Piekło na Kremlu. Rekordowy nalot na Moskwę obnażył bezradność putinowskiej machiny

Nocne uderzenie na rosyjskie zaplecze logistyczne i naftowe okazało się ciosem o niespotykanej dotąd skali. Nawet kremlowskie marionetki, z merem Moskwy Siergiejem Sobianinem na czele, musiały publicznie przyznać, że stolica Rosji zmierzyła się z „bezprecedensowym” atakiem. Zamiast obiecanej przez propagandę kontroli nad sytuacją, Rosjanie obudzili się w realiach wojny, którą ich zbrodniczy przywódcy rozpętali, a która teraz z pełną mocą wraca pod ich własne drzwi.
Paraliż w powietrzu, dym nad stolicą
Uderzenie uderzyło tam, gdzie imperialną pychę boli najbardziej – w prestiż i krytyczną infrastrukturę. Nad Moskwą stanęła w ogniu kluczowa rafineria, co wpisuje się w konsekwentną taktykę Kijowa odcinania surowcowego paliwa finansującego wojnę.
Jednocześnie ruch lotniczy nad rosyjską metropolią został dosłownie zdruzgotany. W portach lotniczych Szeremietiewo, Wnukowo i Domodiedowo zapanował całkowity chaos. Zgodnie z raportami opóźniono ponad 400 lotów, a kilkanaście całkowicie skasowano. Zdezorientowani podróżni godzinami koczowali w terminalach, patrząc na słupy dymu i paraliż państwa, które przez lata wmawiało im swoją potęgę militarną.
„Flamingo” i „Pelican” uderzają w źródło zła
Jak poinformował prezydent Wołodymyr Zełenski, operacja została przeprowadzona przy użyciu nowoczesnych, rodzimych konstrukcji – w tym rakiet „Flamingo” oraz „Pelican”. Cel był jasny: zniszczyć obiekty logistyczne i naftowe, z których Kreml czerpie miliardy na kontynuowanie agresji.
Kontrast w prowadzeniu działań pozostaje jednak uderzający. Podczas gdy Kijów precyzyjnie eliminuje strategiczne zaplecze agresora, Moskwa w akcie bezsilnej wściekłości po raz kolejny uderza w bezbronnych. Równolegle do nocnego nalotu świat obiegły wiadomości o rosyjskim ataku na monaster w obwodzie chersońskim oraz bestialskim ostrzale Kijowa, w którym życie straciła matka z dziećmi. Ta brutalna asymetria pokazuje wyłącznie jedno: putinowski reżim potrafi terroryzować bezbronnych cywilów, lecz w starciu z realną, zorganizowaną siłą wojskową okazuje się bezradnym kolosem na glinianych nogach.
źr. wPolsce24 za AP









