Co jeszcze wymyślą? Żurek został "ekspertem" od broni. Opowiadał zwolennikom niesamowite bajki

„Teraz jak w Zatoce rozpoczęła się wojna z Iranem [...] kraje Zatoki mówią: Polsko produkujesz trałowce świetne, produkuje zestawy rakiet do Pilicy, masz Pioruna, którego możemy zamontować też stacjonarnie. Dawaj nam sprzęt. Mamy petrodolary a ty nam sprzedaj sprzęt.”
To nie jest żart. Minister sprawiedliwości przekonuje publiczność, że bogate kraje Zatoki Perskiej stoją w kolejce po polską broń i błagają o trałowce oraz rakiety. Brzmi to jak scenariusz z alternatywnej rzeczywistości.
Minister od sprawiedliwości czy od trałowców?
Rola Żurka jako „specjalisty” od obronności budzi politowanie. Zamiast skupiać się na reformie sądów, prokuraturze czy walce z przestępczością, minister opowiada o targach w Kielcach, polskiej „potędze” produkcyjnej (maks. jeden trałowiec rocznie?) i monopolu na proch. Dla laika może to brzmieć przekonująco – zwłaszcza gdy pada magiczne słowo „petrodolary”. Dla kogoś, kto zna realia zbrojeniówki, to kompromitacja.
Polska rzeczywiście rozwija przemysł obronny, ale rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona niż bajki o desperacko błagających szejkach. Kraje Zatoki (ZEA, Arabia Saudyjska) od lat inwestują ogromne środki w nowoczesny sprzęt. Posiadają trałowce zakupione w Niemczech i Wielkiej Brytanii, a także wyspecjalizowane drony do zwalczania min morskich. Problemem nie jest brak sprzętu, lecz polityka – użycie go w kontekście konfliktu z Huti lub Iranem byłoby jednoznacznym sygnałem wsparcia dla Izraela, czego te państwa starają się unikać z powodów regionalnych.
Wiara wyborców KO w baśnie o polskiej potędze
Najsmutniejsze jest to, że spora część sympatyków Koalicji Obywatelskiej najwyraźniej kupuje te opowieści bez mrugnięcia okiem. Płynna mowa, gestykulacja i pewny ton robią swoje. Tymczasem Polska, mimo realnych sukcesów w niektórych segmentach (np. rakiety Piorun), nie jest jeszcze globalnym graczem, do którego Zatoka Perska zwraca się z pilnymi zamówieniami na trałowce.
Cała wypowiedź Żurka to kuriozum godne zapamiętania. Pokazuje, jak daleko posunęła się degrengolada dyskursu w obozie władzy – gdzie sędzia-minister czuje się swobodnie jako ekspert od wszystkiego. Zamiast konkretów, mamy propagandowe fantazje. Czas na poważną debatę o obronności, a nie na kabaretowe występy ministrów sprawiedliwości. Polska zasługuje na lepszą jakość elit.
źr. wPolsce24 za X











