Tysiące Ukraińców żyją w Polsce, ale podatki płacą w Kijowie. Czy skarbówka w końcu zareaguje?

Żyją tutaj, płacą tam. Gdzie jest polskie państwo?
Zgodnie z polskim i międzynarodowym prawem podatkowym, sprawa powinna być jasna. Kluczowym pojęciem jest tzw. rezydencja podatkowa. Jeśli ktoś przebywa na terytorium Rzeczypospolitej dłużej niż 183 dni w roku lub tutaj znajduje się jego „centrum interesów życiowych i gospodarczych”, ma ustawowy obowiązek rozliczania się z polskim fiskusem od całości swoich dochodów.
Tymczasem rzeczywistość brutalnie weryfikuje te przepisy. Setki tysięcy migrantów z Ukrainy, którzy osiedlili się w Polsce po lutym 2022 roku (a często i wcześniej), pracuje zdalnie dla ukraińskich firm lub prowadzi tam jednoosobową działalność gospodarczą. Efekt? Wszelkie daniny i podatki z tego tytułu płyną bezpośrednio do ukraińskiej kasy, omijając Warszawę szerokim łukiem. Z polskiej infrastruktury, dróg, służby zdrowia czy szkolnictwa korzystają jednak w pełni.
Skarbówka przymyka oko?
Eksperci podatkowi, na których powołuje się portal money.pl, nie pozostawiają złudzeń – polskie organy skarbowe mają pełne prawo, a wręcz obowiązek, upomnieć się o należne Polsce pieniądze. Co więcej, prawo pozwala fiskusowi na kontrole i żądanie zapłaty zaległego podatku nawet do pięciu lat wstecz.
Dlaczego więc polskie urzędy skarbowe do tej pory masowo nie ruszły do kontroli? Oficjalnie mówi się o skomplikowanych procedurach i trudnościach w weryfikacji dochodów uzyskiwanych za wschodnią granicą. Krytycy wskazują jednak na tło polityczne – w imię źle pojętej poprawności politycznej i „solidarności” przymykano oko na ewidentne unikanie opodatkowania w Polsce. Podczas gdy rodzimy przedsiębiorca jest dociskany kolejnymi daninami i skrupulatnie sprawdzany z każdej złotówki, obcokrajowcy cieszą się swoistym immunitetem podatkowym.
Ukraina walczy o każdą hrywnę – kosztem Polski
Warto przypomnieć, że władze w Kijowie robią wszystko, by zatrzymać pieniądze swoich obywateli u siebie. Ukraińskie ministerstwo finansów i tamtejszy fiskus regularnie wydają interpretacje, które mają przekonać emigrantów, że ich centrum interesów życiowych wciąż znajduje się na Ukrainie (ponieważ tam toczy się wojna, a ich pobyt za granicą ma charakter „tymczasowy”).
Polski rząd wydaje się jednak nie zauważać, że ta „tymczasowość” trwa już lata, a luki w systemie uderzają bezpośrednio w kieszenie polskich obywateli, którzy finansują państwo z własnych, coraz mocniej opodatkowanych pensji.
Czas na koniec taryfy ulgowej
Sytuacja, w której tysiące osób de facto kolonizują polski system socjalny i publiczny, nie dorzucając się do wspólnego koszyka, jest na dłuższą metę nie do utrzymania. Specjaliści ostrzegają, że cierpliwość polskiej skarbówki – a przede wszystkim polskich podatników – powoli się kończy.
Jeśli Ministerstwo Finansów natychmiast nie uszczelni systemu i nie nakaże urzędom skarbowym bezwzględnego egzekwowania prawa wobec obcokrajowców, będziemy mieli do czynienia z sankcjonowaniem rażącej niesprawiedliwości społecznej. Polacy mają prawo wymagać, by każdy, kto decyduje się na życie w naszym kraju, grał według tych samych, uczciwych reguł. Taryfa ulgowa musi się skończyć.
źr. wPolsce24 za money.pl











