Polska

Pracownicy Rhenus mdleli w upale, a kierownictwo miało ich w nosie? Firma Odpowiada!

opublikowano:
W magazynie Rhenus w Swarzędzu temperatura sięgnęła 36 stopni, pracownicy mdleli z wyczerpania, a pogotowie wzywano siedem razy – zamiast poprawić warunki, kierownictwo oskarżało ludzi o symulowanie.
zdjęcie ilustracyjne (fot. pixabay)
Pracownicy magazynu niemieckiej firmy Rhenus w Swarzędzu przeżyli prawdziwy horror. Termometry w środku pokazywały 36 stopni, ludzie padali z wyczerpania, a pogotowie ratunkowe wzywano aż siedem razy. Kiedy załoga odmówiła dalszej pracy w tych nieludzkich warunkach, przełożeni oskarżyli ich o symulowanie.

Koszmar rozpoczął się w niedzielę (28 czerwca), gdy temperatura w magazynie sięgnęła 32 stopni Celsjusza już podczas porannej zmiany. Z każdą godziną robiło się gorzej. Na czwartym piętrze, gdzie słońce świeciło prosto z góry na blaszany dach, warunki stały się nie do wytrzymania.

Byłam na porannej zmianie i już ledwo dało się wytrzymać. Są alejki, w których po prostu nie da się oddychać, bo dach jest z blachy. Termometry wiszą tylko przy biurkach kierownictwa, a nie tam, gdzie powinny być, na piętrach czy na dziale pakowania".– opowiada Otylia Jung-Jankowska, która pracę w magazynie zakończyła o 14:00. 

Gdy przyszła popołudniowa zmiana, pracownicy po godzinie lub dwóch po prostu wychodzili z magazynu. Bali się o własne zdrowie i życie. I słusznie. Spośród tych, którzy zostali, kilkoro zemdlało. Pogotowie ratunkowe przyjeżdżało co najmniej siedem razy.

Najgorsze jest jednak zachowanie kierownictwa. Gdy wyczerpani pracownicy zgłaszali, że źle się czują, przełożeni mieli im zarzucać symulowanie. Zamiast zapewnić odpowiednie warunki, oskarżali ludzi o udawanie, podczas gdy ci dosłownie padali na ziemię z wyczerpania.

Przełożeni, ryzykujący zdrowie ludzi dla zysków spółki, powinni zostać natychmiast odsunięci od pracy jako stanowiący zagrożenie dla pracowników" - ocenia Bartosz Kurzyca z komisji krajowej OZZ Inicjatywa.

Załoga firmy domaga się odpowiedniej wentylacji i systemów regulacji temperatury. Na razie od pracodawcy dostali jedynie dodatkową 10-minutową przerwę oraz butelki z wodą. To kropla w morzu potrzeb, gdy w środku panuje piekielny żar.

Niemiecka firma Rhenus, która zarabia miliony na logistyce, najwyraźniej nie zamierza inwestować w bezpieczeństwo swoich pracowników. Zamiast tego woli ryzykować ich zdrowiem i liczyć, że ludzie będą milczeć. Tymczasem w Swarzędzu zawrzało – pracownicy nie dają się zastraszyć i mówią dość.

Po opublikowanym artykule swoje oświadczenie przysłała nam firma Rhenus. Publikujemy je w całości.

Odpowiedź firmy Rhenus:

Ekstremalne warunki pogodowe, z jakimi mamy do czynienia w Polsce w ostatnich dniach, nie pozostają bez wpływu na środowisko pracy w magazynach logistycznych, również tych zarządzanych przez Rhenus.
W celu zapewnienia pracownikom optymalnych warunków wykonywania pracy działaliśmy systemowo i wyprzedzająco. Magazyn, który jest standardowo wyposażony w system instalacji wentylacji grawitacyjnej został doposażony w dodatkowy sprzęt chłodzący, czyli 32 schładzane wodą, duże przemysłowe wentylatory wolnostojące. Pracownicy mają do dyspozycji przestronną, klimatyzowaną stołówkę oraz strefę wypoczynku. Na zewnątrz, przed wejściem do obiektu, zostały rozstawione parasole oraz mgiełki wodne. Pracownicy, przez cały ten okres, mają pełen dostęp do schłodzonej wody butelkowanej i wody dostępnej w dystrybutorach zlokalizowanych na terenie całego magazynu. Od ponad tygodnia pracownikom rozdawane są również owoce, lody oraz izotoniki, dostępne bez ograniczeń.

Monitorując sytuację, kadra zarządzająca na bieżąco podejmowała decyzje o wydłużeniu przysługujących oraz wprowadzeniu dodatkowych przerw w pracy. Wobec wymagających warunków atmosferycznych, w niedzielę został wydany komunikat o możliwości odpoczynku w każdym momencie pracy, jeżeli pracownik odczuje taką potrzebę. Również w niedzielę, decyzją kadry zarządzającej oddziałem Spółki, skrócono czas pracy i zaproponowano możliwość wcześniejszego wyjścia pracowników do domu. Z pracujących na zmianie 1100 pracowników z tej opcji skorzystało 85 osób. Pozostali pracownicy kontynuowali pracę na swoich stanowiskach.Tym samym, informacje sugerujące, że firma dopuściła się zaniedbań lub świadomie ignorowała obowiązki związane z ochroną zdrowia pracowników, są nieprawdziwe i nie znajdują potwierdzenia w faktach.

Jednocześnie, dementujemy jakoby w dniach 27 i 28 czerwca 2026 r., do oddziału Rhenus Warehousing Solutions Polska w Swarzędzu, było wzywane pogotowie. Takie zdarzenia nie miały miejsca.
Oddział Rhenus Warehousing Solutions Polska w Swarzędzu prowadzi operacje magazynowe w obecnej skali od blisko 10 lat, posiada wdrożone i dobrze działające procedury, a także doświadczenie operacyjne. Wszelkie zgłaszane uwagi dotyczące warunków pracy są każdorazowo i na bieżąco analizowane przez dedykowany zespół specjalistów, a w razie potrzeby podejmowane są odpowiednie działania korygujące.
Rhenus Warehousing Solutions Polska pozostaje w gotowości do pełnej współpracy z przedstawicielami pracowników oraz właściwymi organami kontrolnymi. Wierzymy, że otwarty dialog jest najlepszą drogą do ciągłego podnoszenia standardów bezpieczeństwa i warunków pracy.
Mamy nadzieję, że tocząca się dyskusja będzie opierać się na zweryfikowanych faktach i obiektywnych informacjach.

źr. wPolsce24 za gazeta.pl

 

 

Polska

Panika w szkole na Podhalu przez rakotwórczy gaz. Skąd wziął się w budynku?

opublikowano:
Dzieci stojące w rzędzie.
(Fot. Fratria)
W jednej ze szkół w Czarnym Dunajcu wykryto przekroczone normy radonu, co wywołało zrozumiały niepokój rodziców. Zarówno dyrekcja placówki, jak i Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) uspokajają: nie ma natychmiastowego zagrożenia dla zdrowia dzieci. Czym jest ten niewidzialny gaz i w jaki sposób przenika do sal lekcyjnych? Odpowiadamy.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. Dość nielegalnej imigracji! Potrzebne limity

opublikowano:
Wawer ok
Michał Wawer w programie Rozmowa Wikły wskazywał na potrzebę zaostrzenia kontroli osób przyjeżdżających do kraju i wprowadzenia limitów migracji. Mówił także o obywatelach Ukrainy, bezpieczeństwie oraz tym, jakie narzędzia powinny mieć polskie służby. „Nie chodzi tylko o odsianie przestępców” – przekonywał poseł Konfederacji.
Polska

Miękkie lądowanie po aferze w Szpitalu Południowym. Znamy szczegóły

opublikowano:
Szpital Południowy
(fot. Fratria)
Odpowiedzialność polityczna w wydaniu obozu rządzącego w praktyce? Aldona Machnowska-Góra, która zaledwie kilka tygodni temu złożyła rezygnację z funkcji wiceprezydent Warszawy po wybuchu potężnego skandalu w Szpitalu Południowym, ma objąć stery w Narodowym Centrum Kultury. Standardy, o których tak chętnie mówią politycy Koalicji Obywatelskiej, znów okazały się jedynie pustym hasłem.
Polska

Czarne, lepkie, potencjalnie niebezpieczne. Bałtyk wyrzucił tajemniczą substancję, plaże w Ustce zamknięte

opublikowano:
Czarny koszmar na plażach! Zamknięto aż 50 km wybrzeża
Czyżby ktoś oczyścił baki w Bałtyku? (fot. Urząd Morski w Słupsku)
Urząd Morski w Słupsku zdecydował o czasowym zamknięciu plaż w Ustce. Powodem jest ropopochodna, potencjalnie niebezpieczna, substancja, która została wyrzucona przez Bałtyk. Dziś ma się rozpocząć jej sprzątanie.
Polska

Znana dziennikarka ujawnia porażające informacje. Donald Tusk nie chciał amerykańskiej bazy w Polsce?

opublikowano:
Joanna Miziołek przed mikrofonem
Joanna Miziołek przed mikrofonem (fot. screen za X/SE)
Publicznie mówi o rosnącym zagrożeniu wojną i konieczności wzmacniania obronności, lecz za zamkniętymi drzwiami miał przekonywać, że w kasie państwa brakuje środków na stałą bazę wojsk USA. Zaskakujące kulisy negocjacji na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria Premiera ujawniła dziennikarka Joanna Miziołek. Z jej relacji wynika, że Donald Tusk zmienił zdanie dopiero wtedy, gdy współpracownicy prezydenta zagrozili ujawnieniem prawdy opinii publicznej.
Polska

Setką na hulajnodze po trasie szybkiego ruchu w Warszawie! Policja już go szuka

opublikowano:
Mężczyzna na hulajnodze, w tle radiowóz policji
Policja szuka osoby, która rażąco przekroczyła prędkość jadąc na hulajnodze elektrycznej. (fot. Fratria/ Andrzej Wiktor)
Szokujące nagranie ze stołecznej trasy trafiło do sieci i wywołało falę oburzenia. Kierujący elektryczną hulajnogą pędził obok samochodów z prędkością sięgającą 100 km/h. Sprawą zajmuje się już Komenda Stołeczna Policji, a konsekwencje dla bezmyślnego kierowcy mogą być wyjątkowo surowe.