Myśleli, że płacą za benzynę. Pieniądze trafiły do Ukraińców

Ukraina od dłuższego czasu prowadzi intensywną kampanię wymierzoną w rosyjski przemysł petrochemiczny. Jej drony dalekiego zasięgu nie tylko zatapiają tankowce z tzw. floty cieni, dzięki czemu spadają zyski Kremla z eksportu ropy, ale także niszczą konsekwentnie infrastrukturę, jak np. rafinerie.
Kilometrowe kolejki, coraz gorsza jakość
Ta kampania przynosi efekty. Rosjanie zmagają się z brakami paliwa, a kolejki na stacjach nieraz ciągną się kilometrami. W większości regionów wprowadzono już ograniczenia. Kreml wstrzymał też eksport paliw i obniżył ich dopuszczalną jakość. Dziennik Kommiersant donosił pod koniec czerwca, że planują obniżenie dopuszczalnej jakości do standardu Euro-2, który przestał być stosowany w Rosji w 2013 roku. Na razie te ruchy nie pomogły jednak w przezwyciężeniu kryzysu paliwowego.
Ten kryzys jest szczególnie odczuwalny na Krymie. Ukraińskie ataki sprawiły, że Rosjanie wstrzymali dostawy paliw na okupowany półwysep drogą morską, a pociągi i cysterny nie są w stanie dostarczyć go w potrzebnych ilościach. Sytuację utrudnia fakt, że Ukraińcy atakują także infrastrukturę energetyczną, przez co konieczne jest używanie spalinowych generatorów. Już w czerwcu władze okupacyjne ogłosiły stan wyjątkowy, a okupacyjny gubernator Sergiej Aksjonow przyznał, że nie ma pojęcia kiedy sytuacja się poprawi, ale nie stanie się to szybko.
W Sewastopolu w związku z brakami paliw wprowadzono system kodów QR. Każdy z nich jest przypisany do konkretnego samochodu. Umożliwia zakup do 20 litrów paliwa. Po jego zakupie kolejny może mieć miejsce dopiero tydzień później. Oczywiście od razu pojawił się czarny rynek takich kodów.
Sponsorowali ukraińskie wojska dronowe
Jak informuje portal Ukrmedia,ostatnio w internecie pojawiły się oferty sprzedaży kodów QR, które rzekomo miały umożliwiać zakup paliwa poza istniejącym systemem ograniczeń. W sieci zaroiło się od nagrań mieszkających na Krymie Rosjan, którzy twierdzą, że padli ofiarą oszustwa, bo te kody zupełnie nie działają.
Teraz 110. Brygada Ukraińskich Sił Zbrojnych przyznała, że to ona je sprzedawała. Zgromadzone w ten sposób fundusze przeznaczyła na zakup samochodów dla operatorów dronów. W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu żołnierze nie ujawnili jednak, ilu Rosjan dało się oszukać i ile pieniędzy wpłacili na wsparcie ukraińskich sił zbrojnych.
źr. wPolsce24 za Ukrmedia











