Gospodarka

Niemcy obniżą ceny paliwa. Tusk nie ma takich planów

opublikowano:
Paliwo jest bardzo drogie, Niemcy zamierzają pomóc swoim kierowcom
Paliwo jest bardzo drogie, Niemcy zamierzają pomóc swoim kierowcom (fot. shutterstock)
Debata, która przetacza się przez niemiecką scenę polityczną i salę Bundestagu, powinna wywołać u premiera Donalda Tuska co najmniej rumieniec wstydu. Jak donoszą niemieckie media – w tym „Süddeutsche Zeitung” – u naszych zachodnich sąsiadów na nowo rozgorzała dyskusja o wprowadzeniu mechanizmów osłonowych dla zmotoryzowanych obywateli: limitu cen paliw (Benzinpreisdeckel) oraz dopłat lub ulg podatkowych na stacjach (Tankrabatt).

Kiedy w Berlinie politycy szukają sposobów, by ulżyć drenowanym przez koszty życia gospodarstwom domowym, w Warszawie rządząca koalicja ma dla zmotoryzowanych Polaków tylko jedną propozycję: płaćcie i płaczcie.

W Berlinie da się pomóc, w Warszawie – tylko szukać winnych

Przykłady z Niemiec brutalnie obnażają hipokryzję ekipy Donalda Tuska. Polityczni patroni obecnego obozu rządzącego z Berlina i Brukseli nie mają oporów, by w obliczu drożyzny rozważać interwencję rynkową i cięcia fiskalnych obciążeń przy dystrybutorach. Rozumieją, że transport to krwioobieg gospodarki, a uderzenie w kierowców bezpośrednio napędza drożyznę na sklepowych półkach.

Tymczasem w Polsce premier Donald Tusk – tak chętnie oglądający się na decyzje zza Odry w kwestiach polityki europejskiej czy klimatycznej – w tym jednym przypadku woli udawać, że problemu nie ma.

Warto przypomnieć Polakom słynne, składane z uśmiechem na ustach deklaracje z kampanii wyborczej:

Gdybym ja był premierem, benzyna byłaby po 5,19 zł. To kwestia jednej decyzji o obniżeniu marż i podatków!”

Dziś, gdy stery rządu spoczywają w jego rękach, z benzyny po 5,19 zł pozostał jedynie gorzki mem, a rachunki na stacjach bezlitośnie drenują kieszenie polskich rodzin. Tymczasem dość łatwo sprawdzić, ile kosztowałaby benzyna, gdyby rządził PiS.

Fiskalny drenaż zamiast tarczy

Dlaczego Berlin może myśleć o osłonach, a Warszawa kategorycznie odrzuca postulaty obniżenia podatków w cenie paliwa? Odpowiedź jest prosta: rząd Donalda Tuska woli łupić Polaków, bo rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy na łatanie rosnącej dziury budżetowej.

Wysokie ceny benzyny i oleju napędowego to dla ministra finansów czysty zysk:

  • Wyższa cena bazowa oznacza wyższe wpływy z podatku VAT.

  • Utrzymywane na wysokim poziomie akcyza i opłata paliwowa działają jak ukryty podatek obrotowy nałożony na każdego pracującego Polaka.

  • Zamiast powstrzymać presję kosztową, władza woli czerpać rekordowe dywidendy z drożyzny, ignorując fakt, że podwyżki na stacjach windują ceny żywności i podstawowych usług.

Tusk i Domański nie chcą jednak tego przyznać wprost, próbując zwalić winę na prezydenta Karola Nawrockiego, który... zawetował ustawę jeszcze podnoszącą podatki.

Podwójne standardy koalicji

Polacy mają pełne prawo zapytać: dlaczego niemiecki podatnik zasługuje na ochronę państwa, a polski kierowca traktowany jest przez własny rząd wyłącznie jak dojna krowa?

Jeżeli polityczni sojusznicy Tuska z Niemiec potrafią pochylić się nad losem kierowców i debatować nad Tankrabatt, dalsze uniki premiera RP stają się jawnym lekceważeniem społeczeństwa. Rząd Donalda Tuska ma dziś w ręku dokładnie te same instrumenty fiskalne – może czas wreszcie przestać drenować kieszenie rodaków i zrealizować własne obietnice.

źr. wPolsce24 za "Süddeutsche Zeitung"

Gospodarka

Rząd znów sięga do kieszeni Polaków. Nowa stawka za prąd

opublikowano:
Pieniądze ułożone na dokumentach
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Koalicja rządząca znów sięga do kieszeni Polaków. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt rozporządzenia, który bezpośrednio wpłynie na pozycje widoczne na rachunkach za prąd. Propozycja przygotowana przez Ministerstwo Energii zakłada zmianę jednej z opłat doliczanych do rachunków odbiorców końcowych, co oznacza dodatkowy wydatek dla domowych budżetów.
Gospodarka

Katastrofa finansów pod rządami Tuska! Jest zmiana ratingu Polski

opublikowano:
mid-26b06582
Donald Tusk (Fot. PAP/Paweł Supernak)
Międzynarodowa agencja ratingowa S&P Global Ratings obniżyła perspektywę wiarygodności kredytowej Polski ze stabilnej do negatywnej. Czy Donald Tusk i jego ludzie znowu będą próbowali obarczyć winą za własną nieudolność prezydenta Karola Nawrockiego?
Gospodarka

Od 2027 roku rząd szykuje kolejny cios: drastyczny wzrost podatku. Zapłacimy wszyscy

opublikowano:
Wielu Polaków musi wymienić dowód osobisty. Tutaj pani odwiedza urząd by podpisać dokumenty
Wielu Polaków musi wymienić dowód osobisty (fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Kolejna „niespodzianka” koalicji rządzącej dla ciężko pracujących Polaków. Zamiast obiecywanych w kampanii ulg podatkowych, kwoty wolnej na poziomie 60 tysięcy złotych i wsparcia dla rodzimej przedsiębiorczości, obywatele dostają to, w czym obecna władza czuje się najlepiej: podwyżki danin i sięganie do cudzych portfeli. Ministerstwo Finansów i Gospodarki ogłosiło nowe, wyższe stawki podatku od nieruchomości, które wejdą w życie od 1 stycznia 2027 roku. Uderzenie odczują wszyscy: rodziny posiadające własne M, właściciele domów, działkowicze, a przede wszystkim duszeni kolejnymi obciążeniami polscy przedsiębiorcy.
Gospodarka

Seniorzy przecierają oczy ze zdumienia. Tyle ma wynieść nowa waloryzacja emerytur

opublikowano:
Przegląd Prasy w telewizji wPolsce24
Przegląd Prasy w telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Polska znalazła się w newralgicznym momencie, w którym na nowo ważą się fundamenty naszej państwowości, ładu ustrojowego oraz elementarnego bezpieczeństwa obywateli. Przed gmachem Trybunału Konstytucyjnego nieustannie trwa „Reduta wPolsce24” — społeczny i redakcyjny dyżur, który stał się symbolem oporu wobec prób demontażu kluczowych instytucji Rzeczypospolitej. Polacy, czuwając na posterunku dzień i noc, dają jednoznaczne świadectwo przywiązania do suwerenności i litery prawa. Przypominają tym samym, skąd wziął się wieloletni kryzys ustrojowy, którego zarzewiem był bezprawny skok Platformy Obywatelskiej na sędziowskie nominacje „na zapas” jeszcze jesienią 2015 roku.
Gospodarka

Polska w ścisłej światowej czołówce. Adam Glapiński ujawnił potężną liczbę: „Mamy już 700 ton”

opublikowano:
Prezes NBP Adam Glapiński
Adam Glapiński pochwalił się sukcesem NBP. (fot. Fratria/ Andrzej Wiktor)
Narodowy Bank Polski przekroczył bezprecedensowy próg w gromadzeniu kruszcu. Podczas konferencji prasowej prezes NBP, prof. Adam Glapiński, przekazał kluczową wiadomość: polskie rezerwy złota osiągnęły poziom 700 ton, co plasuje nasz kraj w ścisłej światowej czołówce.
Gospodarka

Tusk pęka! W strachu ugina się przed prezesem NBP

opublikowano:
Polowanie na prezesa NBP. Twarda deklaracja Adama Glapińskiego: Będziemy bronić porządku prawnego
Polowanie na prezesa NBP. Twarda deklaracja Adama Glapińskiego: Będziemy bronić porządku prawnego (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny musiał zderzyć się z twardą rzeczywistością i ustąpić. Jak informuje portal wPolityce.pl, powołując się na medialne doniesienia, premier zmienił zdanie i złoży kontrasygnatę pod powołaniem czterech członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Koalicja rządząca, która przez miesiące próbowała destabilizować kluczową dla polskiej gospodarki instytucję, w obliczu zbliżających się konsekwencji rynkowych i stanowczej postawy Pałacu Prezydenckiego, decyduje się na odwrót.