Europa ma paliwo lotnicze tylko na 6 tygodni. Czy grożą nam odwołania lotów?

W wywiadzie dla agencji Associated Press szef MAE określił obecną sytuację „największym kryzysem energetycznym, z jakim kiedykolwiek mieliśmy do czynienia”.
Krytyczne położenie
- Mamy do czynienia z prawdziwie krytycznym położeniem, które będzie miało poważne konsekwencje dla światowej gospodarki. Im dłużej to potrwa, tym gorszy będzie to miało wpływ na wzrost gospodarczy i inflację na całym świecie – powiedział.
Ostrzegł, że skutkiem tego będą „wyższe ceny benzyny, wyższe ceny gazu i wysokie ceny energii elektrycznej”.
Kto ucierpi bardziej
Zaznaczył, że niektóre części świata „ucierpią bardziej niż inne”. Na pierwszej linii kryzysu energetycznego mają się znaleźć Japonia, Korea Południową, Indie, Chiny, Pakistan i Bangladesz.
- Najbardziej ucierpią nie te kraje, których głos słychać najmocniej, ale przede wszystkim kraje rozwijające się, biedniejsze państwa w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. Następnie dotrze to do Europy i Ameryk – powiedział szef MAE.
Kluczowa cieśnina
Ostrzegł, że jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie ponownie otwarta, Europa „wkrótce usłyszy wiadomości, że niektóre loty z miasta A do miasta B mogą zostać odwołane z powodu braku paliwa lotniczego”.
Rozpoczęta 28 lutego przez USA i Izrael wojna z Iranem, spowodowała znaczny wzrost cen ropy naftowej. Przyczyniło się do tego zwłaszcza zamknięcie przez Iran w ramach działań odwetowych cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach transportowane jest ok. 20 proc. światowej ropy.
źr. wPolsce24 za PAP











