Fanatyczny zwolennik Tuska wściekły na... obniżkę cen paliw. "Rzeczy powinny być drogie"

Swój wywód profesor okrasił dodatkowo wyjątkowymi słowami: – Rzeczy powinny być drogie. Wie pan, woda, różne te, dlatego że wtedy to się szanuje, wtedy oszczędzamy, wtedy kran się nie leje…
Profesor pochwalił też rządy Bułgarii, Rumunii i Węgier, które – mimo niższych standardów życia swoich obywateli niż w Polsce – nie zdecydowały się na obniżki cen paliw. A na pytanie, czy marzy mu się polityk, który powiedziałby Polakom „nie, ceny muszą pozostać wysokie”, Markowski odparł entuzjastycznie: „Oddałbym wszystkie głosy. Chodziłbym z ulotkami, żeby na takiego głosować”.
Kiedyś wyrzucał ludzi z domu
To ten sam Radosław Markowski, który jeszcze kilka lat temu publicznie opowiadał o wyrzucaniu z domu ludzi, którzy mieli w portfelach karty Orlenu. Wtedy paliwo było dla niego symbolem „pisowskiego” zła. Dzisiaj, gdy rząd obniża VAT, żeby choć na chwilę ulżyć kierowcom, nagle okazuje się, że drogie paliwo jest wyrazem ekonomicznej mądrości. Ewidentnie Markowski zapomniał, że to jego polityczny idol obiecywał benzynę po 5,19.
Logika profesora jest prosta: im drożej, tym lepiej. Bo wtedy ludzie „szanują”. Woda ma być droga, żeby nie lała się z kranu. Paliwo ma być drogie, żeby… no właśnie – żeby co? Żeby emeryt jeździł mniej? Żeby rodzic odwożący dziecko do szkoły czuł się winny? Markowski przedstawia się jako głos rozsądku i odpowiedzialności budżetowej. W rzeczywistości serwuje klasyczną lekcję salonowego elitizmu: „ludzie powinni cierpieć, bo wtedy się nauczą”.
Sam dostał grubą dotację
Łatwo mówić o „mądrości wysokich cen”, kiedy nie trzeba liczyć każdego litra do następnej wypłaty. Rząd obniżył VAT na dwa tygodnie. To decyzja z pewnością kosztowna, ale też przynosząca ulgę wielu ludziom, którzy w przeciwieństwie do prof. Markowskiego nie otrzymali od państwa 1,3 miliona złotych dotacji na swój projekt badawczy.
Przypomnijmy, że socjolog, który słynie z atakowania PiS, obrażania wyborców tej partii, a nawet antydemokratycznego pomysłu delegalizacji największej partii opozycyjnej w 2019 roku, a zatem za czasów rządów PiS-u, dostał 1 316 112 złotych dofinansowania ze środków publicznych z Narodowego Centrum Nauki na swój projekt badawczy Polskie Generalne Studium Wyborcze 2019.
Warto podkreślić, że dyrektora Narodowego Centrum Nauki powołuje minister nauki i szkolnictwa wyższego. W 2019 roku był to będący wówczas w koalicji z PiS Jarosław Gowin. Jak widać prof. Markowski nie miał wówczas obiekcji, by lekką ręką wydawać państwowe pieniądze.
źr. wPolsce24 za polsatnews.pl











