Awantura w Sejmie. Czarzasty wyrzuca Żurka z sali obrad! Absolutny brak szacunku dla powagi Sejmu

Prowadzący obrady marszałek Włodzimierz Czarzasty musiał stanowczo napomnieć swojego kolegę z rządowej koalicji i przerywać ten żenujący spektakl.
Biorąc pod uwagę, jak ciepłe relacje łączą lidera Lewicy z liderem Koalicji Obywatelskiej może dziwić, tak dosadne napomnienie przedstawiciela rządu słowami.
- Możecie przestać dyskutować, panie ministrze - wypalił Czarzasty. Aby przywrócić porządek i przypomnieć o obowiązujących standardach, prowadzący obrady musiał uświadomić politykowi podstawową zasadę funkcjonowania parlamentu – wyraźnie podkreślił, że "wywiadów udziela się poza salą sejmową".
Możemy mieć krytyczne zdanie na temat marszałka Sejmu, ale w tym przypadku brak elementarnego poczucia przyzwoitości i zakłócanie pracy Sejmu spotkały się w pełni uzasadnioną reakcją.
Prowadzący obrady nie miał innego wyjścia i stanowczo wyprosił członka rządu z sali plenarnej, co Żurek skwitował grymasem twarzy, a dziennikarka TVP, która przeprowadzała z nim rozmowę chichotem.
To wydarzenie to kolejny smutny dowód na to, w jaki sposób traktowane są najwyższe organy państwowe. Gdzie podziała się klasa, odpowiedzialność i szacunek do polskiego parlamentaryzmu? Jak widać, dla niektórych przedstawicieli władzy dbanie o własny wizerunek w mediach jest ważniejsze niż powaga miejsca, w którym decyduje się o losach Polski i sprawach ważnych dla Polaków.
Czy Sejm to, czy melina? - można zapytać, parafrazując Jacka Kaczmarskiego.
źr. wPolsce24











