Sąd przeciwko Straży Granicznej. Zamiast chronić Polskę, płacimy nielegalnym imigrantom

Sędzia Anna Wiesława Hordyńska stwierdziła, że "fakt, iż wnioskodawcy byli zatrzymani, nie podlega żadnej dyskusji". Podstawą wniosku o zadośćuczynienie było postanowienie Sądu Rejonowego w Hajnówce, który uznał czynności Straży Granicznej – polegające m.in. na umieszczeniu migrantów na kilka godzin w pomieszczeniu dla zatrzymanych – za "niezasadne i nieprawidłowe". Pełnomocnik Straży Granicznej konsekwentnie wnosił o oddalenie wniosku o zadośćuczynienie, uznając, że do zatrzymania w ogóle nie doszło.
To kuriozalna sytuacja: ktoś nielegalnie dostaje się do Polski, zostaje zatrzymany przez służby, a potem dostaje odszkodowanie, bo sąd uznał, że zatrzymanie trwało za długo. Mężczyźni przebywali w placówce Straży Granicznej zaledwie kilka godzin.
Mecenas Wilga: sprawa dotyczy ochrony wolności osobistej
Reprezentujący Afgańczyków mecenas Grzegorz Wilga podkreślał, że na tę sprawę nie należy patrzeć wyłącznie przez pryzmat wartości konstytucyjnych, ale przede wszystkim przez pryzmat ochrony wolności osobistej. W jego ocenie, migranci zostali zatrzymani przez SG, przewiezieni do placówki, gdzie przebywali w zamkniętych pomieszczeniach, a następnie – "wbrew swojej woli i deklaracjom chęci złożenia wniosku o ochronę międzynarodową" – wywiezieni w głąb Puszczy Białowieskiej, by wymusić na nich powrót na Białoruś.
Proces ciągnął się latami
Proces o zadośćuczynienie przed Sądem Okręgowym w Białymstoku rozpoczął się w 2023 roku. Był wielokrotnie odraczany, ponieważ sąd chciał przesłuchać samych wnioskodawców, którzy nie stawiali się na rozprawy. Sąd czekał długo na zagraniczną pomoc prawną – jedno z państw nie odpowiedziało, dlatego sprawa jednego z trzech Afgańczyków została wyłączona do odrębnego postępowania.
Najbardziej absurdalne jest to, że Afgańczycy już dawno opuścili Polskę. Obecnie mieszkają w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Na rozprawy się nie stawiali. Sąd czekał na nich latami, a oni sobie wyjechali. I mimo to - polski podatnik ma im zapłacić.
Ta decyzja to niebezpieczny sygnał. Oznacza, że każdy nielegalny imigrant zatrzymany na granicy może wystąpić o odszkodowanie. Że polskie służby, zamiast być wspierane, będą rozliczane za każde zatrzymanie. Że obrona granicy staje się dla Polski kosztownym ryzykiem.
źr. wPolsce24 za Radio Bałystok/tysol











