Czy w Polsce też za cytowanie Biblii trafimy do więzienia? Czarny dzień Kanady. Oto jak liberałowie niszczą wolność słowa.

Liberalny poseł Marc Miller sugerował, że niektóre fragmenty Biblii są same w sobie nienawistne – wskazał na Księgę Kapłańską, Powtórzonego Prawa i List do Rzymian. Konserwatysta Brad Redekopp nazwał ten dzień czarnym dla Kanady.
Liberałowie twierdzą, że chodzi o walkę z nienawiścią, ale tak naprawdę odbierają Kanadyjczykom wolności, które mają od lat: wolność wyznania, wolność sumienia i wolność słowa. To nie są przywileje nadawane przez Partię Liberalną. To fundamentalne prawa Kanadyjczyków". - mówi Brad Redekopp.
Kanadyjscy księża biskupi, w tym ks. kard. Frank Leo, metropolita Toronto, wielokrotnie krytykowali ustawę C-9.
Przyszłość naszych wspólnot wyznaniowych w dużej mierze zależy od wolności, które pozwalają nam robić to, co robimy, z wielkim szacunkiem dla wszystkich osób, niezależnie od ich wiary, w naszym wielokulturowym, pluralistycznym kanadyjskim społeczeństwie”. - przekonuje ks. kard. Frank Leo.
Czy to koniec wolności religijnej?
Eksperci alarmują, że nowe prawo jest subiektywne i podatne na nadużycia. Centrum Sprawiedliwości na rzecz Wolności Konstytucyjnych ostrzega, że organy ścigania będą mogły karać osoby, które *czyimś zdaniem* naruszyły czyjeś uczucia. Zwolennicy twierdzą, że ustawa zwalcza antysemityzm. Eksperci wskazują, że samo cytowanie Biblii nie spełniłoby progu mowy nienawiści. Jednak poseł Andrew Lawton zauważa:
Niebezpieczeństwo polega na tym, że minister sugeruje, iż pewne wersety są nienawistne, co umożliwi oskarżanie tych, którzy je cytują".
Ustawa C-9 trafiła do Senatu. Jeśli wejdzie w życie, cytowanie „niepoprawnych politycznie” fragmentów Biblii będzie mogło być ścigane.
źr. wPolsce24 za Radio Maryja/The Jeruzalem Post/X











