Lewicowi terroryści sparaliżowali Berlin. Grożą kolejnymi zamachami!

Rośnie presja na rządzącego Berlinem burmistrza Kaia Wegnera: krytycy zarzucili mu brak zaangażowania i niewystarczającą komunikację kryzysową.
Wegner broni swoich działań i nie ukrywa oburzenia:
- To nie przypadek, to terroryzm. Oni zagrażają bezpieczeństwu tysięcy ludzi - oświadczył polityk, ogłaszając jednocześnie „poważny stan wyjątkowy” i wzywając na pomoc Bundeswehrę.
Dziś wiadomo, że naprawa potrwa co najmniej do 8 stycznia, a straty firm mogą sięgnąć milionów euro. Co najistotniejsze, do ataku przyznała się lewicowa grupa Vulkangruppe, która zasugerowała, że bogaci „zasłużyli” na kłopoty. Zapowiedziała też kolejne akty terroru.
Kim jest Vulkangruppe i czego żądają?
Ta anarchistyczna komórka terrorystyczna, która działa od 2011 roku głównie w Berlinie i Brandenburgii. Ich manifesty pełne są haseł o walce z „uzależnioną od paliw kopalnych gospodarką” i kapitalizmem. W liście po berlińskim blackout czytamy: „Przepraszamy biednych mieszkańców, ale nie tych, którzy mieszkają w willach. Mało nam ich szkoda”.
Domagają się natychmiastowego odejścia od paliw kopalnych, a sabotaż infrastruktury traktują jako „akt samoobrony klimatu”. Grożą kolejnymi akcjami na pylony i maszty wysokiego napięcia, mówiąc o „słabych punktach systemu”.
Historia terroru Vulkangruppe i echa lewicowego terroru z przeszłości
Vulkangruppe nie działa w próżni. Ich ataki to mieszanka ekologicznego radykalizmu i antykapitalizmu, która wprost wyrasta ze współczesnej „ideologii klimatyzmu”:
-
2018: Podpalenie linii energetycznych w Charlottenburgu, cel – lotnisko Tegel i koncerny.
-
2020 i 2021: Pożary masztów wysokiego napięcia w okolicach Berlina.
-
Marzec 2024: Sabotaż kabli prowadzących do fabryki Tesli w Grünheide – blackout w regionie, Elon Musk ostro skrytykował.
Współczesne ataki Vulkangruppe na infrastrukturę krytyczną przywołują wspomnienia z lat 70., kiedy lewicowy terroryzm wstrząsał kontynentem. RAF (Frakcja Czerwonej Armii, zwana też Grupą Baader-Meinhof) w RFN dokonała 34 zabójstw - w tym porwanie i morderstwo Hannsa Martina Schleyera (1977) czy zamach na Oktobarfest w Monachium (1980, 13 ofiar).
We Włoszech Czerwone Brygady porwały i zabiły premiera Aldo Moro (1978). W Belgii CCC (Walczące Komórki Terrorystyczne) odpowiadają za podpalenie co najmniej 400 magazynów NATO.
Te grupy żądały rewolucji antykapitalistycznej, podobnie jak dziś Vulkangruppe, z tą różnicą, że teraz walczą z „klimatycznym systemem”. Łączy je także to, iż wówczas wspierał je Związek Radziecki i państwa bloku socjalistycznego, dziś w ogromnym stopniu wspierane są z Rosji i działają jako element wojny hybrydowej prowadzonej przez Putina ze Starym Kontynentem.
- Na początku lat 80-tych XX wieku zamachy terrorystyczne w państwach Europy Zachodniej zaczęto traktować jako celowy spisek destabilizacyjny prowadzony przez Moskwę. Dzięki działalności takich grup jak Frakcja Czerwonej Armii zaczęto postrzegać terroryzm jako zagrożenie dla ładu międzynarodowego - pisała w tekście „Lewicowy terroryzm w Europie Zachodniej w drugiej połowie XX i na początku XXI wieku. Podstawowe informacje i kierunki rozwoju” Małgorzata Kijewska z Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II w Białej Podlaskiej.
źr. wPolsce za Die Welt








