Zaskakująca decyzja. "Mr. Brexit" już nie jest posłem. W tle miliony funtów

Znany ze swojej roli w brexicie, Farage jest obecnie liderem partii Reform. Jego ugrupowanie osiąga coraz lepsze wyniki w wyborach i sondażach. On sam ma jednak poważny kłopot wizerunkowy. Media coraz częściej pytają bowiem o źródła jego majątku.
Rezygnuje, by wystartować
Farage zdecydował, że w związku z tym skandalem zrezygnuje ze stanowiska posła w swoim okręgu wyborczym. Równocześnie ogłosił jednak także to, że wystartuje w wyborach uzupełniających, które zostaną zorganizowane po jego rezygnacji. Ma dać to jego zwolennikom szansę na pokazanie dwóch palców całemu establishmentowi.
W Wielkiej Brytanii gest, w którym palec wskazujący i środkowy są ułożone w literę V, jest odpowiednikiem wyciągniętego środkowego palca.
Farage ma kłopoty przez pieniądze, które przyjmował od bogatych sponsorów partii. W ostatni weekend dziennik "Sunday Times" ujawnił, że polityk nie zgłosił wsparcia, które dostał od kontrowersyjnego biznesmena George'a Cottrella, który spędził osiem miesięcy w amerykańskim więzieniu za oszustwa i pranie brudnych pieniędzy. Cottrell, który jest jego bliskim przyjacielem, zapewnił mu m.in. ochroniarzy i pracowników zajmujących się mediami społecznościowymi.
Badają, czy naruszył przepisy
Niecałe trzy miesiące wcześniej "Guardian" ujawnił, że Farage dostał 5 milionów funtów od miliardera Christophera Harborne'a, tuż przed tym, gdy ogłosił swój start w wyborach parlamentarnych w 2024 roku. Według brytyjskiego prawa startujący w wyborach mają obowiązek zgłosić wszelkie znaczące prezenty, jakie otrzymali w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Farage twierdził, że te pieniądze miały pokryć koszty jego ochrony, więc nie musiał tego zgłaszać.
Komisja standardów parlamentarnych bada, czy Farage naruszył przepisy, nie zgłaszając prezentu od Harborne'a, prawdopodobnie zbada także prezenty od Cottrela.
Sam Farage twierdzi, że nie złamał prawa, a komisja nie powinna się zajmować tymi dotacjami, bo są częścią jego prywatnego życia, a nie aktywności politycznej. Twierdzi także, że padł ofiarą spisku establishmentu i mediów.
Zgodnie z brytyjskim prawem, dochodzenie w sprawie milionów od Harborne'a zostanie wstrzymane. Jeśli jednak ponownie zostanie posłem, dochodzenie może zostać reaktywowane. Także wtedy, gdy komisja uzna, że jest to właściwe i proporcjonalne.
Pozostałe partie ogłosiły bojkot
Farage raczej wygra te wybory, nie tylko dlatego, że jego partia ma w tym okręgu duże poparcie. Inne brytyjskie partie już ogłosiły, że zbojkotują głosowanie. Cztery główne partie establishmentowe – Torysi, Laburzyści, Zieloni i Liberalni Demokraci – nie wystawią w tym okręgu swoich kandydatów. Rzecznik Laburzystów powiedział, że nie chcą pomagać Farage'owi przez udział w tym cyrku. Także Rupert Lowe, niegdyś bliski sojusznik Farage'a, który założył własną partię, oznajmił, że nie weźmie w nich udziału. Stwierdził, że działania Farage'a to kpina z naszego procesu demokratycznego.
Farage będzie miał jednak rywala. Start w tych wyborach zapowiedział satyryk Jon Harvey. Od lat startuje on we wszystkich możliwych wyborach, używając pseudonimu Count Binface i pojawiając się publicznie w ogromnym hełmie w kształcie kosza na śmieci. Twierdzi, że chce w ten sposób zachęcić Brytyjczyków do udziału w wyborach. Nig, zagrajmy – napisał w mediach społecznościowych.
źr. wPolsce24 za BBC, CNN, Guardian











