Urzędnicy pukają do drzwi i proszą Polaków o paragony. O co tu chodzi?

Jak informuje portal biznes.interia.pl, w niektórych domach pojawiają się urzędnicy Głównego Urzędu Statystycznego. Pojawiają się bez wcześniejszej zapowiedzi.
Badają wydatki gospodarstw domowych
Chodzi o Badanie Budżetów Gospodarstw Domowych (BBGD). Pracownik GUS, po pokazaniu identyfikatora i przekazaniu wizytówki, wyjaśnia o co w nim chodzi. W praktyce chce się dowiedzieć, ile dane gospodarstwo domowe wydaje w ciągu miesiąca. Badanie budżetów gospodarstw domowych stanowi podstawowe źródło informacji o poziomie i strukturze wydatków oraz dochodów badanych gospodarstw domowych, spożyciu podstawowych artykułów żywnościowych, warunkach mieszkaniowych oraz subiektywnej ocenie sytuacji materialnej – informuje na swojej stronie GUS.
W praktyce najważniejsze są w nim paragony ze sklepu, które trzeba na bieżąco zbierać. Jeśli nie mamy paragonu potwierdzającego dany wydatek, trzeba go odnotować, wpisując rodzaj towaru lub usługi i jej wartość. Te paragony następnie należy składać do specjalnej koperty przekazanej przez ankietera, która później zostanie przez niego odebrana.
Nie trzeba się zgadzać
Badanie ma charakter ciągły i odbywa się co miesiąc. Nie ma jednak gwarancji, że ankieter pojawi się w naszym domu – gospodarstwa domowe, których właściciele zostaną poproszeni o udział, dobierane są losowo.
Udział w badaniu jest w pełni dobrowolny, można bez konsekwencji odmówić. Z udziałem w badaniu nie wiąże się także żadna gratyfikacja. GUS jednak podkreśla, że to badanie jest ważne dla wszystkich Polaków. Na podstawie uzyskanych w badaniu wyników podejmowane są ważne decyzje z zakresu polityki społecznej, dotyczące wszystkich mieszkańców Polski – napisał na swojej stronie urząd.
źr. wPolsce24 za WP.pl











