Amerykanie oszaleli na punkcie Lewandowskiego. W Chicago trwa walka o trykot z nazwiskiem Polaka

W poniedziałek zakończyła się trwająca tygodniami saga transferowa dotycząca przyszłości Roberta Lewandowskiego. Po czterech latach spędzonych w Barcelonie, 37-letni napastnik zdecydował się na przeprowadzkę do USA, wiążąc się z Chicago Fire kontraktem obowiązującym do wiosny 2028 roku. Polak ma zarabiać w MLS około 20 milionów dolarów za sezon.
Walka o „dziewiątkę” i gest kolegi z drużyny
Choć początkowo nie było to pewne, Lewandowski będzie występował w Chicago ze swoim ulubionym numerem „9”. Numer ten należał wcześniej do najlepszego strzelca zespołu, Hugo Cuypersa, który jednak bez wahania zdecydował się go oddać polskiemu snajperowi.
– Dla mnie decyzja o oddaniu mu tego numeru była bardzo prosta. Naprawdę mam nadzieję, że razem osiągniemy wiele sukcesów na boisku – skomentował Cuypers.
Koszulki znikają w mgnieniu oka
Oficjalna sprzedaż trykotów meczowych z nazwiskiem Polaka ruszyła w środę, 1 lipca, o godzinie 13:00 czasu lokalnego. Mimo wysokiej ceny – 194,99 dolarów (ok. 740 zł) – fani ustawili się w potężnych kolejkach przed oficjalnym sklepem klubu.
Jak donosi dziennikarz nterii, Przemysław Langier, pierwsza partia koszulek wyprzedała się błyskawicznie, a osoby, które pojawiły się w sklepie niedługo po otwarciu, często odchodziły z kwitkiem. Klub opublikował nagrania potwierdzające ogromne zainteresowanie.
Kiedy debiut?
Możliwe, że emocje sięgną zenitu 17 lipca, kiedy to liga MLS wraca do gry po przerwie. To właśnie wtedy Robert Lewandowski może zadebiutować w barwach Chicago Fire. Terminarz ułożył się wyjątkowo ciekawie – nowa drużyna „Lewego” zmierzy się z liderem Konferencji Zachodniej, Vancouver Whitecaps.
źr. wPolsce24 za Interia











