Polska

Dramatyczna relacja z Domu Chłopaków w Broniszewicach. „Nie wiemy, gdzie trafią dzieci”

opublikowano:
Dom Chłopaków może przestać istnieć?
(fot. screen x/@niedziela_pl/domchlopakow.pl)
Ta sprawa bulwersuje i zdumiewa. Osoby, które całe życie poświęcają pracy na rzecz potrzebujących, dziś walczą z absurdalnym polityczno-urzędniczym chaosem, który może wywołać ogromne problemy dla ich podopiecznych. Tą sprawą zainteresowała się już cała Polska, a siostry dominikanki z Domu Chłopaków w Broniszewicach mówią wprost, że są „w głębokim szoku”. Wszystko z powodu nowych planów ministerstwa edukacji, dotyczących opieki nad dziećmi z ciężkimi niepełnosprawnościami.

Nowy pomysł wdrażany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jest prosty. Specjalistyczne rodziny zastępcze i ośrodki terapeutyczne mają zastąpić DPS-y dla dzieci upośledzonych, które od przyszłego roku nie mogą już przyjmować nowych podopiecznych. 

Przeciwko tym planom protestują siostry dominikanki z Domu Chłopaków w Broniszewicach. Ich zdaniem, rodzice mogą zostać bez pomocy. W wywiadzie dla „Niedzieli”, jedna z sióstr pracujących w Domu Chłopaków wypowiada dramatyczne słowa:

- Nie wiemy, gdzie trafią dzieci. Do nas już nie… - mówi siostra Eliza z Domu Chłopaków.

Jak doszło do tego, że tego typu placówka walczy dziś o swój byt i nie jest pewna tego, czy przetrwa starcie z politykami rządu Donalda Tuska? 

 

Kim są „nasi” chłopcy z Broniszewic?

- Jesteśmy siostrami zakonnymi i mamy 67 synów. Jedni z zespołem Downa, inni z dziecięcym porażeniem mózgowym, a jeszcze inni zmagający się z autyzmem. Niektórzy z naszych synów nie widzą, niektórzy nie słyszą, a niektórzy nigdy nie opuszczą swoich łóżek i nie będą mogli się cieszyć widokiem świata - tak piszą o sobie same siostry.

Miejsce, w którym opiekują się potrzebującymi, powstało już po wojnie. Najpierw był to Dom Pomocy Społecznej, który od początku jest prowadzony przez siostry dominikanki. W 2018 otwarto przy nim Dom Chłopaków, który przeznaczony jest dla 56 chłopców niepełnosprawnych intelektualnie.

Formalnie jest to miejsce, które od 75 lat odgrywa rolę azylu dla osób z bardzo ciężkimi niepełnosprawnościami, z którymi rodziny nie są w stanie już dłużej radzić sobie samodzielnie. Siostry opiekują się tam dzieci z zespołem Downa, dziecięcym porażeniem mózgowym, autyzmem, agresją, wielokrotnymi niepełnosprawnościami intelektualnymi i czterokończynowym porażeniem.

Niektórzy z ich podopiecznych nie widzą, nie słyszą i nigdy nie opuszczą łóżka. 

Jeśli nowe plany ministerialne zostaną wdrożone, Domy Pomocy Społecznej od nowego roku nie będą już przyjmować dzieci. Tego domaga się formalnie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. 

„Jesteśmy zszokowane. Nie wiemy, gdzie trafią dzieci”

W mediach społecznościowych i w wywiadzie dla "Niedzieli" siostra Eliza mówi wprost: 

- Dom prowadzimy od 75 lat, bo taka jest ciągle potrzeba. Naszą misją jest wspieranie rodzin, które sobie nie radzą z niepełnosprawnościami ich synów. W ostatnich latach w siedemdziesięciu procentach przychodzą do naszego domu osoby ze specjalistycznych rodzin zastępczych, gdzie ta niepełnosprawność przerasta nawet wyspecjalizowane rodziny.

Dominikanki obawiają się, że przy nowych przepisach kolejne dzieci nie znajdą już bezpiecznego miejsca.

Co zmienia nowa ustawa?

Propozycja ministerstwa zakłada, że zamiast istniejących domów opiekuńczych mają powstawać mniejsze ośrodki terapeutyczne, w których dzieci będą przebywać tylko do 18. roku życia. 

- Boimy się, że rodziny, które się zgłoszą o pomoc, nie będą już miały miejsca. Bo rodziny będą teraz miały tylko siebie, ewentualnie na nową instytucję, która jest tworzona w ramach "deinstytucjonalizacji". Powstaną trzydziestoosobowe ośrodki do 18-roku życia. Przy czym u nas dzieci żyją w 14-osobowych mieszkaniach. Nasz dom prowadzimy od 1951 r., więc w trakcie systemu komunistycznego nawet mieliśmy taką możliwość. I wówczas rzeczywiście byłyśmy domem do 18-roku życia. Po skończonej pełnoletności siostry musiały znaleźć dom dla tych dzieci, ale wtedy to było często jak zamach na ich życie, bo nie przeżywały tych zmian. Ustawodawca 30 lat temu wprowadził taki mądry zapis, że mogą zostać aż do swojej śmierci pomimo osiągnięcia pełnoletności - opowiada siostra zakonna w "Niedzieli".

 

Czy dom „nie jest potrzebny”?

Siostry podkreślają, że nie jeżdżą po rodzinach, żeby „wydzierać” dzieci. To zawsze rodziny proszą o przyjęcie kogoś do ich placówki, a kolejki do Domu Chłopaków były realnym zjawiskiem.

Ich oburzenie dominikanek wynika z tego, że opieka, która jest rzeczywiście poszukiwana i potrzebna, nagle ma zostać „usunięta” z polskiego systemu, mimo że państwo deklaruje, iż chce wspierać rodzinny model.

W rozmowie udostępnionej na portalu X siostra Eliza odnosi się do uwag pojawiających sie w przestrzeni publicznej, iż siostry mają w tym swój „interes”. Czy tak jest w istocie? Siostra wylicza te „profity”: 

- Kilka dni urlopu na rok, brak możliwości wymiany sióstr i brak korzyści finansowych, proszę pytać urzędników jakoś, bo jesteśmy naprawdę zaskoczone.

Dominikanki podkreślają, że mówią w imieniu rodzin, które nie chcą pozostawiać swoich niepełnosprawnych synów bez przewidywalnego, bezpiecznego korytarza do dorosłości i starości.

Apel sióstr wywołał ogromny odzew w mediach i w sieci, mówią o nim stacje radiowe, opisują go portale i inne media. Niemal wszyscy wskazują, iż zniszczony zostać może „ostatni azyl” dla rodzin, które nie mogą inaczej dysponować opieką.

źr. wPolsce24 za Niedziela.pl

 

Polska

ROZMOWA WIKŁY. Poseł Konfederacji mówi wprost: Tylko zmiana władzy przywróci normalność

opublikowano:
Krzysztof Mulawa w rozmowie z Marcinem Wikłą na antenie telewizji wPolsce24
Krzysztof Mulawa w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Obecna koalicja pod batutą Donalda Tuska z zatrważającą prędkością próbuje przeobrazić Polskę, wdrażając lewicową agendę i kapitulując przed Brukselą. Poseł Konfederacji, Krzysztof Mulawa, na antenie telewizji wPolsce24 w ostrych słowach demaskuje te działania, przypominając, że prawica musi przygotować się do twardego oporu, aby przywrócić w państwie normalność i praworządność.
Polska

Pijany rajd zakończony drzemką. Policjanci nie wierzyli, co zastali na stacji

opublikowano:
Gdy policjanci podeszli do kierowcy seata, okazało się, że ten... śpi pod dystrybutorem
Gdy policjanci podeszli do kierowcy seata, okazało się, że ten... śpi pod dystrybutorem (Fot. KPP Żuromin)
To historia, która brzmi wręcz absurdalnie – ale mogła skończyć się tragedią. 38-letni kierowca najpierw jechał slalomem drogą wojewódzką, a chwilę później… zasnął za kierownicą na stacji paliw.
Polska

Władza poszła na wojnę z mediami! Szokujące sceny w domu Tomasza Sakiewicza

opublikowano:
sakiewicz policja
Szokujące sceny rozegrały się w domu Tomasza Sakiewicza. Jak informuje portal Niezalezna.pl, służby weszły do prywatnej posiadłości redaktora naczelnego TV Republika. Podczas interwencji doszło do zatrzymania asystentki prezesa stacji. Kobieta miała zostać wyprowadzona w kajdankach.
Polska

Polska dowiedziała się ostatnia? Sprzęt był już w drodze. Zamieszanie z amerykańskimi żołnierzami

opublikowano:
Amerykanie nagle wstrzymali swoich żołnierzy
USA wstrzymują przerzut wojsk, dowódcy milczą (fot. Fratria)
Decyzja o wstrzymaniu przerzutu brygady pancernej do Polski zapadła w ostatnich dniach, a część brygady była już w naszym kraju lub w drodze – potwierdził w Kongresie dowódca sił lądowych USA gen. Christopher LaNeve. Tymczasem i premier, i szef MON zarzekają się, że decyzja Amerykanów nie dotyczy Polski.
Polska

Przemysław Czarnek bije na alarm: Działania rządu, to działania agentury rosyjsko-niemieckiej!

opublikowano:
Przemysław Czarnek podczas konferencji  prasowej  w otoczeniu polityków PiS przemawia do narodu i rzuca wyzwanie Tuskowi
Przemysław Czarnek podczas konferencji prasowej (fot. wPolsce24)
W czasie gdy zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od naszych wschodnich granic toczy się brutalna wojna, bezpieczeństwo Polski staje pod znakiem zapytania. Z wstrząsających doniesień przytoczonych przez Przemysława Czarnka wynika, że dowódca wojsk lądowych USA wstrzymał przyjazd do Polski amerykańskiej brygady pancernej liczącej 4 tysiące żołnierzy. Jak na te alarmujące informacje reaguje rząd Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza? Zaklinają rzeczywistość i udają, że "nic się nie stało"
Polska

Zamach na polską konstytucję i uderzenie w suwerenność! Marlena Maląg obnaża plany lewicy i unijnych elit

opublikowano:
Europoseł Marlena Maląg na antenie telewizji wPolsce24
Europoseł Marlena Maląg (fot. wPolsce24)
Europejskie elity i krajowa lewica przypuściły bezpardonowy atak na fundamenty polskiego państwa – tradycyjną rodzinę, narodową suwerenność oraz naszą gospodarkę. Była minister rodziny, a obecnie europoseł Prawa i Sprawiedliwości, Marlena Maląg, nie przebiera w słowach, ostrzegając przed centralizacją Unii Europejskiej, widmem "zielonego szaleństwa" oraz powrotem mrocznych czasów biedy "pierwszego Tuska".