Kolejna polska ofiara europejskiego Zielonego Ładu. Półtora wieku tradycji do kosza, a cała załoga na bruk

Historia zakładu w Myszkowie sięga 1882 roku. W czasach świetności PRL tamtejszy gigant metalurgiczny zatrudniał 4,5 tysiąca osób, a jego cztery kominy do dziś widnieją w herbie miasta.
Z tej tradycji pozostały jedynie zgliszcza. Próba przeprowadzenia sanacji Odlewni Cema-Mystal zakończyła się niepowodzeniem. Zarząd musiał podjąć decyzję o układowej likwidacji spółki – majątek szacowany na 19 mln zł zostanie wyprzedany, aby pokryć 12 mln zł długów, opłacić odprawy dla zwalnianych pracowników oraz uregulować podatki.
Zielony Ład wykańcza metalurgię w całej Europie
Upadek myszkowskiego zakładu wpisuje się w szerszy, niebezpieczny trend, który dotyka całą europejską branżę odlewniczą. Według danych European Foundry Federation (EFF), w 2024 roku produkcja odlewów w Polsce skurczyła się aż o 11,5 proc.
Eksperci oraz przedstawiciele branży nie mają wątpliwości: za zapaścią stoją astronomiczne opłaty za emisje CO2, koszty gazu oraz ceny energii elektrycznej, które są prostą konsekwencją realizowania unijnego Zielonego Ładu. Europejskie firmy, obłożone wyśrubowanymi wymogami klimatycznymi, nie mają najmniejszych szans w starciu z rynkami, na których takie obostrzenia po prostu nie obowiązują.
Przegrani w przetargach. Bierność rządu i fikcja „local content”
Mimo zapowiedzi rządu dotyczących promowania polskich firm w przetargach publicznych (tzw. zasad local content), rzeczywistość okazała się dla krajowego producenta bezwzględna. Myszkowska odlewnia przegrywała kluczowe zamówienia na rzecz dostawców z Indii, Turcji, Ukrainy czy Chin:
- Przetarg o wartości 16 mln zł na zestawy mielące dla polskiego przemysłu energetycznego zdobył konkurent z Indii.
- Kontrakty za 4 mln zł dla branży górniczej przejęły firmy z Ukrainy.
- Zamówienia na odlewy dla hutnictwa i koksownictwa za 1 mln zł trafiły do Turcji i Chin.
– Liczyliśmy na interwencję rządu, w tym na local content. Polskie spółki miały być przecież dodatkowo premiowane w przetargach publicznych – przyznaje ze goryczą Adrian Dzwonek, zarządca masy sanacyjnej odlewni, cytowany przez "Puls Biznesu", który jako pierwszy opisał dramat zakładu.
Za późno na ratunek z Brukseli
Zarząd Cema-Mystal kieruje w tych dniach dramatyczny list do ministra aktywów państwowych. Menedżerowie i zarządca nie łudzą się jednak, że reakcja rządowa nadejdzie na czas. Nawet gdyby pojawiła się wola wsparcia zakładu ze środków publicznych, biurokratyczne procedury i konieczność uzyskania zgód Komisji Europejskiej trwałyby zbyt długo, by uratować miejsca pracy.
Dla ponad 70 pracowników Myszkowa oznacza to koniec pewnej epoki i konieczność wejścia na rynek pracy po likwidacji zakładu, który przez dekady tworzył tożsamość przemysłową całego regionu.
źr. wPolsce24 za pb.pl









