Krowa zwiedzała miasto, policja skończyła spacer. Właściciel odpowie przed sądem WIDEO
Dyżurny żuromińskiej komendy policji odebrał zgłoszenie, które na początku musiał uznać za żart. Ktoś dzwoni i mówi, że ulicami miasta spaceruje krowa? I to bez opiekuna, bez kagańca, bez smyczy? A jednak. Służby ruszyły natychmiast. Szybko zlokalizowały niesforną turystkę, która najwyraźniej postanowiła sprawdzić, co słychać w Żurominie o świcie. Krowa, jak to krowa na wagarach, nie miała przy sobie żadnych dokumentów – ani kolczyków, ani dowodu osobistego, ani nawet biletu powrotnego.
Na miejsce wezwano też policjantów ruchu drogowego – w końcu ktoś musiał kierować ruchem, żeby krowa nie wpadła pod samochód. A dzielnicowi rozpoczęli przesłuchiwanie okolicznych mieszkańców.
Właściciel odnaleziony. I nie czuje się winny
Po krótkim śledztwie udało się ustalić, że krowa uciekła 73-letniemu mieszkańcowi Żuromina. Niestety, starszy pan nie poczuł się do winy za poranną eskapadę swojej podopiecznej. Może uznał, że krowa miała prawo do odrobiny świeżego powietrza?
Niezależnie od motywacji, policjanci sporządzili wobec niego wniosek o ukaranie do sądu. Za niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia oraz brak identyfikacji i rejestracji – takie wykroczenia zarzucono 73-latkowi. Sąd zdecyduje o jego losie. Może będzie musiał zapłacić grzywnę, a może krowa dostanie zakaz wychodzenia z domu po zmroku.
Policja apeluje do wszystkich właścicieli zwierząt: odpowiedzialne zabezpieczenie czworonogów to nie tylko wymóg prawny, ale przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa. Bo, jak widać, nawet najspokojniejsza krowa może mieć ochotę na spontaniczną wycieczkę. Bohaterka tej historii wróciła cała i zdrowa do swojego obory.
źr. wPolsce24 za Policja Mazowiecka











