Polska

Złota pozdrawia z Niemiec. Mroczna zagadka tajemniczego listu do polskiej jednostki wojskowej

opublikowano:
Tajemnicze pozdrowienia od "Złotej" trafiły do jednostki Żandarmerii Wojskowej na Podkarpaciu
Tajemnicze pozdrowienia od "Złotej" trafiły do jednostki Żandarmerii Wojskowej na Podkarpaciu (Fot. Fratria)
Środa, godzina 10:00. Do placówki Żandarmerii Wojskowej w przygranicznej Nowej Dębie wchodzi listonosz. Przynosi zwyczajną z wyglądu przesyłkę nadaną w Republice Federalnej Niemiec. Kilkanaście minut później trzech pracowników wojska trafia do szpitala z dusznościami i narastającym pieczeniem w gardle, a na miejsce wkraczają specjaliści od broni biologicznej i radiacyjnej. Co naprawdę wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami jednostki?

Cichy epizod z Podkarpacia zamienił się w jedno z najbardziej niepokojących śledztw ostatnich miesięcy. Gdy zastępca szefa placówki ŻW rozciął kopertę, nie znalazł w niej ani białego proszku, ani żrącego płynu. Ze środka nie wysypała się żadna widoczna substancja.

Wewnątrz znajdowała się jedynie pojedyncza kartka papieru z dwoma słowami, które dziś analizują śledczy: „Pozdrawiam Złota”.

Nagłe objawy i wojskowy alarm

Chwilę po otwarciu listu wojskowy zaczął gwałtownie łapać powietrze. Wkrótce potem ostry ból i drapanie w gardle zgłosiło dwóch kolejnych świadków – inny funkcjonariusz Żandarmerii oraz pracownica cywilna. Cała trójka w trybie pilnym została przetransportowana do najbliższego szpitala.

W jednostce w Nowej Dębie ogłoszono alarm. Na miejscu błyskawicznie zjawili się specjaliści z zakresu biologii i chemii, wojskowe służby kryminalne oraz przedstawiciele sanepidu. Rozpoczęto gorączkowe poszukiwania źródła ewentualnego skażenia.

Brak śladów trucizny. Koincydencja czy precyzyjny atak?

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prokurator Marcin Kozak, poinformował w czwartek, że szczegółowe procedury badawcze dały zaskakujący wynik: w przesyłce nie stwierdzono obecności żadnych znanych substancji biologicznych, chemicznych ani promieniotwórczych. Przebadani żołnierze zostali już wypisani ze szpitala, a lekarze nie dopatrzyli się w ich organizmach śladów zatrucia.

Śledczy stoją teraz przed trudną łamigłówką: „Sprawdzimy, czy te objawy zgłoszone przez pracowników wojska mają jakikolwiek związek z listem. Czy to tylko koincydencja zdarzeń, a źródłem duszności było co innego... Nie możemy wykluczyć, że te objawy miały całkowicie inne podłoże” – oświadczył prokurator Kozak.

Pytania bez odpowiedzi. Kim jest „Złota”?

Choć pierwsze testy wykluczyły zagrożenie skażeń masowych, sprawa nie została odłożona na półkę. Lubelska Prokuratura Okręgowa wszczęła oficjalne śledztwo w kierunku bezpośredniego narażenia człowieka na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu.

Kartka z tajemniczym pozdrowieniem od „Złotej” trafiła do specjalistycznych laboratoriów. Zostanie poddana drobiazgowym badaniom daktyloskopijnym i genetycznym – specjaliści będą poszukiwać mikroskopijnych śladów DNA oraz niewidocznych gołym okiem śladów biologicznych, które mógł pozostawić nadawca.

Kto i po co wysłał tajemniczą wiadomość z terenu Niemiec do niewielkiej placówki wojskowej na Podkarpaciu rozwiewając spokój służb? Czy mamy do czynienia z groźną prowokacją, wyrafinowaną próbą wywołania paniki, czy dziwnym zbiegiem okoliczności? Śledczy na razie milczą, a zagadka „Złotej” pozostaje otwarta.

źr. wPolsce24

Polska

Zignorował nakaz, staranował radiowóz i potrącił funkcjonariusza. Pijany recydywista za kratami

opublikowano:
Dożywotni zakaz, alkohol i atak na policjanta. Recydywista aresztowany
Dożywotni zakaz, alkohol i atak na policjanta. Recydywista aresztowany (fot. KWP Wrocław)
Ignorował znaki, nie zatrzymał się do kontroli, a podczas ucieczki uderzył w bramę, staranował radiowóz i potrącił interweniującego funkcjonariusza. 50-letni mieszkaniec Wałbrzycha, który wsiadł za kółko po alkoholu i z dożywotnim zakazem prowadzenia pojazdów, trafił na dwa miesiące do aresztu. Za czynną napaść na policjanta w warunkach recydywy grozi mu nawet 15 lat więzienia.
Polska

Remonty to tylko wymówka? Prawda o spóźnieniach pociągów wyszła na jaw

opublikowano:
Pociągi Pendolino na peronie w Gdyni
(fot. Fratria)
Tylko niewiele ponad połowa pociągów dociera na miejsce o czasie. Najnowsze dane o punktualności PKP Intercity w 2026 roku są dla pasażerów wręcz katastrofalne. Co gorsza, mimo gigantycznych opóźnień, przewoźnik wciąż uniknął finansowych konsekwencji. Skandaliczne wyniki polskiej kolei wyszły na jaw dzięki interwencji poselskiej.
Polska

Nadchodzi „rotacyjny” szef SOP! Informator z rządu ujawnia: „To będzie kabareton"

opublikowano:
Donald Tusk i Marcin kierwiński
Rząd ma pomysł na obsadę stanowiska komendanta SOP. (fot. Fratria)
Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego wywołała natychmiastową reakcję szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, który zwołał pilną odprawę w siedzibie Służby Ochrony Państwa. Jak ujawniają rozmówcy Wirtualnej Polski, rząd znalazł już sposób na obejście prezydenckiego weta – formacją mają kierować naprzemiennie zastępcy komendanta, tworząc rozwiązanie na wzór „rotacyjnego marszałka Sejmu".
Polska

15-latek z Ukrainy planował zamach w Polsce? Porażające ustalenia warszawskiej policji

opublikowano:
Milik pozostanie bezkarny?
Milik pozostanie bezkarny?
Policjanci z warszawskiego Żoliborza zatrzymali 15-letniego obywatela Ukrainy. Z oficjalnych ustaleń wynika, że nastolatek aktywnie poszukiwał w sieci informacji o tym, jak przeprowadzić atak terrorystyczny w centrum handlowym. W takiej sytuacji nie ma mowy o żartach. Służby zadziałały błyskawicznie.
Polska

Cała prawda o tajnym raporcie CIA. Minister Tuska wygadał się o dokumencie, którego nigdy nie było

opublikowano:
Tomasz Siemoniak i Monika Wielichowska w Sejmie
Tomasz Siemoniak ujawnił prawdę o raporcie CIA. (fot. Fratria/ Andrzej Wiktor)
Czy Donald Tusk rzeczywiście otrzymał dokument wywiadowczy z USA? Prawdę w tej kwestii ujawnił teraz jego minister Tomasz Siemoniak, potwierdzając, że żadnego pisemnego raportu CIA nie było. Przekazał premierowi ustalenia z Waszyngtonu jedynie w formie „precyzyjnego raportu ustnego”.
Polska

Od ziemniaków po Mercedesy za miliony. Gajewska lansuje się na karetkach, a polityków prawicy za to samo ściga prokuratura!

opublikowano:
Kinga Gajewska rozdaje mercedesy
(fot. scrren za Instagram)
Wczoraj rozwoziła cebulę i ziemniaki po domach pomocy społecznej, dziś błyszczy na tle pachnących nowością Mercedesów za miliony złotych. Posłanka Kinga Gajewska (KO) z dumą ogłosiła przekazanie nowych ambulansów dla pogotowia. Problem w tym, że za dokładnie takie same akcje politycy Zjednoczonej Prawicy są dziś zamykani w aresztach. Czy w "uśmiechniętej Polsce" obowiązują podwójne standardy?