Szaleństwo na aukcji zmarłej gwiazdy. Obroża jej psa sprzedana za fortunę!

Brigitte Bardot zmarła w grudniu ubiegłego roku w wieku 91 lat. Była jedną z największych gwiazd francuskiego kina, w latach 50. i 60. XX wieku okrzyknięto ją symbolem seksu. Kiedy wycofała się z show biznesu, zajęła się obroną zwierząt. I to właśnie między innymi na rzecz fundacji Bardot zajmującej się dobrostanem zwierząt miał zostać przeznaczony dochód ze sprzedaży biletów. Drugim beneficjentem jest jedyny syn aktorki.
Okulary, kapelusze, koszule nocne...
W sumie na sprzedaż wystawiono 285 przedmiotów, m.in. słomkowe kapelusze, okulary przeciwsłoneczne, koszule nocne, zastawę stołową i meble. Pochodziły one z La Madrague i La Garrigue – domów Bardot w Saint-Tropez, a także z jej paryskiego apartamentu.
W aukcji zarejestrowało się około 3000 oferentów z Francji i zagranicy.
„Brigitte Bardot po raz kolejny udowodniła, że jest niezwykłą alchemiczką: udało jej się przekształcić szacunki na poziomie 50 000 euro w kwotę niemal miliona euro, wliczając w to opłaty” – powiedział licytator Alexandre Millon.
Wśród przedmiotów, które osiągnęły cenę znacznie przewyższającą oczekiwania, są:
- Dwie obroże dla psów z zawieszką identyfikacyjną z imieniem Bardot oraz telefonem do jej domu La Madrague. Ich wartość szacowano na 30 euro za komplet, a zostały sprzedane rosyjskiemu nabywcy za 9,4 tys. euro.
- Autoportret aktorki osiągnął cenę prawie 40 tys. euro
- Maszyna do pisania, na której napisała autobiografię, została sprzedana za 4634 euro.
- Dwie gitary, których wartość szacowano na 300–500 euro, osiągnęły ceny 8,6 tys. i 11,9 tys. euro,
- Trzy małe pluszowe foki sprzedano za prawie 2,2 tys. euro.
Czy to żart?
Dwa dni przed aukcją skonfliktowany z fundacją Bernard d'Ormale, ostatni mąż Brigitte Bardot (w sumie aktorka miała czterech mężów) nazwał wyprzedaż „żartem”. - To są rzeczy osobiste. Po co organizować tę wyprzedaż? Dla zwierząt? To żart – powiedział Bernard d’Ormale agencji AFP. Jego zdaniem to „brak szacunku dla pamięci Brigitte”.
D'Ormale argumentował, że jej rzeczy osobiste powinny zostać zachowane jako część jej spuścizny, a nie sprzedawane w celu zebrania funduszy na założoną przez nią fundację. Jego zdaniem Bardot „nie zgodziłaby się na taką sprzedaż”.
Fundacja Brigitte Bardot, założona przez aktorkę w 1986 r. twierdzi oczywiście, że wszystko jest zgodne z prawem i regułami.
źr. wPolsce24 za France24









