Donald Tusk wiecznie nieobecny. Dlaczego rządzi krajem na dystans? Nowe dane frekwencji premiera zaskakują nawet jego zwolenników

Wieczny nieobecny
Sejmowa statystyka głosowań to jeden z najbardziej wymiernych wskaźników pracy parlamentarzysty. Choć funkcja prezesa Rady Ministrów wiąże się z ogromem obowiązków poza budynkiem przy ul. Wiejskiej, dane z obecnej kadencji Sejmu rzucają ciekawe światło na to, jak obecny szef rządu godzi rolę posła z zarządzaniem krajem, zwłaszcza w zestawieniu z liderami innych ugrupowań oraz swoimi poprzednikami.
Pokazują też, jak poważnie podchodzi do kwestii praworządności i uczciwości wobec państwa i rodaków, którzy desygnowali go do pełnienia zaszczytnej roli polskiego parlamentarzysty. To o tyle ważne, iż tę funkcję pełni - w przeciwieństwie do funkcji premiera - z mandatu społecznego. Jak zatem wywiązuje się ze swojej roli?
Donald Tusk: Premier na dystans
Według oficjalnych statystyk Sejmu X kadencji, Donald Tusk zajmuje jedno z ostatnich miejsc pod względem frekwencji na głosowaniach. Jego udział w rozstrzygnięciach ustawodawczych oscyluje w granicach 42-45%. Oznacza to, że premier opuszcza co drugie głosowanie w parlamencie.
Choć każda z tych nieobecności jest (zazwyczaj) formalnie usprawiedliwiona obowiązkami rządowymi, wizytami zagranicznymi czy udziałem w szczytach Rady Europejskiej, wynik ten znacząco odbiega od średniej sejmowej, która dla większości posłów wynosi powyżej 95%.
Co jeszcze ważniejsze, statystyki te wypadają niezwykle blado na tle wcześniejszych szefów rządu.
Jak wypadali poprzednicy? Morawiecki i Szydło w statystykach
Porównanie Donalda Tuska z jego bezpośrednimi poprzednikami na stanowisku szefa rządu pokazuje różnice w modelu pracy parlamentarnej premierów:
-
Mateusz Morawiecki: Pełniąc funkcję premiera w poprzedniej kadencji, utrzymywał frekwencję na poziomie około 89%. Nawet przy napiętym grafiku szefa rządu, Morawiecki znacznie częściej pojawiał się w ławach sejmowych podczas bloków głosowań niż obecny premier.
-
Beata Szydło: W czasie sprawowania urzędu premiera jej obecność na głosowaniach wynosiła średnio 76%. Jest to wynik niższy niż u Morawieckiego, ale wciąż wyraźnie wyższy od obecnych statystyk Donalda Tuska.
Tusk na tle liderów innych ugrupowań
Zestawienie premiera z liderami partii opozycyjnych oraz koalicyjnych uwypukla jeszcze większy kontrast. Liderzy ugrupowań, którzy nie pełnią funkcji ministerialnych, wykazują niemal wzorową dyscyplinę:
-
Jarosław Kaczyński (PiS): Mimo roli lidera największego ugrupowania opozycyjnego, prezes PiS bierze udział w około 90% głosowań.
-
Adrian Zandberg (Razem): Jeden z liderów lewicy utrzymuje frekwencję na poziomie przekraczającym 97%, rzadko opuszczając jakiekolwiek rozstrzygnięcie sejmowe.
-
Sławomir Mentzen (Konfederacja): Choć jest posłem debiutującym i aktywnym zawodowo poza polityką, jego frekwencja wynosi około 73% – wynik znacząco wyższy od obecnego premiera, choć niższy od liderów PiS czy Razem.
Wnioski: Obowiązki państwowe czy zmiana modelu?
Niska frekwencja Donalda Tuska jest przez polityków koalicji rządzącej tłumaczona "skalą wyzwań i powrotem Polski na salony międzynarodowe", co wymaga od premiera częstej obecności w Brukseli i innych stolicach. Z drugiej strony, krytycy wskazują, że poprzednicy potrafili skuteczniej łączyć kalendarz rządowy z parlamentarnym.
Niezależnie od interpretacji, liczby są jednoznaczne: Donald Tusk jest obecnie jednym z najrzadziej głosujących posłów w Sejmie, co stawia go w opozycji do wysokiej dyscypliny, jaką wykazują pozostali liderzy sceny politycznej. Czyżby kolejny raz pokazywał, że nie przepada za pracą, do której desygnowała go część wyborców w Polsce?
źr. wPolsce24











