Czy to wyspa jak wulkan gorąca? Nie, to Warszawa Rafała Trzaskowskiego i jego nowe tropikalne fantazje!

Wszystko to tuż przed zapowiadaną od lat, wielką przebudową linii metra, która i tak niemal zmiecie to skrzyżowanie z powierzchni ziemi.
Absurdalny projekt: Kocimiętka zamiast asfaltu
W poniedziałek, 1 czerwca 2026 roku, Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie dumnie ogłosił przetarg na tzw. „rozpłytowanie” ronda de Gaulle’a – jednego z kluczowych węzłów komunikacyjnych w samym sercu stolicy. Propagandowy ton oficjalnego komunikatu miejskich urzędników może jednak budzić jedynie uśmiech politowania lub uzasadniony gniew Warszawiaków. Urzędnicy ogłosili bowiem powstanie „tropików w centrum Warszawy”.
- Samotna palma otoczona morzem i kilkoma wyspami, już niedługo takie wrażenie będzie sprawiać Rondo de Gaulle'a - czytamy na oficjalnych stronach ZDM.
Projekt zakłada usunięcie około 500 metrów kwadratowych utwardzonej nawierzchni. Wokół znanej, sztucznej palmy mają powstać sztuczne wzniesienia obsadzone ostnicą i werbeną. Co ciekawe, urzędnicy wymyślili, że resztę placu obsadzą szałwią i kocimiętką, ponieważ ich kolory... „mają przypominać wodę” i imitować ocean.
Łącznie zaplanowano posadzenie niemal 7 tysięcy bylin i roślin cebulowych.
Ideologia silniejsza niż zdrowy rozsądek?
Kolejne miliony złotych płyną szerokim strumieniem na realizację ideologicznych wizji aktywistów, którzy od lat dyktują warunki w warszawskim ratuszu. Program „Nowego Centrum Warszawy” w praktyce oznacza systematyczne rugowanie kierowców z kolejnych ulic, likwidację miejsc parkingowych i permanentne zwężanie jezdni.
Jako sukcesy tej polityki ZDM wymienia m.in. przebudowę placu Centralnego czy kwartału ulic Złotej i Zgody – inwestycje, które od miesięcy budzą ogromne kontrowersje wśród mieszkańców i przedsiębiorców tracących dojazd do swoich lokali.
Choć warszawscy radni opozycji od dawna zwracają uwagę, że „zielenienie” miasta w wykonaniu ekipy KO to w rzeczywistości pozorowane działania, które generują potężne koszty, a nie rozwiązują realnych problemów stolicy, takich jak fatalny stan infrastruktury na obrzeżach miasta czy brak kluczowych obwodnic.
Wielkie marnotrawstwo? Rondo i tak pójdzie do likwidacji!
Najbardziej porażający w całej sprawie jest jednak brak elementarnej koordynacji i logiki w działaniach warszawskich urzędników. Przypomnijmy, że zgodnie z uchwalonymi planami zagospodarowania przestrzennego oraz zapowiedziami kolejarzy, rondo de Gaulle’a w obecnym kształcie ma zostać... całkowicie zlikwidowane.
Gigantyczna modernizacja kolejowej linii średnicowej (planowana na lata 2027–2028) wymusi rozkopanie całych Alej Jerozolimskich. Docelowo rondo ma zostać zastąpione zwykłym skrzyżowaniem o znacznie mniejszej powierzchni. Dlaczego więc ratusz decyduje się na kosztowne, pseudotropikalne rewolucje na rok lub dwa przed wjazdem ciężkiego sprzętu budowlanego? Na to pytanie urzędnicy nie odpowiadają.
Wykonawca, który zostanie wyłoniony w przetargu po 15 czerwca, ma zrealizować prace jeszcze w tym roku. Oznacza to, że podatnicy zapłacą za posadzenie 7 tysięcy roślin tylko po to, aby za chwilę zostały one stratowane przez ekipy remontowe.
Kolejne utrudnienia dla mieszkańców
Władze Warszawy uspokajają, że na rondzie pozostaną specjalne zatoki dla policji i służb porządkowych. Jednak dla przeciętnego kierowcy, dostawcy czy taksówkarza każda taka „zielona rewolucja” w wykonaniu ekipy Trzaskowskiego oznacza jedno: kolejne utrudnienia w ruchu, potencjalne zwężenia i gigantyczny chaos w trakcie samych prac budowlanych.
Warszawa zamiast nowoczesnej, płynnej sieci dróg, otrzymuje za miliony złotych „kocimiętkowy ocean” i ideologiczne mrzonki o tropikach.
źr. wPolsce24 za ZDM











