Sztuczna inteligencja zwalnia chorych i matki. Przerażające kulisy czystek w gigancie technologicznym

Meta to właściciel Facebooka, Instagrama i komunikatora Whatsapp. W maju Meta przeprowadziła zwolnienia na masową skalę. Pracę straciło niemal 8 tys. osób, 10% wszystkich pracowników. Celem tych zwolnień miało być zwiększenie efektywności firmy.
Główna kadrowa Janelle Gale napisała też w wiadomości do pracowników, że ma to też na celu zrekompensowanie innych wydatków. Nie napisała tego wprost, ale dla wszystkich było jasne, że chodziło o rekordowe inwestycje w AI, które zaplanowano na ten rok.
Ukarano ich za korzystanie z urlopów i zwolnień lekarskich
W poniedziałek do sądu federalnego w Kalifornii wpłynął pozew zbiorowy 26 zwolnionych pracowników Mety. Zarzucają w nim firmie, że użyła AI by wybrać osoby, które zostaną zwolnione. Meta nie stworzyła listy zwolnień w oparciu o przemyślaną ocenę managerów, którzy znają tę pracę, napisali, tylko za pomocą narzędzi AI, których użyto do oceny pracowników i wyboru tych, którzy pożegnają się z firmą.
Byli pracownicy twierdzą, że dokonując ich oceny, AI użyła danych z monitorowania aktywności czy naciśnięć klawiszy w służbowych komputerach. Nie wzięła jednak pod uwagę, że analizowana przez nich aktywność będzie mniejsza u osób, które były na urlopach, urlopach macierzyńskich czy zwolnieniach lekarskich, a także takich, których produktywność jest mniejsza z powodu niepełnosprawności. Twierdzą, że tacy pracownicy byli nieproporcjonalnie często wybierani do zwolnienia i penalizowani za korzystanie z przysługujących im praw pracowniczych.
Jedna z byłych pracownic, która podpisała się pod tym pozwem, twierdzi, że została zwolniona, bo poszła na urlop macierzyński. O tym, że już nie pracuje w Mecie, dowiedziała się na dwa dni przed porodem. Kolejną kobietę, managerkę zwolniono 16 dnia pobytu na zwolnieniu lekarskim. Jeden z inżynierów stwierdził, że AI obniżyła mu ocenę, bo przechodził rehabilitację po poważnym wypadku.
Firma twierdzi, że decyzję podjęli ludzie
Zwolnienia mają wejść w życie 22 lipca. Pracownicy poprosili sąd, by wstrzymał to do końca procesu. Domagają się także przywrócenia do pracy, wypłaty zaległych pensji, zrekompensowania utraconych dochodów i przywilejów, jak np. opłacane przez pracodawcę ubezpieczenie zdrowotne. Chcą także niezależnego audytu narzędzi AI używanych przez Metę.
Rzecznik prasowy Mety twierdzi, że stawiane przez nich zarzuty są bezzasadne, a decyzje o tym, kto zostanie zwolniony, podejmowali ludzie.
Jak donosił portal The Information, Meta wprowadziła w tym roku program monitorowania aktywności pracowników przez AI. Zgromadzone przez niego dane – uderzenia w klawisze, ruchy myszką, historia przeglądania, a także wiadomości, maile czy lokalizacja firmowych urządzeń – miały być używane do szkolenia modeli AI.
Na firmowym spotkaniu Mark Zuckerberg powiedział im, że wybrano ich bo modele AI uczą się obserwując, jak naprawdę mądrzy ludzie robią różne rzeczy, a przeciętny współczynnik inteligencji pracownika Mety jest dużo wyższy niż w ogólnej populacji.
Nie pytano ich o zgodę
W swoim pozwie byli pracownicy twierdzą, że Meta wprowadziła ten system po cichu, nie pytając pracowników o zgodę. Powiedziano im o tym przez łatwy do przegapienia post na wewnętrznych forach, napisany przez zwykłego inżyniera, a nie kogoś z kierownictwa. Twierdzą, że wiele zespołów nie wiedziało nawet, że ich członkowie są monitorowani przez AI, a nie było – przynajmniej początkowo – możliwości wycofania się z tego. Zuckerberg wstrzymał ten program w czerwcu, gdy 1600 pracowników podpisało petycję, która twierdziła, że narusza to ich prywatność.
Używanie przez wielkie korporacje AI do podejmowania decyzji to coraz bardziej kontrowersyjny temat. Wiele osób uważa, że współczesne modele są zbyt prymitywne, by dokonać złożonej analizy, w której pod uwagę wzięty będzie także szerszy kontekst, a nie tylko twarde dane. W USA kolejne stany, w tym Kalifornia, wprowadzają już ustawy, które mają na celu to uregulować.
źr. wPolsce24 za Guardian











