Oddali bezcenne Patrioty, a Polski mają bronić... bagna! Katastrofalne plany rządu
Sytuacja za wschodnią granicą jest krytyczna, a rosyjskie rakiety i drony wielokrotnie naruszały już polską przestrzeń powietrzną. Wydawałoby się, że w takich warunkach każdy pocisk przeciwlotniczy jest na wagę złota. Niestety, okazuje się, że rząd w Warszawie ma inne priorytety, a Polacy o rozbrajaniu własnej armii dowiadują się jako ostatni.
Szokujące słowa w MON: Milczymy, bo Tusk tak kazał
Polskie zasoby rakiet do systemów Patriot są dramatycznie skromne, a nowe dostawy ze Stanów Zjednoczonych, ze względu na potężne kolejki zamówień, dotrą nad Wisłę z opóźnieniem. Mimo to, rząd decyduje się na przekazywanie tej ultradrogiej i kluczowej dla państwa broni na Ukrainę. Jak to tłumaczy? Wcale nie tłumaczy. Wiceszef MON, Cezary Tomczyk, pytany o ten proceder, wypalił z rozbrajającą szczerością słowa, które brzmią jak definicja arogancji władzy:
Donacje są objęte klauzulą zastrzeżone. Jest to decyzja Rady Ministrów. Więc dysponentem tej informacji jest premier. My nie mówimy publicznie o donacjach na rzecz Ukrainy.”
To wyznanie mrozi krew w żyłach. Wiceminister obrony wprost przyznaje, że rozbrajanie polskiego nieba odbywa się w gabinetowych zaciszach, a obywatele, z których podatków kupiono ten sprzęt, nie mają prawa wiedzieć, czy cokolwiek jeszcze ich chroni. Skoro "dysponentem informacji jest premier", to znaczy, że Donald Tusk wziął na siebie jednoosobową odpowiedzialność za to, czy polskie miasta są bezpieczne. Pytanie, czy Tusk w ogóle wie, jak potężne ryzyko na nas ściąga?
Bagna zamiast żelaznej tarczy
Jak w takim razie rząd zamierza zabezpieczyć wschodnią flankę NATO, skoro oddaje tarcze antyrakietowe? Tu koalicja wkracza w oparach absurdu, promując projekt tzw. „zielonej tarczy”.
Zamiast potężnych, betonowych umocnień, zawałów inżynieryjnych i nowoczesnych systemów odstraszania, władza inwestuje gigantyczne publiczne fundusze w... ochronę środowiska i tworzenie bagien. Forsowana przez rządzących koncepcja wykorzystania mokradeł jako głównej zapory militarnej brzmi jak ponury żart. Za miliony złotych z budżetu państwa Polacy dostaną błoto i trzciny, które mają zatrzymać ewentualny marsz rosyjskich czołgów. W Moskwie muszą pękać ze śmiechu, patrząc na te "strategiczne inwestycje".
Prawny chaos zamiast bezpieczeństwa
Zamiast marnować czas i zasoby, politycy powinni skupić się na zbrojeniach. Co jednak robią? Ich głównym zmartwieniem jest wywołanie ustrojowej wojny i sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego.
Obecna polityka rządu jawi się jako ciąg katastrofalnych w skutkach decyzji. Z jednej strony – potajemne pozbywanie się kluczowego sprzętu wojskowego i budowanie bagien za państwowe miliony. Z drugiej – sianie prawnego chaosu i podważanie instytucji państwowych. To nie jest strategia obronna. To skrajna nieodpowiedzialność i igranie z bezpieczeństwem milionów Polaków.
Więcej w materiale wideo powyżej artykułu.
źr. wPolsce24









