Szok na A4! Kierowcy znów zapłacą więcej. „Dojenie Polaków” trwa w najlepsze

Kolejna podwyżka! I to za co?
Jak informuje RMF24, od środy rosną opłaty za przejazd autostradą A4 na odcinku Kraków–Katowice. Kierowcy samochodów osobowych zapłacą już nie 17, a 18 zł za jedną bramkę. W praktyce oznacza to 36 zł za przejazd w jedną stronę.
Jeszcze mocniej po kieszeni dostaną kierowcy ciężarówek – nawet 110 zł za przejazd całym odcinkiem.
I wszystko to na trasie liczącej… zaledwie około 60 kilometrów.
„Bo koszty rosną” – znana śpiewka
Zarządca drogi, spółka Stalexport, tłumaczy podwyżki rosnącymi kosztami utrzymania i inwestycji.
Problem w tym, że kierowcy od lat słyszą dokładnie to samo. I jednocześnie stoją w korkach, mijają zwężenia i remonty, które – jak twierdzą – ciągną się w nieskończoność.
Coraz częściej pada pytanie: za co właściwie płacimy coraz więcej?
Polska droga do absurdu
Sytuacja na A4 to nie wyjątek, ale reguła. Na innych trasach w Polsce jest jeszcze drożej. Przykład? Odcinek autostrady A2, gdzie za około 100 km trzeba zapłacić nawet 80 zł.
Eksperci mówią wprost: „darmowe autostrady” w Polsce to mit.
A państwo? Rozkłada ręce, tłumacząc się umowami podpisanymi lata temu.
Prywatne zyski, publiczne problemy
Kluczowy problem leży w systemie koncesji. Odcinek A4 Kraków–Katowice od lat znajduje się w rękach prywatnej spółki, która ma realny wpływ na ceny.
Efekt? Polacy płacą coraz więcej, a rząd ma ograniczone możliwości reakcji.
Jest światełko w tunelu?
Jest jedna dobra wiadomość – ale dopiero za rok. Umowa koncesyjna wygasa w marcu 2027 roku, a wtedy zarządzanie trasą przejmie państwo. Według zapowiedzi przejazd ma być bezpłatny.
Tyle że do tego czasu kierowcy jeszcze nie raz mogą się zdziwić przy bramkach.
Wniosek? Polak zapłaci
Kolejna podwyżka na A4 pokazuje brutalną prawdę: kierowcy w Polsce są traktowani jak łatwe źródło dochodu. Drogi budowane za publiczne pieniądze, oddane w prywatne ręce, a rachunek końcowy zawsze trafia do obywatela.
I choć politycy obiecują zmiany, rzeczywistość wygląda tak jak dziś na A4: drożej, wolniej i bez realnej alternatywy.
źr. wPolsce24 za RMF24











