Katolik przejął władzę w protestanckim kraju. Co z tego wyniknie?

Burnham jest pierwszym brytyjskim premierem, który otwarcie identyfikuje się jako katolik – i to nie konwertyta z anglikanizmu (jak Tony Blair) ani osoba ochrzczona w dzieciństwie, ale później praktykująca anglikanizm (jak Boris Johnson). Wychowany w katolickiej rodzinie, ministrant, absolwent katolickich szkół – Burnham sam podkreślał wpływ wiary na swoje życie, choć opisuje ją jako „niekrzykliwą”.
Dla kraju, w którym jeszcze w XIX wieku katolicy byli bardzo mocno dyskryminowani prawnie (dopiero Roman Catholic Relief Act z 1829 r. dawał katolikom czynne i bierne prawa wyborcze), to naprawdę coś więcej niż symboliczna zmiana.
Obejmuje urząd w trudnym czasie
Przez wieki katolik na stanowisku premiera był praktycznie nie do pomyślenia ze względu na konstytucyjne i kulturowe bariery. Burnham, nazywany „Królem Północy”, wchodzi do Downing Street w trudnym momencie – kryzys kosztów życia, napięcia społeczne i rosnąca popularność parti Reform UK Nigela Farage’a.
Burnham zapowiada „10-letni plan” dla Wielkiej Brytanii i walkę z "toksycznością" w polityce. Czy jego katolicyzm wpłynie na politykę? Sam podkreśla inspirację katolicką nauką społeczną – solidarnością, subsydiarnością i troską o wspólne dobro. Na razie skupia się na kwestiach ekonomicznych i stabilizacji.
Starmera wszyscy mieli dość
Wielka Brytania po raz pierwszy w nowożytnej historii ma premiera, który nie tylko został ochrzczony w Kościele katolickim, ale też publicznie nie odcina się od tej tożsamości.
Burnham zastępuje Keira Starmera, którego rządy okazały się na tyle fatalne, że stracił poparcie nawet we własnej partii. Starmer odszedł po niespełna dwóch latach, zostawiając po sobie głęboki kryzys zaufania i rosnące niezadowolenie społeczne.
źr. wPolsce24











