Zalew wniosków o legalizację nielegalnych migrantów. Dwa razy więcej chętnych niż przewidział rząd

Program, ogłoszony w styczniu przez rząd premiera Pedro Sancheza, oferuje roczne pozwolenie na pobyt i pracę. Warunkiem jest m.in. niekaralność oraz udokumentowanie pobytu w Hiszpanii przez co najmniej pięć miesięcy lub złożenie wniosku o ochronę międzynarodową przed końcem 2025 roku.
Skala zainteresowania zaskoczyła nawet sam rząd. Do momentu zakończenia rejestracji wpłynęło ponad milion wniosków.
– Fakt, że ponad milion osób złożyło wnioski, pokazuje, jak bardzo konieczne było to uznanie praw i obowiązków – przekonywał Sanchez podczas wystąpienia w Madrycie.
Premier nie ukrywa, że jego rząd traktuje migrację jako fundament przyszłości kraju. Według niego bez napływu ludności Hiszpanię czeka poważny kryzys gospodarczy i demograficzny.
– Bez imigracji PKB Hiszpanii spadłby o 19 proc. do 2050 roku – mówił. – To oznaczałoby zamknięcie dziesiątek tysięcy firm, szkół i gospodarstw rolnych.
Sanchez pozyskał nowych wyborców?
Jednak zupełnie inaczej na sprawę patrzy opozycja. Konserwatywna Partia Ludowa (PP) oraz prawicowy Vox alarmują, że program może przeciążyć system państwa i doprowadzić do trwałych zmian społecznych.
Lider PP Alberto Nunez Feijoo oskarża rząd wprost o działania obliczone na polityczny zysk.
– Za tymi decyzjami kryje się oczywisty interes w pozyskaniu nowych wyborców. Skoro obecni wyborcy nie wystarczają, trzeba stworzyć nowych – powiedział w wywiadzie radiowym.
Jeszcze ostrzej formułuje zarzuty Vox, który mówi o próbie „demograficznej i wyborczej transformacji Hiszpanii”.
Kontrowersje budzi nie tylko sam program regularyzacji. Opozycja przypomina również ustawę o tzw. pamięci demokratycznej, dzięki której potomkowie emigrantów z czasów wojny domowej i dyktatury Franco mogą ubiegać się o hiszpańskie obywatelstwo. Już ponad 2,4 mln osób złożyło wnioski, a setki tysięcy otrzymały paszport.
Rząd odpiera zarzuty, twierdząc, że krytyka wynika z politycznej frustracji. Minister ds. migracji Elma Saiz nazwała argumenty opozycji „nieodpowiedzialnymi” i „dowodem desperacji”.
Czy to zgodne z prawem?
Tymczasem sprawa zaczyna mieć również wymiar prawny. Władze regionów Walencji i Aragonii skierowały odwołania, a sąd rozważa zwrócenie się do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie zgodności programu z prawem unijnym.
Sanchez pozostaje jednak konsekwentny. Jego zdaniem Hiszpania stoi przed wyborem: otworzyć się na migrację albo pogodzić się z gospodarczą stagnacją i demograficznym kurczeniem się kraju.
– Bez migracji Hiszpania będzie biedniejsza, słabsza i bardziej pusta – przekonywał.
Dla jego przeciwników to jednak nie wizja rozwoju, lecz ryzykowny eksperyment o politycznych konsekwencjach, który może na trwałe zmienić nie tylko społeczeństwo, ale i wyniki przyszłych wyborów.
źr. wPolsce24 za The Guardian











