15-letni chłopak z Holandia, który był poszukiwany jako zaginiony, został w sobotę odnaleziony w okolicach Białegostoku. Spał na przystanku w Sobolewie, przykryty kocem. Na miejsce wezwano policję, która początkowo podejrzewała, że ma do czynienia z osobą nietrzeźwą. Stan zdrowia nastolatka nie budził zastrzeżeń, dlatego trafił do placówki opiekuńczej, gdzie miał czekać na przyjazd rodziców. Wydawało się, że sprawa zmierza do szczęśliwego finału.
Znów uciekł
W niedzielę doszło jednak do zaskakującego zwrotu. Po odebraniu chłopaka z placówki, jeszcze na terenie miasta, w rejonie ulicy Ciołkowskiego, nastolatek uciekł z samochodu i wbiegł w okolice terenów leśnych.
Rozpoczęto natychmiastowe poszukiwania z udziałem policji i psa tropiącego. Finał tej historii okazał się jednak równie nietypowy, jak jej przebieg – chłopak sam wrócił do placówki, z której chwilę wcześniej został zabrany.
Nie chce wracać do domu?
Policja nie zna na razie powodów jego zachowania. Nie wiadomo też, jak zostanie rozwiązana cała sytuacja. Według ustaleń mediów, nastolatek blisko miesiąc temu wyjechał rowerem z domu w Apeldoorn i od tego czasu nie kontaktował się z rodziną. Poszukiwania prowadzone były międzynarodowo, ponieważ pojawiały się sygnały, że może przebywać w Niemczech lub Polsce.
źr. wPolsce24 za PAP