Próbują "dowieźć" Tuskowi cokolwiek na giełdę kryptowalut? Z rozkręcenia afery nic nie wychodzi

Sprawie przyjrzeli się dziennikarze "Pulsu Biznesu". Z ich śledztwa wynika jasno, że presja na Zondęcrypto nie ustaje. Wręcz przeciwnie – przybiera nowe formy, jak szeroko zakrojone zapytania kierowane do setek instytucji finansowych, które – zdaniem przedstawicieli branży – mają charakter sugerujący z góry określoną tezę.
Polityczny kontekst sprawy
Na tym tle pojawia się istotny wątek polityczny. Zondacrypto była sponsorem konferencji CPAC Poland – wydarzenia wyraźnie kojarzonego z prawicą. W tym samym okresie premier Donald Tusk publicznie mówił w Sejmie o „dużym podmiocie z rynku kryptoaktywów”, który miał mieć związki z „rosyjską mafią”, „praniem pieniędzy” i „zaginionymi ludźmi”.
Choć nazwa firmy padła jedynie w części niejawnej obrad, zestawienie faktów sprawiło, że wiele osób powiązało te słowa właśnie z Zondacrypto. Problem w tym, że – jak wynika z ustaleń prokuratury – żadne z prowadzonych postępowań nie potwierdziło takich zarzutów wobec tej giełdy.
Co więcej, sprawa rzekomego finansowania działań sabotażowych przez kryptowaluty nie dotyczyła Zondacrypto, a śledztwo w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka (do którego nawiązywał w swojej wypowiedzi Tusk) również nie obejmuje działalności giełdy. Wszystkie wcześniejsze postępowania inicjowane przez UKNF kończyły się umorzeniami.
Presja bez dowodów?
Szczególnie kontrowersyjny wydaje się sposób inicjowania części działań. Jedno z największych śledztw – obejmujące przesłuchanie ponad 1,5 tys. osób – zostało wszczęte m.in. na podstawie wpisów z forów internetowych. Ostatecznie wielu „świadków” przyznało jednak, że: nie ponieśli żadnych strat, nie czuli się pokrzywdzeni, a jeśli wypowiadali się krytycznie na temat giełdy, to powielali jedynie zasłyszane opinie.
Wnioski prokuratury nie potwierdziły więc stawianych tez, a działania giełdy – zwłaszcza w zakresie procedur bezpieczeństwa – oceniano jako zgodne z regulacjami.
Selektywność działań?
Dodatkowe pytania rodzi selektywność podejścia nadzoru. Jak wskazano w materiale: UKNF intensywnie interesował się Zondacrypto, mimo braku bezpośrednich kompetencji regulacyjnych wobec rynku kryptowalut, jednocześnie nie reagował równie zdecydowanie w przypadku innych podmiotów, a zwłaszcza nie ostrzegł klientów przed giełdą, która faktycznie znalazła się w trudnej sytuacji finansowej.
Na tej podstawie można śmiało postawić tezę, że działania wobec Zondacrypto wykraczają poza standardowy nadzór i mogą mieć szerszy kontekst polityczny. Szczególnie gdy zestawi się: publiczne, mocne wypowiedzi premiera, a przy tym brak potwierdzenia zarzutów w śledztwach i co najważniejsze - fakt zaangażowania giełdy w wydarzenia kojarzone z prawą stroną sceny politycznej. Sekwencja faktów może budzić wątpliwości co do neutralności działań państwa.
źr. wPolsce24 za Puls Biznesu - pb.pl











