Jak donosi portal wPolityce.pl, prezydent Krakowa Łukasz Gibała wystąpił z inicjatywą szczególnego uhonorowania dwóch rannych policjantów, którzy z narażeniem życia obezwładnili uzbrojonego napastnika.
Polska

Zagraniczni bohaterowie! Irlandzcy wolontariusze ruszyli na pomoc ofiarom zamachu w Krakowie

opublikowano:
Sześciu członków irlandzkiej Obrony Cywilnej udzieliło pierwszej pomocy ofiarom zamachu w Krakowie
(fot. PAP/Art Service)
Myśleli, że spędzą spokojny weekend w jednym z najpopularniejszych miast Europy. Media donoszą, że w pobliżu zamachu na krakowskim Rynku znalazło się sześciu wolontariuszy z dublińskiego oddziału Obrony Cywilnej, którzy od razu ruszyli ofiarom na pomoc.