Porażka systemu kaucyjnego. Przed butelkomatami ustawiają się długie kolejki

Dziennikarz "Faktu" Andrzej Zwoliński postanowił przetestować w praktyce działanie systemu kaucyjnego. W tym celu udał się do hipermarketu sieci Carrefour we Wrocławiu z torbą pustych butelek. Na miejscu dowiedział się, że w tym sklepie nie ma jeszcze automatów do ich przyjmowania.
Dziennikarz relacjonuje, że opakowania są przyjmowane w punkcie informacyjnym. Przed nim w kolejce stał mężczyzna, który miał przy sobie cztery worki wypełnione plastikowymi i szklanymi butelkami oraz puszkami po piwie. Ich liczenie trwało ok. 25 minut i wielu klientów, którzy chcieli oddać butelki, zrezygnowało i wyrzuciło je do okolicznych śmieci.
Jak informuje "Fakt", problem z długimi kolejkami pod automatami czy w punktach odbioru staje się coraz bardziej uciążliwy dla osób, które chcą odzyskać pobraną od nich przy zakupie kaucję. Głównym powodem są tzw. „hurtownicy” - osoby, które jednorazowo oddają po dwa-trzy worki butelek i puszek. Ich obsługa trwa długo, przez co tworzą się gigantyczne kolejki. Wiele tych osób zarabia, zbierając puste butelki wyrzucone do śmieci.
System kaucyjny zaczął działać w Polsce w październiku zeszłego roku. Obowiązuje w sklepach o powierzchni ponad 200 m kw. Kaucja – 50 gr w wypadku butelek plastikowych do 3 l i puszek do 1 l i złotówka w wypadku szklanych butelek do 1,5 l – doliczana jest przy zakupie, a o tym, czy dane opakowanie jest nią objęte informuje specjalny znak na opakowaniu, w formie dwóch strzałek i napisu „kaucja”. Ministerstwo Klimatu i Środowiska informuje, że z ok. 530 mln opakowań, które od wprowadzenia tego systemu trafiły do obiegu, zwrócono zaledwie 28 mln, ok. 5,3%. Wiceminister Anita Sowińska podkreśliła jednak, że wiele tych opakowań nadal znajduje się na sklepowych półkach.
źr. wPolsce24 za "Fakt"











