Katastrofa śmigłowca naftowego giganta. 14 ofiar śmiertelnych. Co wydarzyło się nieopodal rafinerii?

Jak poinformowała oficjalna saudyjska agencja prasowa SPA, powołując się na źródła w tamtejszym ministerstwie energii, maszyna rozbiła się w niedzielę rano, około godziny 6:00 czasu lokalnego (5:00 czasu polskiego). Bilans wypadku jest porażający: śmierć poniosły wszystkie osoby znajdujące się na pokładzie – 14 obywateli Arabii Saudyjskiej.
Rządowe media w Rijadzie lakonicznie informują, że dokładne przyczyny i okoliczności tej tragedii nie są jeszcze znane, a na miejscu pracują już powołane do tego służby państwowe.
Strategiczny punkt na mapie świata
Ras Tanura to nie jest zwyczajne saudyjskie miasto. To absolutne serce tamtejszego przemysłu naftowego, zlokalizowane nad Zatoką Perską, na zachód od kluczowej dla globalnego bezpieczeństwa cieśniny Ormuz. Znajduje się tam największy na świecie port przeładunkowy ropy naftowej oraz potężne rafinerie.
Co niezwykle istotne w kontekście geopolitycznym i gospodarczym, do katastrofy doszło zaledwie dwa dni po tym, jak Saudi Aramco oficjalnie wznowiło w Ras Tanura załadunek surowca po blisko czteromiesięcznej przerwie. Zbieżność czasowa katastrofy z uruchomieniem kluczowego dla światowych rynków terminalu z pewnością będzie jednym z głównych wątków analizowanych przez ekspertów ds. bezpieczeństwa.
Flota narodowego giganta pod lupą
Zagraniczne media przypominają, że operacje lotnicze saudyjskiego koncernu mają potężną skalę i długą historię, sięgającą jeszcze 1934 roku. Maszyna, która uległa zniszczeniu, należała do Aloula Aviation (wcześniej działającej pod nazwą Mukamalah Aviation) – spółki córki w całości kontrolowanej przez Saudi Aramco.
Podmiot ten zarządza zróżnicowaną flotą ponad 60 statków powietrznych. Odpowiada za logistykę, transport pracowników na platformy wiertnicze (tzw. operacje offshore) oraz lotniczą ewakuację medyczną w całym królestwie.
Niedzielna katastrofa to potężny cios dla wizerunku saudyjskiego sektora wydobywczego, który stanowi fundament tamtejszej suwerenności i potęgi gospodarczej. Komentatorzy na Bliskim Wschodzie zadają pytania, czy mieliśmy do czynienia z tragiczną usterką techniczną, błędem ludzkim, czy też incydent ma drugie dno związane z walką o wpływy na rynku surowców. Na oficjalne raporty państwowych komisji przyjdzie nam jednak jeszcze poczekać.
źr. wPolce24 za BBC











