Skandal w mateczniku minister zdrowia od Tuska. Nie uwierzysz, ile każą czekać na badanie ratujące życie!

- Badajcie się, to może uratować życie! – apelują politycy, lekarze i różnej maści celebryci. Tylko jak odpowiedzieć na te wezwania, jeśli na podstawowe badanie trzeba czekać długimi miesiącami?
Skandaliczna sytuacja na Pomorzu. Wielkie kolejki do ważnego badania
Przykładem takiej skandalicznej sytuacji są badania kolonoskopii na Pomorzu. To endoskopowe badania jelita grubego, służące do wykrywania nowotworów i stanów zapalnych. Dzięki odpowiednio wcześnie przeprowadzonej kolonoskopii można szybko zareagować na niepokojące zmiany. Profilaktyka jest tym ważniejsza, że w Polsce na raka jelita grubego co roku zapada średnio około 20 tysięcy osób – to drugi po raku piersi najczęstszy nowotwór złośliwy u kobiet i trzeci u mężczyzn. Choroba charakteryzuje się wysoką śmiertelnością, a każdego roku z jej powodu umiera około 12 tysięcy obywateli naszego kraju.
Tymczasem w województwie pomorskim, jak wynika z badań Onkofundacji Alivia, na zrobienie kolonoskopii „w trybie pilnym”, a więc wtedy, kiedy są już obawy o zdrowie pacjenta, trzeba czekać aż 300 dni! Jeśli badanie nie jest pilne – ponad rok, bo około 400 dni. Jeśli zaś są zalecenia do wykonania kolonoskopii w znieczuleniu, poczekamy ponad 700 dni. W trybie pilnym rzecz jasna…
Fatalna średnia krajowa. Ile kosztuje kolonoskopia prywatnie?
W innych województwach bywa lepiej, ale dobrze nie jest nigdzie. Według Alivii średnia krajowa to od 167 dni (tryb pilny, bez znieczulenia) do ponad roku (366 dni w trybie normalnym, w znieczuleniu). W niektórych placówkach terminy sięgają nawet 3 lat!
Wielu pacjentów musi szukać więc ratunku w prywatnej służbie zdrowia. Za kolonoskopię płaci się od kilkuset do tysiąca złotych. Do tego kilkaset złotych za sedację i następne 500-600 złotych za biopsję niezbędną do diagnozy ewentualnego nowotworu. A jeśli kogoś nie stać? Musi czekać i liczyć na cud.
Dramat pacjentów w mateczniku minister zdrowia
- Czasy oczekiwania na badania endoskopowe są obecnie dramatycznie długie – mówi w rozmowie z lokalnym portalem trójmiasto.pl Aleksandra Ciompała, koordynatorka ds. programów pomocowych w Onkofundacji Alivia.
- Długie kolejki do badań nie pozostają bez konsekwencji dla pacjentów. Każdy miesiąc oczekiwania może wpływać na skuteczność leczenia, a w przypadku nowotworów przewodu pokarmowego - na szanse całkowitego wyleczenia. W sytuacji, gdy czas od rozpoznania choroby do rozpoczęcia leczenia jest kluczowy, system diagnostyki, kolejek i realizacja programu przesiewowego nie nadążają za potrzebami pacjentów. To dramatyczna sytuacja, której rozwiązanie wymaga pilnej interwencji – dodaje Ciompała.
Za służbę zdrowia na Pomorzu przez wiele lat odpowiadała obecna minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. W latach 2011-2017 była dyrektorką departamentu zdrowia w Urzędzie Marszałkowskiego. W 2017 została powołana na funkcję prezesa zarządu samorządowej spółki Szpitale Pomorskie, powstałej z połączenia dwóch szpitali w Gdyni, szpitala specjalistycznego w Wejherowie oraz Pomorskiego Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku.
źr. wPolsce24 za trojmiasto.pl











