Świat

Trzęsienie ziemi na Wyspach. Premier podał się do dymisji. To zła wiadomość dla Donalda Tuska

opublikowano:
mid-epa13056001
Premier Wielkiej Brytani Keir Starmer ogłosił rezygnację ze stanowiska
Premier Keir Starmer miał być nową nadzieją dla brytyjskiej lewicy. Teraz, po niespełna dwóch latach, ogłosił swoją rezygnację.

Starmer z zawodu był prawnikiem, piastował stanowisko szefa brytyjskiej prokuratury. Posłem został w 2015 roku jako członek Partii Pracy. W gabinecie jej ówczesnego przewodniczącego Jeremy'ego Corbyna powierzono mu stanowisko sekretarza cieni ds. Brexitu. Starmer nie ukrywał, że jego zdaniem Wielka Brytania powinna zostać w Unii Europejskiej i postulował zorganizowanie kolejnego referendum.

Był nadzieją lewicy

Corbyn od początku był bardzo kontrowersyjnym politykiem. Gdy zrezygnował ze stanowiska po porażce w wyborach w 2019 roku, wygrał wybory i został nowym liderem laburzystów. Pod jego rządami partia skręciła bliżej centrum. Wydawało się, że to słuszna taktyka, a w wyborach lokalnych w 2023 i 2024 udało jej się osiągnąć znaczące sukcesy. W wyborach parlamentarnych w 2024 roku laburzyści zmiażdżyli torysów, którzy rządzili nieprzerwanie od 14 lat, osiągając jeden z najlepszych wyników wyborczych w historii tej partii.

To jednak już przeszłość. Popularność Starmera zaczęła błyskawicznie maleć, a w wyborach lokalnych w 2025 i 2026 partia poniosła znaczące straty. Sprawiło to, że coraz więcej jej członków – w tym ministrów w jego gabinecie – żądało jego rezygnacji. Starmer deklarował jednak, że zostanie na stanowisku. 

Zrozumiał, że nie da rady

Miało się to zmienić w ten weekend. W brytyjskich mediach pojawiły się doniesienia, że spędził go z żoną w Chequers, oficjalnej wiejskiej rezydencji premierów Wielkiej Brytanii. Wtedy miał zrozumieć, po rozmowach z członkami rządu, sponsorami partii i przedstawicielami związków zawodowych, że nie da rady dotrwać do wyborów jako premier, a jeśli spróbuje, to może to wywołać otwarty bunt w partii. Już w niedzielę media informowały, że na dniach ogłosi swoją rezygnację.

Stało się to dziś rano. Starmer, przemawiając przed rezydencją premiera na Downing Street 10, zapowiedział swoją rezygnację ze stanowiska premiera i lidera Partii Pracy. Powiedział, że zostanie premierem było najbardziej dumnym dniem w moim życiu, i stwierdził, że zmienił partię poprzez wyrwanie trucizny antysemityzmu i odbudowę zaufania wyborców w temacie gospodarki i obrony narodowej, ale jego partia zadawała pytania o to, czy to on najlepiej poprowadzi ją do następnych wyborów. Stwierdził, że usłyszał odpowiedź i ją przyjmuje.

Starmer zasugerował także, że przejdzie na polityczną emeryturę. Powiedział, że po rezygnacji z najważniejszej pracy w kraju zajmie się najważniejszą pracą, jaką jest bycie ojcem i mężem. Następnie przytulił swoją żonę, po czym wrócił do swojej siedziby.

Mocny faworyt na następcę

Starmer wcześniej poinformował, że rozmawiał już telefonicznie o swojej decyzji z królem Karolem III. Na stanowisku pozostanie do czasu wybrania swojego następcy. Zdecydował, że nominacje kandydatów rozpoczną się 9 lipca i skończą przed przerwą letnią. Oznacza to, że gdy parlament wróci do pracy we wrześniu, Wielka Brytania będzie miała już nowego premiera.

Na stanowisku zastąpi go najprawdopodobniej Andy Burhnam, który w latach 2017-2026 był burmistrzem obszaru metropolitarnego Manchesteru. W piątek udało mu się zostać posłem w wyborach uzupełniających w okręgu Makerfield. Co ciekawe, poprzedni lewicowy poseł z tego okręgu zrezygnował ze stanowiska po to, by Burnham mógł zostać posłem i rzucić wyzwanie Starmerowi, co było pierwszą taką sytuacją od dekad. Wielu komentatorów spodziewa się, że tylko on zgłosi swoją kandydaturę w partyjnych wyborach.

Dymisja Starmera to zła wiadomość dla Donalda Tuska, ponieważ pokazuje, że szef polskiego rządu mimo napływających z Wielkiej Brytanii informacji o słabnącej pozycji "pierwszego ministra" zaciskał z nim relacje, pogarszając pozycję negocjacyjną z przyszłymi władzami. 

źr. wPolsce24 za BBC

Świat

Bliskie relacje, wielka polityka. Nawrocki i Trump rozmawiają o Polsce

opublikowano:
Spotkanie dwóch przywódców politycznych – lidera Polski i prezydenta USA – siedzących razem w eleganckim, ozdobnym wnętrzu podczas rozmów dyplomatycznych, ujęcie z transmisji telewizyjnej z paskiem informacyjnym o „osobistej przyjaźni i twardym sojuszu” oraz relacjach Polska–USA.
Nieoficjalna wizyta K.Nawrockiego w USA, potwierdza doskonałe stosunki z D.Trumpem (fot. wpolsce24)
Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych stała się okazją do nieformalnych, ale strategicznie istotnych rozmów na najwyższym szczeblu. Relacje polsko-amerykańskie, bezpieczeństwo regionu oraz obecność wojsk USA w Polsce - to tematy które zostały poruszone w rozmowach Trump-Nawrocki.
Świat

Robert Bąkiewicz brutalnie skuty przez niemieckie służby! "Tata wymiotuje, ma połamane żebra”

opublikowano:
Robert Bąkiewicz podczas manifestacji
Berlińska policja użyła siły wobec Roberta Bąkiewicza. (fot. Fratria/ screen z X/@BlankaBakiewicz)
We wtorek doszło do niecodziennych wydarzeń w stolicy Niemiec. Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, został brutalnie zatrzymany przez berlińską policję podczas próby upamiętnienia polskich ofiar II wojny światowej. Według relacji jego córki, stan zdrowia polityka jest ciężki.
Świat

Niemcy i pamięć o II wojnie. Brutalna interwencja policji podczas marszu upamiętniającego ofiary

opublikowano:
Funkcjonariusze niemieckiej policji w kamizelkach odblaskowych otaczają grupę osób w parku miejskim. Wśród uczestników widoczna flaga Polski oraz drewniany krzyż, część osób rozmawia z policją podczas interwencji.
Interwencja niemieckiej policji wobec grupy polskich działaczy podczas zgromadzenia w Berlinie (fot. wPolsce24)
Brutalna interwencja policji wobec działaczy Ruchu Obrony Granic, którzy w Berlinie chcieli upamiętnić ofiary II wojny światowej. W sieci pojawiło się nagranie, które stawia pytania o proporcjonalność użytych środków podczas interwencji oraz sposób działania niemieckiej policji wobec polskich obywateli.
Świat

250 tys. zgwałconych Brytyjek, a służby udawały, że nic nie widzą. Raport wskazuje winnych: to pakistańscy muzułmanie

opublikowano:
Ujęcie z ulicy przedstawiające grupę przechodniów na chodniku w mieście. Na dole ekranu widoczny pasek informacyjny programu telewizyjnego z napisem „250 tys. ofiar islamskich gangów” oraz elementami graficznymi stacji informacyjnej.
Wstrząsający raport niezależnej grupy Rape Gang Inquiry (fot. wpolsce24)
Niezależne śledztwo ujawnia przerażającą skalę przestępstw seksualnych popełnianych przez zorganizowane grupy sprawców pochodzenia pakistańskiego. Dokument, który powstał dzięki zbiórce publicznej, w której wzięło udział ponad 20 tys. obywateli, ukazuje przerażający obraz seksualnego znęcania się nad setkami tysięcy nieletnich Brytyjek – w tym nad dziewczynkami w wieku szkolnym -przez zorganizowane grupy przestępcze. Brytyjskie instytucje państwowe przez dekady ignorowały problem w imię poprawności politycznej.
Świat

Ćwierć miliona skrzywdzonych dzieci i zmowa milczenia. Dziennikarz ujawnia szokujące szczegóły

opublikowano:
Bruno Topola na antenie telewizji wPolsce24
Bruno Topola na antenie telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Przez dekady na naszych oczach, w sercu cywilizowanej Europy, rozgrywał się koszmar, o którym poprawność polityczna i elity władzy nakazywały milczeć. Opublikowany niedawno raport obnaża wstrząsającą prawdę: "W tym stuleciu zgwałcono ponad 250 000 młodych białych kobiet w dużej mierze przez muzułmańskich mężczyzn".
Świat

„Już nawet Niemcy dystansują się od Ursuli von der Leyen”. Lider francuskiej prawicy zapowiada zmiany w Europie

opublikowano:
Jordan Bardella, przewodniczący francuskiego Zjednoczenia Narodowego, podczas wywiadu poświęconego przyszłości Francji, Europy i relacjom z Polską
- Kiedy wygrywasz przy stole negocjacyjnym, nie odchodzisz. A wizja Europy, której bronią Emmanuel Macron i Ursula von der Leyen, jest w istocie całkowicie przestarzała – przekonuje w rozmowie z telewizją wPolsce24 Jordan Bardella, lider francuskiego Zjednoczenia Narodowego.