Wyciekły kulisy rozmowy Trumpa z szefem NATO. To miało być spotkanie ostatniej szansy

„Sesja wyładowania” w cztery oczy
Środowe spotkanie za zamkniętymi drzwiami w Białym Domu miało uspokoić nastroje po groźbach Trumpa dotyczących wyjścia USA z NATO. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Według informatorów Politico, spotkanie szybko zamieniło się w „sesję wyładowania agresji”.
– Wszystko poszło źle. Ta rozmowa to była jedna wielka tyrada obelg – cytuje portal jednego z europejskich urzędników.
Trump miał nie szczędzić ostrych słów pod adresem europejskich sojuszników, oskarżając ich o brak lojalności i „tchórzostwo” w obliczu kryzysu na Bliskim Wschodzie.
Kością niezgody Iran i cieśnina Ormuz
Głównym powodem furii amerykańskiego prezydenta jest brak wsparcia części państw NATO (w tym Francji i Hiszpanii) dla operacji „Epic Fury” wymierzonej w Iran. Donald Trump oczekiwał od Europy zdecydowanych działań w celu odblokowania cieśniny Ormuz, przez którą przepływa 20% światowej ropy.
- NATO nie było tam, gdzie go potrzebowaliśmy - mówił Trump. Prezydent USA sugerował, że jeśli sojusznicy nie zaangażują się militarnie, USA mogą przestać honorować zobowiązania traktatowe.
Już przed spotkaniem, w mediach społecznościowych, Trump nazwał Sojusz „rozczarowującym” i stwierdził, że ma on „skazę, której nie da się zmyć”.
Mark Rutte w roli „zaklinacza”
Do załagodzenia sytuacji do Trumpa wysłano sekretarza generalnego NATO. Mark Rutte, znany ze swoich umiejętności negocjacyjnych, miał uspokoić sytuację. W oficjalnym oświadczeniu określił rozmowę jako „szczerą i otwartą”. Niewiele jednak wskazuje na to, by misja zakończyła się powodzeniem. Rutte przyznał, że wyczuł „głębokie rozczarowanie” prezydenta USA.
Mimo to cytowani przez Politico europejscy dyplomaci próbują szukać pozytywów, sugerując, że spotkanie pozwoliło Trumpowi „spuścić parę”. Jednak atmosfera w kwaterze głównej w Brukseli jest gęsta jak nigdy dotąd. Kolejne kraje, widząc nieustępliwość Waszyngtonu, rozważają radykalne zwiększenie wydatków na zbrojenia – Trump już teraz wspomina o nowym celu na poziomie 5% PKB.
Być może to właśnie był jeden z celów prezydenta Stanów Zjednoczonych? Bez wątpienia najbliższe dni i ewentualne decyzje pokażą, czy NATO przetrwa ten wstrząs, czy też czeka nas era „post-amerykańskiego” bezpieczeństwa.
źr. wPolsce24 za Politico








