Trzaskowski może odetchnąć z ulgą. „Niezwykły zryw” zakończony porażką

W poniedziałek minął przepisowy termin na zakończenie zbiórki podpisów pod przeprowadzeniem referendum w Warszawie. Organizatorzy przyznali, że nie zbliżyli się do wymaganego prawem progu.
- Nie będzie w Warszawie referendum, co nie zmienia faktu, że w mojej ocenie zdarzyło się na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy coś wyjątkowego. Nie mieliśmy dawno w Warszawie takiego oddolnego, obywatelskiego zrywu. Jestem przekonany, że ten zryw nie pójdzie na marne – powiedział Maciej Wilk na konferencji prasowej, informując o fiasku inicjatywy.
Akcja zaczęła się 30 lipca na fali oburzenia ujawnionymi aferami w pozostającym pod kontrolą ratusza Szpitalu Południowym i zakończyła 28 września. Organizatorzy musieli zebrać około 132 tysięcy ważnych podpisów mieszkańców Warszawy. Ambicją inicjatywy było jednak zgromadzenie znacznie większej liczby, aby mieć pewność, że wniosek nie zostanie odrzucony z powodów formalnych. I to się nie udało.
To kolejna nieudana próba odwołania prezydenta Warszawy. Poprzednia miała miejsce w 2013 roku i dotyczyła Hanny Gronkiewicz-Waltz. Mimo zebrania koniecznej liczby podpisów, w tamtym przypadku głosowanie okazało się nieważne – frekwencja wyniosła wówczas 25,66 proc., nie osiągając wymaganego progu. Aby referendum było ważne, do urn musiałoby bowiem pójść około 450 tysięcy osób (3/5 liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych).
źr. wPolsce24









