Polski dron zestrzelono nad Iranem? Zastanawiające fotografie w sieci

Wszystko wskazuje na to, że zawieszenie broni, które USA i Iran zawarły w połowie czerwca, już trwale się rozpadło. Po jego zawarciu reżym w Teheranie zaczął bowiem ponownie atakować statki płynące cieśniną Ormuz, choć jej otwarcie było jednym z warunków rozejmu.
Amerykanie odpowiedzieli na to kolejnymi atakami na Iran, które trwają nieprzerwanie od 9 dni. Iran z kolei nadal atakuje sąsiednie państwa. Oficjalnie bierze na cel znajdujące się w nich amerykańskie instalacje wojskowe, ale rządy tych państw twierdzą, że irańskie rakiety i drony spadają często daleko od nich.
Zestrzelili dron polskiej produkcji?
Teraz Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej – paramilitarna organizacja, która odpowiada tylko przed najwyższym przywódcą i ma ogromną władzę w Iranie – pochwalił się zestrzeleniem używanego przez Amerykanów drona. Opublikował jego zdjęcia.
Analikyk Babak Tagvaee, który w przeszłości współpracował m.in. z BBC i Radiem Wolna Europa, zauważył na portalu społecznościowym X, że przedstawiają one drona Tiguar M. To wojskowa wersja bezzałogowca Tiguar, produkowanego przez polską firmę uAvionics.
Nie potrzebuje lotniska
Drony tego typu są relatywnie niewielkie, mają 4,1 metra rozpiętości – dla porównania słynne amerykańskie Reapery mają aż 11 metrów. Jego maksymalna masa startowa to 25 kg, a udźwig wynosi 11 kg, co pozwala na zainstalowanie głowicy optoelektronicznej, kamery termowizyjnej czy innego wyposażenia dobranego do konkretnego zadania. Co więcej, może utrzymać się w powietrzu ponad 20 godzin i ma aż 1800 km zasięgu.
Co istotniejsze, ten bezzałogowiec można łato rozłożyć na główne moduły – kadłub, skrzydła i belki ogonowe ze statecznikami. Znacznie to ułatwia jego przewóz w miejsce, w którym będzie potrzebny. Może startować z wyrzutni, więc nie wymaga lotniska.
Amerykanie testowali go na Filipinach
To, że Amerykanie interesowali się tą konstrukcją, nie jest tajemnicą. Była ona testowana w kwietniu przez żołnierzy 1. Grupy Sił Specjalnych USA na Filipinach, gdzie odbywały się amerykańsko-filipińskie ćwiczenia Balikatan 2026. Testy skupiały się na możliwościach łączności dalekiego zasięgu i operacjach w środowisku o ograniczonej infrastrukturze.
Na zdjęciach, które trafiły do sieci, widać, że na dronie zainstalowano terminal Starlink albo Starshield, jego wojskową wersję. Dzięki temu operatorzy mogli się z nim kontaktować z dużej odległości. Standardowe Tiguary M również pokazywano w wersji z anteną do łączności satelitarnej.
źr. wPolsce24











