Publicystyka

Ile będzie kosztował lot Polaka w kosmos? Sprawdziliśmy!

opublikowano:
mid-25205215
Uznański (drugi od prawej) będzie dopiero drugim Polakiem w przestrzeni kosmicznej (fot. PAP/Piotr Nowak)
Już wkrótce drugi Polak poleci w kosmos. Ile nas to będzie jednak kosztowało?

Najwcześniej w kwietniu tego roku Sławosz Uznański-Wiśniewski poleci na dwa tygodnie na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Polska misja na ISS, którą nazwano IGNIS, odbędzie się w ramach misji Ax-4. To lot zorganizowany we współpracy z NASA przez amerykańską prywatną firmę kosmiczną Axiom Space.

Astronauci polecą na ISS statkiem kosmicznym Crew Dragon, który na orbitę wyniesie rakieta Falcon 9 Space X, firmy Elona Muska. Dowódcą będzie doświadczona amerykańska astronautka Peggy Whitson, dla której będzie to już piąta misja w kosmosie. Oprócz Uznańskiego na pokładzie znajdą się także Hindus Shubnanshu Shukla i Węgier Tibor Kapu. 

Niebagatelna kwota 

Ile jednak będzie kosztować lot Polaka w kosmos? Dowiadujemy się tego z odpowiedzi na interpelację złożoną przez posła Adama Szłapkę. Minister rozwoju i technologii Krzysztof Hetman poinformował w niej, że Polska zapłaci za lot 65 mln euro. 

To jednak nie są pełne koszty. W rozmowie z OKO Press z sierpnia 2023 roku Krzysztof Kanawka, szef działającej w polskim sektorze kosmicznym firmy Blue Dot Solutions, zauważył, że Polska wydawała zbyt mało na eksplorację kosmosu, by móc realistycznie marzyć o tym, że uda się wysłać Polaka w kosmos. Zmieniło się to jednak w 2023 roku. Wtedy dyrektor generalny Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) Josef Aschbacher poinformował, że Polska zwiększyła kontrybucję na programy agencji aż o 295 milionów euro, do 325 mln w trzy lata. Częścią tej kontrybucji były właśnie pieniądze na lot Uznańskiego. 

Czy to się opłaca? 

Moglibyśmy napisać, że to pieniądze wyrzucone w błoto. Że to przejaw megalomanii. Że ten lot ma jedynie sens propagandowy i są to igrzyska, które przyćmią przed wyborami to, że Polakom coraz częściej brakuje na chleb. Sam Uznański byłby łatwym celem. W „cywilu” jest przecież  mężem posłanki PO Aleksandry Wiśniewskiej, o czym sam premier Donald Tusk przypomniał wczoraj w nagraniu, które opublikował na swoim koncie na X.com.

Nie musielibyśmy się nawet za bardzo wysilać. Starania o to, by Polak znów znalazł się w kosmosie, zaczęły się przecież za rządów PiS, gdy Uznański nie był jeszcze związany rodzinnie z PO, i podobne sugestie, mniej lub bardziej dosłowne, pojawiały się w mediach sympatyzujących z ówczesną opozycją – niezawodna "Gazeta Wyborcza" stwierdziła nawet, że ten lot „pachnie komuną”. Wystarczyłoby więc je teraz tylko odkurzyć.

Dlaczego leci?

Nie zrobimy jednak tego.  Powodów jest wiele. Jednym z nich jest to, że Uznański nie leci w kosmos dlatego, że jego żona jest posłem PO. Leci tam, bo ma imponujący życiorys, który obejmuje m.in. doktorat z wyróżnieniem na francuskiej uczelni Université d’Aix-Marseille, ponad 50 artykułów naukowych, pracę w takich prestiżowych firmach i placówkach, jak STMicroelectronics czy CERN, czy wreszcie doświadczenie jako recenzent komercyjnych projektów satelitarnych. Aby polecieć w kosmos, musiał wziąć wcześniej udział w rekrutacji do Europejskiego Korpusu Astronautów. Dostał się do finałowej siedemnastki z 22,5 tys. osób, w tym 549 Polaków.

Przede wszystkim Uznański nie leci w kosmos jako turysta, co też niegdyś sugerowano. Na pokładzie ISS przeprowadzi kilkanaście eksperymentów, które zaprojektowali polscy naukowcy. Eksperymentów, których nie da się przeprowadzić na ziemi. Eksperymentów, których wyniki nie tylko zwiększą wiedzę ludzkości, ale mogą się okazać przydatne dla polskiego sektora kosmicznego. W tej sytuacji to, że w jego blasku grzeją się teraz politycy obozu rządzącego, jest kwestią co najwyżej drugorzędną.

A jednak warto

Pisząc swoją historię podboju kosmosu, znany amerykański dziennikarz William E. Burrows zatytułował ją „ten nowy ocean”. Trudno się z tym nie zgodzić. Po latach zaniedbań ludzkość znowu chce go odkrywać, chce zobaczyć dokąd uda się „dopłynąć” i co nas tam czeka.

Co chwilę pojawiają się doniesienia o kolejnych ambitnych misjach, a załogowa misja na Marsa to już bardziej „kiedy” niż „czy”. Polska powinna wziąć udział w podboju kosmosu nie dlatego, że ładnie to wygląda w mediach, a dlatego, że może nam się to opłacić, tak jak niegdyś Europejczykom opłaciło się to, że ich odkrywcy dopływali do odległych lądów. A jeśli lot Uznańskiego sprawi, że będziemy silniejszym graczem w tym wyścigu, to był wart wydanych na niego pieniędzy.

źr. wPolsce24

Publicystyka

Groźny szeryf z Al. Ujazdowskich kontra piksele. Internet bezlitośnie kpi z krucjaty Donalda Tuska

opublikowano:
Donald Tusk walczący z grami komputerowymi
Donald Tusk walczący z grami komputerowymi (fot. shutterstock)
Kiedy brakuje pomysłu na realne rządy, a kryzys goni kryzys, w gabinetach władzy zawsze odkurza się sprawdzony manewr: znaleźć wroga zastępczego, groźnie zmarszczyć brwi i ogłosić narodową mobilizację w obronie dzieci. Donald Tusk postanowił przypomnieć Polakom swoje „najlepsze” cechy despoty z minionej epoki. Efekt? Zamiast powagi i strachu, szef rządu doczekał się fali bezlitosnego rechotu, a ze sprawy wymagającej poważnego podejścia, zrobił pośmiewisko. Okazuje się, że najlepszą bronią przeciwko autorytarnym zapędom nie jest nawet gniew, lecz bezlitosna satyra.
Publicystyka

Przerażający potwór zjada nasze miliony! Poseł PiS odsłonił jego twarz skrytą za maską złoczyńcy i wywołał burzę

opublikowano:
Kanthak pokazał twarz potwora
Kanthak pokazał twarz potwora (fot. wPolsce24)
Przez miesiące rządzący tłumaczyli nam, że gigantyczna dziura budżetowa i galopujące zadłużenie to siła wyższa – jakiś metafizyczny byt, klątwa albo zjawisko nadprzyrodzone. Tymczasem w sejmowych korytarzach doszło do dekonspiracji w stylu kultowego „Scooby-Doo”. Poseł Jan Kanthak ściągnął kominiarkę z „tajemniczej zjawy” i pokazał Polakom prawdziwą twarz architekta finansowej katastrofy.
Publicystyka

Festiwal obłudy w wykonaniu prezydent Dulkiewicz w Krakowie. Trudne pytania to nie hejt, a Gdańsk nie rozliczył własnych grzechów

opublikowano:
Aleksandra Dulkiewicz
Aleksandra Dulkiewicz zaangażowała się w wybory w Krakowie. (fot. Fratria/ M. Czutko)
Gdy rozum śpi, budzą się demony. Gdy brakuje argumentów merytorycznych, na jaw wychodzą niewygodne fakty dotyczące miejsca zamieszkania i braku realnych związków z miastem, w sztabach lewicowo-liberalnych elit natychmiast uruchamiany jest ten sam, doskonale znany mechanizm obronny: karta ofiary. W Krakowie jesteśmy świadkami politycznego teatru, w którym uzasadnioną i konieczną w procesie demokratycznym dociekliwość dziennikarzy próbuje się zakrzyczeć opowieściami o „hejcie”, a jako moralną tarczę ściąga się Aleksandrę Dulkiewicz i tragedię sprzed lat.
Publicystyka

Pół miliona migrantów i ekspresowe wybory. Czy Tusk pójdzie tą samą ścieżką co Madryt?

opublikowano:
Polityczny pojedynek na tle wiadomości
Kryzys polityczny w Hiszpanii, decyzje Pedro Sáncheza i spór o migrację wywołują debatę w Europie. Czy wydarzenia w Madrycie będą miały wpływ także na Polskę?(fot. Fratria/PAP/EPA)
Lewacki premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił kolejne już w swojej politycznej karierze premiera przedterminowe wybory. Skąd w nim tyle odwagi, by poddać się ocenie wyborców, którzy w większości mają serdecznie dość jego rządów?
Publicystyka

Sekielski zachwycony opisem Czarzastego, co takiego robił w polu. Degrengolada postępuje

opublikowano:
Tomasz Sekielski nie tylko wykazał pełne zrozumienie dla knajackiej wypowiedzi marszałka Sejmu, ale wręcz uznał ją za potrzebną!
Tomasz Sekielski nie tylko wykazał pełne zrozumienie dla knajackiej wypowiedzi marszałka Sejmu, ale wręcz uznał ją za potrzebną! (Fot. Fratria)
Język polski słynie z bogactwa, plastyczności i niezwykłego zasobu słownictwa. Można nim opisać najskrajniejsze emocje, skomplikowane procesy historyczne i cywilizacyjny skok Polski po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Jednak dla marszałka polskiego Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz dziennikarza Tomasza Sekielskiego jednorazową miarą postępu cywilizacyjnego okazało się… „sranie w polu, bo nie było kibli”. Taki poziom dyskursu serwują nam dziś ludzie, którzy na co dzień aspirują do roli członków elity. To naprawdę przerażające!
Publicystyka

Szokujące wyniki badania. Ojciec założyciel USA zrobił dziecko niepełnoletniej niewolnicy

opublikowano:
jefferson
(fot. domena publiczna)
Naukowcy przebadali genetycznie włos, który należał do Thomasa Jeffersona – jednego z Ojców Założycieli i trzeciego prezydenta USA. Potwierdzili, że miał dziecko z niepełnoletnią niewolnicą.