Tusk i Zełenski nie zaprosili prezydenta na konferencję w Gdańsku. "To skandal"

O sprawie poinformował portal Wirtualna Polska. Z nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy wynika, że prezydent Nawrocki nie dostał zaproszenia na konferencję w Gdańsku, której tematem będzie odbudowa Ukrainy po wojnie.
Z tego, co wiemy, zaproszenia były wysyłane z podpisami Tuska i Zełenskiego. Prezydent takiego zaproszenia nie otrzymał - powiedziało dziennikarzom WP źródło z otoczenia prezydenta. W związku z tym na tej konferencji nie będzie nikogo z Kancelarii Prezydenta.
Nie wszystkim się to podoba
Pominięcie zaproszenia dla prezydenta nie spodobało się niektórym członkom koalicji rządzącej.
- To, że Nawrocki nie dostał zaproszenia, to skandal – przyznał rozmówca z rządu. Będzie tam cały świat zachodni, w oczach firm tworzących konsorcja odbudowujące w przyszłości Ukrainę, powinniśmy się jawić jako dojrzały partner, reprezentowany na najwyższym możliwym szczeblu. Inba wokół Orderu Orła Białego specjalnie nas nie buduje. Ministrowie Marcin Przydacz czy Zbigniew Bogucki to powinno być minimum prezydenckiej obecności na takiej konferencji – ocenił.
Inni mają jednak żal do prezydenta, że tuż przed konferencją stanął w obronie pamięci zamordowanych przez UPA na Wołyniu. - Bardzo dużo problemów wywołał Nawrocki swoją walką na ordery. Co oni chcieli osiągnąć? Jednostka ukraińskiego wojska wciąż ma nazwę "bohaterów UPA". Dlaczego teraz Ukraińcy mieliby ją zmienić? - powiedział portalowi rozmówca z kręgów rządowych. - Kontakty z Ukrainą są, ale są utrudnione. Nawrocki nie może mieć potem żalu, że polskie firmy nie biorą udziału w odbudowie Ukrainy.
Czy ta konferencja będzie miała znaczenie?
Rozmówca dziennikarzy z otoczenia prezydenta twierdzi jednak, że znaczenie tej konferencji jest mocno przesadzone. - To kolejna konferencja, która odbywa się raz w roku w różnych miastach. Do tej pory głównie chodziło o popieranie Ukrainy i zbieranie środków na wsparcie. O przyszłej odbudowie Ukrainy mało się tam mówiło. Tam nie ma podpisywania wielkich umów i kontraktów – powiedział.
Strona rządowa jest przeciwnego zdania. Jej przedstawiciele mówią portalowi, że negocjacje ze stroną ukraińską są trudne, ale chcą, by zawarto na niej jak najwięcej umów czy listów intencyjnych. Rozmówca portalu przekonuje, że na chwilę obecną jest już przygotowanych kilka dużych umów.
źr. wPolsce24 za WP.pl











