Koniec taniego latania. Linie tną tysiące połączeń, ceny biletów poszybują w górę

Jak wynika z najświeższych danych Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) oraz analiz agencji Reuters, europejski rynek zmaga się ze skrajną anomalią cenową. Baryłka kerozyny na Starym Kontynencie kosztuje już 207,5 dolara – to skok aż o 127,9 proc. w ujęciu rok do roku i ponad dwukrotny wzrost w porównaniu ze stawkami sprzed zaostrzenia konfliktu na Bliskim Wschodzie (kiedy płacono ok. 100 dolarów).
Dla porównania: w Ameryce Północnej przewoźnicy płacą średnio 193,6 dolara, w regionie Azji i Pacyfiku ok. 183 dolary, a linie z Bliskiego Wschodu – dzięki własnym zasobom rafineryjnym – zaledwie 177,3 dolara.
Dlaczego Europa płaci najwięcej? Paraliż szlaków i wąskie gardła
Bezpośrednią przyczyną wstrząsu na rynku paliw jest geopolityka. Ciągła blokada Cieśniny Ormuz, którą transportowano kluczowe wolumeny ropy, oraz ataki dronów jemeńskich Huti na strategiczny rurociąg w Arabii Saudyjskiej odcięły najkrótsze szlaki dostaw do europejskich portów.
Sytuację pogarsza strukturalna słabość europejskiego przemysłu naftowego. Jak zwracają uwagę analitycy agencji Bloomberg, europejskie rafinerie od miesięcy pracują na granicy wydolności po odcięciu dostaw z kierunku wschodniego. Efektem jest gwałtowny wystrzał tzw. crack spreadu – marży rafineryjnej na nafcie lotniczej w hubie ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia). W rezultacie to właśnie pasażerowie z Europy płacą za kryzys surowcowy najwyższy rachunek na świecie.
Wizz Air, Ryanair i Lufthansa tną zimowe rozkłady
Choć widmo fizycznego braku kerozyny na lotniskach zostało zażegnane, latanie z tak drogim bakiem staje się dla wielu tras czystą stratą. Ponieważ drastyczna podwyżka cen biletów zabiłaby popyt pasażerski, linie lotnicze reagują cięciem podaży:
- Wizz Air ogłosił natychmiastowe ścięcie oferowania o 5 proc. w całym sezonie zimowym (od października do marca).
- Ryanair, mimo posiadania kontraktów terminowych (tzw. hedgingu) zabezpieczających część wolumenu, zmuszony został do ograniczenia operacji. Szefostwo giganta przyznało, że pozostała część paliwa kupowana po cenach rynkowych bezpośrednio uderza w zyski grupy.
- Lufthansa wykasowała z systemu rezerwacyjnego łącznie blisko 20 tysięcy połączeń na mniej dochodowych trasach europejskich.
- Koncern IAG (właściciel m.in. British Airways i Iberii) wdraża plan awaryjnej kompensacji kosztów, ostrzegając przed podwyżkami taryf.
Kto nie przetrwa zimy? Widmo bankructw
Przedstawiciele branży zrzeszeni w organizacji Airlines for Europe (A4E) apelują już do Komisji Europejskiej o uruchomienie nadzwyczajnych instrumentów osłonowych i złagodzenie przepisów dotyczących utrzymania slotów lotniskowych. Czasu jest jednak niewiele. W branży coraz głośniej mówi się o powtórce ze scenariusza amerykańskich linii Spirit Airlines, które złożyły wniosek o upadłość w maju. W Europie na skraju przepaści znalazła się hiszpańska linia Volotea – przewoźnik borykający się z problemami płynnościowymi i brakiem długoterminowych zabezpieczeń paliwowych może nie wytrzymać kosztów operowania przy cenie powyżej 200 dolarów za baryłkę.
Dla pasażerów wniosek jest bezlitosny: nadchodząca zima przyniesie drastyczne uszczuplenie siatki tanich lotów, rezygnację z weekendowych city-breaków i nieuchronny wzrost cen biletów lotniczych w całej Europie.
źr. wPolsce24 za ABC/Reuters/Bloomberg









