Niezwykle nerwowo w TVN24! Prowadzący stracił cierpliwość i groził przerwaniem wywiadu

Materiały nadawane na żywo rządzą się swoimi prawami, jednak zdaje się, iż wydarzenia z ostatniego programu z udziałem posła Bartłomieja Pejo oraz posła Koalicji Obywatelskiej Witolda Zembaczyńskiego przekroczyły granice profesjonalnego dziennikarstwa.
Widzowie zamiast rzetelnej, spokojnej wymiany poglądów zobaczyli nerwową reakcję i widoczny brak dystansu ze strony gospodarza programu.
Gdy brakuje argumentów, pojawiają się groźby wyłączenia mikrofonu?
Napięcie w studio rosło z minuty na minutę po tym, gdy Rafał Wojda postanowił zapytać przedstawiciela Konfederacji o wypowiedzi jego partyjnych kolegów. Kiedy poseł Bartłomiej Pejo konsekwentnie przedstawiał swoje stanowisko i celnie ripostował, u dziennikarza puściły hamulce. Prowadzący, zamiast zadać kolejne merytoryczne pytanie, przeszedł do emocjonalnych uwag i zaczął gorączkowo przerwać swojemu rozmówcy.
W pewnym momencie na antenie padła z ust dziennikarza bezpośrednia groźba przerwaniem programu.
Red. Wojda oświadczył wprost, że za chwilkę zakończą rozmowę, jeśli poseł się nie uspokoi, zarzucając politykowi uporczywe przeszkadzanie. Tego typu zachowanie wywołuje oczywiście każdorazowo natychmiastowy niesmak wśród widzów oczekujących obiektywizmu i profesjonalizmu.
Standardy mediów lewicowo-liberalnych sięgają dna?
Opisywana sytuacja to nie odosobniony przypadek, ale kolejny element szerszego zjawiska, które od lat obserwujemy w mediach liberalno-lewicowych. Dziennikarze, zamiast pełnić rolę bezstronnych moderatorów dyskusji, coraz częściej wchodzą w rolę aktywistów i politycznych sędziów.
Kiedy w starciu na wizji pojawia się przedstawiciel strony konserwatywnej prezentujący mocne, suwerennościowe argumenty, prowadzący bardzo szybko tracą cierpliwość. Zamiast otwartości na dialog i szacunku dla odmiennych poglądów, pojawia się próba uciszania rozmówcy, przerywanie wypowiedzi oraz jawna niechęć.
Reakcje internautów na gwałtowne spięcie w studio TVN24 między Rafałem Wojdą a Bartłomiejem Pejo nie pozostawiają złudzeń. Polacy mają dość jednostronnego przekazu i traktowania zaproszonych gości z góry, wyłącznie przez pryzmat ich przynależności partyjnej. Stacja, która uznaje się za "wolne media" i sama mianuje się wzorem niezależności, po raz kolejny udowodniła, jak bardzo odległe są jej praktyki od prawdziwego dziennikarskiego rzemiosła.
źr. wPolsce24 za tvn24











