Bunt w „obozie praworządności”. Helsińska Fundacja apeluje do Berka: Zrezygnuj z Trybunału Konstytucyjnego!

W opublikowanym stanowisku organizacja - wraz z innymi stowarzyszeniami prawniczymi i pozarządowymi - zaapelowała wprost do byłego ministra Macieja Berka o wycofanie swojej kandydatury, a do posłów koalicji rządzącej o opamiętanie się i wybór osoby faktycznie niezależnej politycznie.
„To nie odbijanie Trybunału”
HFHR we wpisie w mediach społecznościowych oraz w oficjalnym komunikacie nie pozostawiła suchej nitki na pomyśle wprowadzania czynnego do niedawna ministra rządu bezpośrednio w struktury sądu konstytucyjnego:
Wspólnie z innymi organizacjami apelujemy do dr. M. Berka o rezygnację z kandydowania do TK, a do Sejmu o wybór osoby niezależnej politycznie. Droga do praworządności to nie »odbijanie« Trybunału, ale odbudowa jego autorytetu” — podkreślono w apelu.
Zamiast zapowiadanych przez Koalicję Obywatelską „nowych standardów”, opinia publiczna jest świadkiem próby „instalacji” zaufanego człowieka Donalda Tuska w TK zaledwie kilka dni po tym, jak formalnie przestał pełnić funkcję ministra w KPRM.
Całkowity rozpad rządowej narracji
Sprawa nominacji Berka stawia Koalicję 13 grudnia w wyjątkowo niewygodnym świetle. Przypomnijmy, że politycy obecnej większości przez lata budowali swój przekaz na oskarżeniach o „upolitycznienie” instytucji i składali solenne obietnice wprowadzenia tzw. okresu karencji dla czynnych polityków kandydujących do TK.
Gdzie się podziały te zapowiedzi? Gdy tylko pojawiła się okazja obsadzenia mandatu po kończącym we wrześniu kadencję sędzim, rządzący postanowili zgłosić postać bezpośrednio wywodzącą się z polityki i ich obozu. Zgody na ten krok publicznie udzielił sam premier Donald Tusk, co dla wielu obserwatorów stanowi ostateczny dowód na czysto polityczny charakter tej nominacji.
Fala krytyki narasta
Głos Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka nie jest odosobniony. Kandydaturę Berka otwarcie krytykują już nie tylko politycy prawicy i konserwatywni prawnicy, ale również część koalicjantów (w tym Lewica) oraz prawnicy dotychczas jednoznacznie kojarzeni z poparciem dla obecnej władzy.
Jednocześnie, w kuluarach sejmowych coraz częściej mówi się o potężnym kryzysie wizerunkowym, który bezlitośnie obnaża podwójne standardy obecnej większości parlamentarnej. Pytanie, czy pod naciskiem opinii publicznej i własnego zaplecza dr Maciej Berek zdecyduje się na krok w tył, pozostaje na ten moment otwarte.
źr. wPolsce24 za X











