„Dramat i paździerz w polskiej armii”. Europoseł obnaża patologie w wojsku

Na początku rozmowy europoseł ujawnił, że w 2025 roku otrzymał nowy przydział wojskowy – do Żandarmerii Wojskowej. Jak podkreślił, nie ma kompetencji do służby w tej formacji, a sama decyzja jest przykładem „papierowej” logiki w wojsku.
- W tabelce excelowskiej wszystko musi się zgadzać - relacjonował, dodając, że zmiana wynikała z formalnych zapotrzebowań kadrowych, a nie realnych potrzeb operacyjnych. Tak – jego zdaniem – w dużej mierze wyglądają dziś rezerwy polskiej armii, które są kluczowe w czasie wojny.
Polska kontra Finlandia. Rezerwy tylko na papierze?
Dla zobrazowania skali problemu Dworczyk porównał Polskę z Finlandia. Kraj liczący 5,5 mln mieszkańców jest w stanie w krótkim czasie zmobilizować ok. 380 tys. żołnierzy, a w ciągu pół roku nawet ponad 900 tys.
– W tym planie są tacy panowie po 50-tce jak ja, z brzuszkiem, którzy jeżeli chodzi o realizację działań bojowych, są krótko mówiąc bardzo mało przydatni – mówił europoseł. Zwrócił też uwagę, że wielu rezerwistów szkoliło się na sprzęcie, którego wojsko już nie posiada.
„Katastrofa” w wyposażeniu żołnierzy
Choć Polska realizuje największą od II wojny światowej modernizację sprzętową, podstawowe potrzeby żołnierzy – zdaniem Dworczyka – wciąż nie są zaspokojone.
– Są miejsca, w których po prostu jest dramat i paździerz straszliwy. A jeśli chodzi o podstawowe kwestie, czyli umundurowanie, oporządzenie żołnierza, czyli coś co wydaje się dużo prostsze niż na przykład zakup samolotu piątej generacji, no to tutaj jest katastrofa – ocenił. Dodał też, że w armii wciąż funkcjonuje kultura unikania meldowania problemów.
Zawieszenie poboru to „gigantyczny błąd”
W dalszej części rozmowy europoseł krytycznie ocenił decyzję o zawieszeniu obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej w 2009 roku. Jego zdaniem doprowadziło to do likwidacji infrastruktury szkoleniowej i wyprzedaży terenów wojskowych.
Przypomniał program „Strzelnica w powiecie”, uruchomiony w 2017 roku, którego celem było stworzenie lokalnego zaplecza szkoleniowego dla wojska, WOT i klas mundurowych. Zauważył, że dziś zdarza się, że żołnierze muszą jechać setki kilometrów na strzelnicę.
Produkcja amunicji 155 mm. „Porażka polityczna”
Kolejnym wątkiem była produkcja amunicji. Według Dworczyka w Polsce powstaje rocznie niewiele ponad 6 tys. sztuk amunicji 155 mm, mimo że Polska Grupa Zbrojeniowa wydała na ten cel ponad 13 mld zł.
– Mówię to też do siebie, bo ja poniosłem porażkę – przyznał, odnosząc się do programu „Narodowa Rezerwa Amunicji”, który miał uruchomić nowe linie produkcyjne. Projekt nie doszedł do skutku z powodu – jak stwierdził – błędów politycznych popełnianych ponad podziałami.
źr. wPolsce24 za Polsat News











