Młody Ukrainiec podpalił dom premiera. Zrekrutował go rosyjski dyplomata

Z tego tekstu dowiesz się:
- Dwóch młodych mężczyzn pochodzących z Ukrainy zostało uznanych za winnych serii podpaleń wymierzonych w nieruchomości i samochód związane z brytyjskim premierem Keir Starmer.
- W trakcie procesu ustalono, że główny wykonawca został zrekrutowany przez Telegram przez rosyjskojęzycznego koordynatora używającego pseudonimu „EL”, który miał płacić za kolejne zadania – od rozwieszania plakatów po podpalenia.
- Według śledztwa BBC tajemniczy „EL” to rosyjski dyplomata Jewgienij Ljukszyn, który miał być zaangażowany w szerszą operację wpływu i sabotażu prowadzoną przez Rosjan.
- Sieć powiązana z Ljukszynem miała tworzyć fałszywe organizacje skrajnie prawicowe i islamskie, finansować prowokacyjne graffiti oraz podsycać napięcia społeczne i religijne w Wielkiej Brytanii.
- Rosjanie mieli rekrutować głównie młodych ludzi w trudnej sytuacji finansowej, zwłaszcza Ukraińców szukających pracy, oferując im szybkie zarobki za wykonywanie zleceń.
- Po podpaleniu domu Starmera w sieci rozpowszechniano fałszywe teorie o seksualnym tle ataku, co według BBC było częścią szerszej kampanii dezinformacyjnej.
- Eksperci i śledczy wskazują, że podobne operacje są prowadzone przez Rosję w wielu krajach Europy, łącząc sabotaż, propagandę i działania mające skłócać różne grupy społeczne
Sprawa miałą swój początek w maju zeszłego roku. Wtedy na ulicy w północnym Londynie podpalono samochód marki Toyota, który niegdyś należał do premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera. Trzy dni później podpalono dwa mieszkania, w których polityk mieszkał przed laty. 12 maja ktoś podpalił należący do niego dom w hrabstwie Kent. Mieszkała w nim wtedy jego szwagierka, była z rodziną w budynku gdy go podpalono.
Działał za pieniądze
Policja w związku z tymi podpaleniami aresztowała trzech mieszkańców Londynu – 22-letniego Ukraińca Romana Ławwrynowicza, 27-letniego, urodzonego na Ukrainie Rumuna Stanislava Carpiuca i 35-letniego Petro Poczynoka. Ten trzeci, jak się okazało, nie miał nic wspólnego z tą sprawą i został uniewinniony. Dwóch pozostałych oskarżono o spisek celem uszkodzenia własności przez ogień. Nie przyznali się do winy.
W trakcie procesu ujawniono, że Ławrynowicz został zrekrutowany przy pomocy aplikacji Telegram przez roysyjskojęzyczną osobę o pseudonimie EL. Wcześniej miał mu płacić za rozwieszanie w Londynie skrajnie prawicowych plakatów, a za te podpalenia miał mu obiecać tysiące funtów. 12 maja wysłał mu wiadomość, w której poinformował go, że zapłaci mu kryptowalutami i doradził, żeby wyrzucił swoje ubrania i uciekał. Widzisz, zaatakowałeś dom bardzo ważnej w Wielkiej Brytanii osoby. Wyśle ci pieniądze, musisz opuścić miasto – napisał mu. Kilka godzin później Ławrynowicz został aresztowany przez policję.
Podczas procesu prokurator poinformował sąd, że działania oskarżonych nie miały motywacji politycznej, zdecydowali się na przeprowadzenie tych ataków wyłącznie dlatego, że im za nie zapłacono. Ich obrońcy domagali się od prokuratury informacji o EL i tym, czy pracował dla rosyjskich służb. Twierdzili, że ich klienci podjęli się tych ataków, bo się go bali. Sąd jednak odrzucił ich wniosek, twierdząc, że to, czy EL pracował dla służb nie ma związku z tą sprawą, bo nawet jeśli tak było, to oskarżeni o tym nie wiedzieli. Obydwaj zostali uznani za winnych i czekają na poznanie wysokości wyroków.
Zlecił mu to rosyjski dyplomata
Teraz telewizja BBC ujawniła, że EL to młody rosyjski dyplomata Jewgienij Ljukszyn. Ma 23 lata i jest synem wysoko postawionego członka reżymu Putina. Miał przejść przeszkolenie w wykonaniu zawodowych szpiegów i propagandystów. On i inni Rosjanie zaangażowani w tę kampanię używali do rekrutacji wykonawców mediów społecznościowych i Telegramu. Tworzyli też w internecie fałszywe skrajnie prawicowe i muzułmańskie organizacje, by przy ich pomocy siać propagandę i wzmacniać podziały w społeczeństwie.
Podczas procesu podpalaczy pokazano tylko kilka wiadomości napisanych przez EL, wszystkie były skierowane do Ławrynowicza – którego znalazł na grupie dla mieszkających w Londynie Ukraińców, którzy szukają pracy. Po nawiązaniu z nim kontaktu, zlecał mu kolejne, coraz poważniejsze zadania – od rozlepiania plakatów i malowania napisów na murach, po podpalenia. Dziennikarzom BBC udało się znaleźć jednak inne jego wypowiedzi w kanałach na Telegramie.
Szukał bezrobotnych Ukraińców
W nich Ljukszyn nie ukrywał swojego podziwu dla Władimira Putina. To oczywiste, że Putin jest przywódcą białej rasy – napisał w jednym chacie. Twierdził także, że każdy, kto popiera białą słowiańską rasę powinien dołączyć do prawdziwego trzeciego Rzymu – wielu Rosjan wierzy, że Rosja jest następcą Imperium Rzymskiego i Bizancjum. Wyrażał się także pogardliwie o Ukraińcach, używając rosyjskich wyzwisk.
Ljukszyn rekrutował głównie w grupach dyskusyjnych dla bezrobotnych Ukraińców. Za dokonywanie podpaleń oferował tysiąc dolarów i rosyjskie obywatelstwo. W jednej z grup pokazywał także dokumenty NATO i CIA, chwaląc się, że wykradł je jego ojciec który nie udał się do Europy po nic.
Tworzyli fałszywe organizacje
Podczas procesu nie ujawniono także, jakie konkretnie plakaty rozwieszał Ławrynowicz na jego zlecenie. BBC ustaliła jednak, że promowały organizację Akcja Bezpośrednia UK. Udawała organiczną, powstałą w Wielkiej Brytanii skrajnie prawicową organizację, ale w rzeczywistości została stworzona i była w pełni kontrolowana przez Rosjan. Jej celem było wzmacnianie podziałów w brytyjskim społeczeństwie. W sieci pojawiła się w 2024 roku, gdy wybuchły zamieszki po morderstwach w Southampton, gdzie syn imigrantów zamordował trzy dziewczynki na lekcji tańca. Wykorzystała tę zbrodnię, by się promować.
Organizacja była fałszywa, ale jej działalność już nie. Jak informuje BBC, płaciła za malowanie anty-muzułmańskich i anty-imigranckich haseł na meczetach i szkołach religijnych, doszło do co najmniej sześciu takich incydentów. Ljukszyn po jednym z takich ataków szukał w grupie dla bezrobotnych Ukraińców chętnych do sfotografowania takich napisów na dwóch budynkach, by mogli użyć tych zdjęć w swojej działalności. Co najmniej dwie organizacje pozarządowe walczące z rasizmem odkryły, że za tą organizacją stoją Rosjanie. Zgłosiły to służbom, ale zostało to zignorowane.
Podburzali także muzułmanów
Jak zwykle w takich wypadkach, Rosjanie działali na dwa fronty. Ljukszyn stał za fałszywą islamska organizacją Fundacja Takbir. Pisał w telegramowej grupie dla muzułmanów, że ta fundacja wspiera finansowo dżihad w Anglii i ofeerował do 150 funtów za malowanie islamskiego graffiti. Ta organizacja również zatrudniała osoby, które nie zgadzały się z nią politycznie. Dziennikarzom udało się dotrzeć do dwóch grafficiarzy, którzy ostatecznie odrzucili zlecenia od niej. Powiedzieli, że poproszono ich o namalowanie islamskiego wyznania wiary, a jeden z nich miał napisać także wers z Koranu o działalności diabła na Klubie Konserwatystów. Dostali dokładne instrukcje, łącznie z tym, na której części budynku ma znaleźć się ich praca.
Wygląda też, że Rosjanie chcieli skłócić brytyjskich muzułmanów z Hindusami. Jeden z plakatów, które miał powiesić Ławrynowicz, nawiązywał bowiem do zniszczenia przez Hindusów starożytnego meczetu, do którego doszło w 1992 roku w Indiach. Miał go powiesić na ulicy w Southall, w zachodnim Londynie, przy której stoi duży meczet. Nie jest jasne, czy to zrobił, ale Rosjanie wrzucili zdjęcia identycznego plakatu na grupę dla muzułmanów, dodając, że w pobliżu tego meczetu miano znaleźć także ulotki z islamofobicznymi treściami.
Podpalenie domu premiera też zostało wykorzystane politycznie. Rosyjskie konta twierdziły, że sprawcy to męskie prostytutki i sugerowali, że miało to związek z jakimś skandalem seksualnym, w który umoczony był Starmer. To było oczywiście kłamstwo, a podpalacze nie znali osobiście premiera i nie pracowali w ten sposób, ale te plotki rozeszły się bardzo szeroko. Wzmacniał je między innymi znany skrajnie prawicowy aktywista Tommy Robinson.
Nie tylko w Anglii
Rosjanie prowadzą podobne kampanie sabotażu i propagandy w wielu europejskich państwach. Często rekrutują w tym celu Ukraińców. Jak zauważa BBC, w jednej z takich grup, rozbitej wspólnie przez służby z Ukrainy i UE, aż jedna trzecia uczestników to byli młodzi Ukraińcy. Ukraiński śledczy Witalij Sowa powiedział, że z ich perspektywy to dobre rozwiązanie, bo dyskredytuje Ukrainę w oczach sojuszniczych państw.
Sowa dodał jednak, że dla Rosjan ważniejszy jest wiek i sytuacja materialna wykonawców tych ataków. Biorą na cel młodych ludzi, którzy chcą szybko i łatwo zarobić. Początkowo zlecają im relatywnie niewinne działania. Kolejne zlecenia są już poważniejsze, a gdy chcą się wycofać, często padają ofiarą szantażu.
źr. wPolsce24 za BBC











