Bezwstydna hipokryzja „Koalicji 13 grudnia”. Stwierdzili, że będą rozdawać państwowe gadżety w swoich okręgach

Cała prawda o rzekomych „standardach” obecnej władzy wyszła na jaw przy okazji zakończenia roku szkolnego. Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec osobiście pojawił się w Szkole Podstawowej nr 1 w Bochni. Oficjalny cel? Przekazanie uczniom pierwszych kasków z puli 65 tysięcy sztuk zakupionych przez Ministerstwo Infrastruktury. Czy to przypadek, że wiceminister na miejsce tej pokazowej akcji wybrał akurat szkołę znajdującą się w jego własnym okręgu wyborczym? Odpowiedź nasuwa się sama.
„Przypadkowa” hojność za państwowe miliony
Na ten rażący przejaw politycznego marketingu za publiczne pieniądze natychmiast zareagował były Główny Inspektor Transportu Drogowego i minister infrastruktury, Alvin Gajadhur. W swoim wpisie w mediach społecznościowych celnie wypunktował intencje przedstawiciela rządu:
„Podczas zakończenia roku szkolnego w SP nr 1 w Bochni, Wiceminister @Stan_Bukowiec przekazał uczniom pierwsze z 65 tys. kasków zakupionych przez @MI_GOV_PL. To na pewno PRZYPADEK, że wybrał szkołę ze swojego okręgu wyborczego… A @DariuszKlimczak też będzie u siebie rozdawał?”
Pytanie o szefa resortu infrastruktury, Dariusza Klimczaka z PSL, pozostaje jak najbardziej otwarte. Czy w ślad za swoim zastępcą ruszy w teren, by w blasku fleszy wręczać ministerialne zakupy swoim potencjalnym wyborcom? To, co w wykonaniu polityków prawicy było przez lata piętnowane jako „korupcja polityczna” i „wykorzystywanie zasobów państwa”, dziś w wykonaniu partii rządzących staje się rzekomym „dbaniem o bezpieczeństwo dzieci”.
Podwójne standardy i polityczna zemsta
Sprawa ta nabiera wyjątkowo obrzydliwego wymiaru, gdy zestawimy ją z bezwzględnymi działaniami prokuratury i służb podległych najpierw Adamowi Bodnarowi, a teraz Waldemarowi Żurkowi. Obecna władza z uporem godnym lepszej sprawy urządziła polowanie na czarownice, uderzając w programy pomocowe poprzedniego rządu. Do tej bulwersującej sprawy odniósł się poseł Dariusz Matecki, przypominając o skali represji, jakie dotykają ludzi zupełnie niewinnych:
Hej, przypominam że ta plugawa banda w całym kraju przesłuchuje strażaków i urzędników, którzy otrzymali wsparcie z funduszu sprawiedliwości. #KorzyściPolityczne #KorzyściOsobiste”
Z jednej strony mamy więc tysiące strażaków z Ochotniczych Straży Pożarnych, ratujących ludzkie życie i zdrowie, oraz lokalnych urzędników, którzy są ciągani po przesłuchaniach, bo śmieli przyjąć wozy strażackie, defibrylatory czy sprzęt ratowniczy sfinansowany z Funduszu Sprawiedliwości. Tamta pomoc była realna, transparentna i trafiała do społeczności, które najbardziej tego potrzebowały. Mimo to, liberalno-lewicowa koalicja nazywa to „korzyściami osobistymi i politycznymi”, próbując kryminalizować zwykłe wsparcie dla Polski lokalnej.
Z drugiej strony widzimy uśmiechniętego wiceministra z „Koalicji 13 grudnia”, który bez mrugnięcia okiem jedzie do swojego okręgu wyborczego, by zbijać kapitał polityczny na rządowych zakupach. W ich logice działa to prosto: jeśli prawica pomaga strażakom – to przestępstwo; jeśli ekipa Tuska i Kosiniaka-Kamysza rozdaje kaski w swoich okręgach – to wielki sukces i powód do dumy.
Dokąd zmierza ta hipokryzja?
Polacy coraz wyraźniej widzą, że haseł o „praworządności” i „transparentności” używano wyłącznie jako taranu do przejęcia władzy i eliminacji przeciwników politycznych. Pod płaszczykiem rozliczeń trwa brutalna walka polityczna, podczas gdy sami rządzący bezwstydnie korzystają z przywilejów, których innym odmawiają.
Festiwal hipokryzji trwa w najlepsze, ale pamięć wyborców bywa długa. Bezczelne promowanie się za publiczne pieniądze, przy jednoczesnym niszczeniu ludzi za to samo, prędzej czy później doczeka się sprawiedliwej oceny przy urnach wyborczych.
źr. wPolsce24











